Dla 8 osób
Przygotowanie: ok. 70 minut
Grochówka – składniki:
- 300 g wędzonych kości wieprzowych lub wędzonych żeberek
- 300 g wędzonego surowego boczku ze skórą
- 300 g grochu żółtego łuskanego, połówki
- 3 liście laurowe
- 5 ziaren ziela angielskiego
- marchewka ok. 200 g
- pietruszka ok. 100 g
- seler ok. 100 g
- olej rzepakowy do smażenia
- 300 g podwędzanej, dość tłustej kiełbasy
- duża cebula
- 3-4 ząbki czosnku
- 500 g ziemniaków
- 1/3 łyżeczki ziaren kminku (opcjonalnie)
- płaska łyżka suszonego majeranku
- pół pęczka natki pietruszki
- pieprz
- sól
Jak ugotować grochówkę:
1. Do garnka wlewamy 3 litry wody, wkładamy wędzone kości oraz skórkę odciętą z kawałka wędzonego boczku, zagotowujemy, odszumowujemy, zmniejszamy ogień, dodajemy opłukany i odsączony groch. Zagotowujemy.
2. Kiedy groch się zagotuje, zdejmujemy z niego tworzącą się pianę, zmniejszamy ogień, dodajemy listki laurowe, ziele angielskie, przykrywamy garnek i gotujemy 30 minut na małym ogniu.
3. W tym czasie obieramy i kroimy warzywa: marchewkę i pietruszkę na ćwierćtalarki, seler w słupki, cebulę w kostkę, czosnek na plasterki. Obieramy też ziemniaki, kroimy w grubą kostkę, odkładamy.
4. Po 30 minutach z garnka z grochem wyławiamy wędzone kości lub żeberka, odkładamy do wystygnięcia, a do garnka dorzucamy marchewkę, pietruszkę oraz seler i gotujemy 15 minut.
5. Kiełbasę kroimy na półtalarki, wędzony boczek w kostkę, rozgrzewamy na sporej patelni olej i podsmażamy na nim przez kilka minut pokrojone wędliny, aż wytopi się z nich tłuszcz.
6. Następnie do podsmażonych wędzonek dodajemy pokrojoną wcześniej cebulę, szklimy ją, a pod koniec smażenia dodajemy czosnek i jeszcze chwilę całość smażymy.
7. Zawartość patelni przekładamy do garnka z zupą, dodajemy pokrojone ziemniaki, kminek (opcjonalnie), roztarty w dłoniach majeranek (rozcieramy go po to, żeby rozkruszyć ewentualne gałązki i większe listki oraz by wydobyć aromat z ziół), łyżeczkę soli i gotujemy grochówkę kolejne 15 minut.
8. W tym czasie obieramy kości lub żeberka z resztek mięsa i także dorzucamy je do zupy.
9. Gotową zupę grochową doprawiamy solą i pieprzem. Zagotowujemy i zdejmujemy z ognia.
10. Przed podaniem grochówkę posypujemy natką pietruszki.
Przepis na grochówkę – porady kucharzy:
* Jeśli ugotowaliśmy zupę na dwa dni (szczególnie tę przygotowaną z łuskanych połówek ziaren), to wiedzmy, że grochówka na pewno przez noc zgęstnieje. Przed ponownym podgrzaniem dodajmy zatem do niej szklankę gorącej wody.
* Do grochówki najlepiej pasuje pajda dobrego chleba, ale zupa świetnie smakuje również posypana czosnkowymi grzaneczkami albo ptysiowym groszkiem.
* Do zupy grochowej zawsze warto dodać suszony majeranek i kminek. Te zioła sprawią, że zupa będzie lżej strawna.
* Jeżeli do gotowania zupy grochowej używamy połówek łuskanych ziaren, nie musimy go wcześniej moczyć. Połówki żółtego grochu gotują się średnio 40-50 minut, a potem zaczynają się rozgotowywać i w naturalny sposób zagęszczają zupę. Jeśli jednak chcemy dodać do grochówki całe ziarna, to musimy je wcześniej moczyć 10-12 godzin (najlepiej przez noc). Ziarna w całości gotują się 70-80 minut.
* Prostsza wersja zupy grochowej to grochówka wojskowa. Gotujemy ją jedynie na wędzonym boczku i kiełbasie. Najpierw kroimy i podsmażamy wędzonki wraz z cebulą, czosnkiem i przyprawami, potem przekładamy do garnka, zalewamy wodą, dodajemy groch, gotujemy, a gdy groch będzie miękki, dorzucamy warzywa wraz z ziemniakami i gotujemy jeszcze 15-20, a na koniec doprawiamy.
Żeby wytopić tłuszcz z boczku i kiełbasy, opieka się je na suchej nieprzywierającej patelni a nie na oleju.
Robota nie gęś, ona się nie wytopi.
I na zimnej patelni się zaczyna
Kiedyś obierki były tylko dla 'śfiniuf', ale te czasy dawno minęły - teraz obieranie ziemniaka to zwykłe marnowanie jedzenia.
Zależy jakiej jakości te ziemniaki. Czasem jak kupię z łapanki, to nawet 1/3 trafia do biośmieci, bo jest tak zdefektowana, że nie warto wycinać. A co dopiero gotować nie obrane - w ciemno.
Dziękuję za minusy, jesteście kochani. A jakieś argumenty za tym swoim obieraniem 'ziemioków' macie? Nie wiem, bo smak inny, albo że od ziemniaczanej skórki wam włosy między zębami rosną?
BTW: moja babcia przeżyła obóz koncentracyjny, opowiadała mi jak skakali po ogryzek jabłka do ścieków. To od niej nauczyłem się szanować jedzenie i nie wyrzucać go bez potrzeby - patrzę co mam w lodówce i myślę jak to wykorzystać - tak np. przypadkiem wpadłem na ratatuj (jakkolwiek to się pisze), robiłem leczo, wrzuciłem doń resztę pieczarek, pykło. W każdym razie, moja babcia też obierała ziemniaki do niedzielnego obiadu - tak cieńko jak się dało, ale jednak. Kompletny bezsens.
No jak są zepsute, to się rozumie samo przez się - wspomniałem, że zielone kawałki odcinam, zgniłych czy robaczywych też nie jem. ;)
Ale ziemniak nie psuje się pod skórką sam z siebie, obranie go nie rozwiązuje niczego. Jeśli jakiś robak wlazł do środka i sobie tam zamieszkał, widać to na skórce. Wycinasz toto czubkiem noża i widzisz czy miąższ jest ok czy trzeba wycinać dalej - dokładnie tak samo jak z ziemniakiem obranym.
smak jest inny zupelnie - w mundurkach tylko do salatek
Naprawdę smak jest inny zupełnie? Przez lata gotowałem teściowej szare kluski z nieobieranych ziemniaków, szarpała jak Reksio szynkę i brała dokładki. Połapała się dopiero kiedy przypadkiem mnie przyłapała przy obieraniu i dopiero wtedy jej przestały smakować, bo obierki to tylko świnie jedzo.
Z ziemniaków w skórkach robię m.in. hasselbacki, które moi goście wcinają do zera, raczej nie z uprzejmości. W sklepach i pubach u mnie w Irlandii są do kupienia frytki ze skórką, nikt ich nie wypluwa, bo 'smak jest inny zupełnie'.
Ja zaczelam od mlodych ziemniakow ze skórką, potem troche starszych, mlodej marchewki, starszej i dobrze umytej
Obieram tylko starsze i kwitnace ziemniaki
Korzenia pietruszki tez nie obieram
Dzieciom wmowilam, ze to blonnik
Selera do zupy tez nie obieram, wycinam brudne czesci
Pozdrawiam skórkożerców
Obieranie marchewki czy pietruszki to już w ogóle inny poziom odklejenia, wystarczy dobrze umyć i elo.
Z mojej teściowej się śmieję że jest obierkojadem ale skórkożercy też brzmią fajnie - pozdro dla skórkożerców i obierkojadów.