Pasta pigwowa nazywana też membrillo (w kuchni hiszpańskiej) jest nie tylko znakomita do serów. Możecie ją podawać do pieczywa czy wykorzystać jako dodatek do wypieków.
Na ok. 1,5 kg pasty
Przygotowanie: ok. 4 godzin
Pasta pigwowa – składniki:
- 3 kg pigwowca lub pigwy, czyli ok. 2-2,2 kg owoców po obraniu i bez gniazd nasiennych
- laska wanilii (opcjonalnie) przekrojona wzdłuż na pół
- 2 kawałki cienko obranej skórki cytrynowej (1x5 cm)
- 3 łyżki soku z cytryny
- ok. 4 szklanek cukru (ok. 900 g cukru)
- masło
Jak zrobić pastę pigwową:
1. Pigwowce lub pigwy myjemy, obieramy, oczyszczamy z gniazd nasiennych, kroimy na kawałki.
2. Owoce wkładamy do dużego garnka o grubym dnie i zalewamy taką ilością wody, aby były przykryte. Wkładamy laskę wanilii (opcjonalnie) i skórkę cytrynową, zagotowujemy, zmniejszamy ogień. Gotujemy, aż owoce będą miękkie (30-40 minut).
3. Pigwy odcedzamy*, usuwamy wanilię, pozostawiając skórkę cytrynową.
4. Owocową masę miksujemy lub mielemy i sprawdzamy, ile pigwowego purée udało nam się uzyskać – na każdą szklankę masy przygotowujemy szklankę cukru.
5. Purée owocowe podgrzewamy i łączymy z cukrem, gotujemy na małym ogniu, mieszając drewnianą łyżką, aż cukier się rozpuści, wtedy dodajemy sok z cytryny i gotujemy dalej na niewielkim ogniu przez godzinę lub półtorej, od czasu do czasu mieszając. Gotowa masa powinna mieć głęboko pomarańczową barwę.
6. Kiedy masa jest gotowa, rozgrzewamy piekarnik do 50-55 st., kwadratową blachę o boku 20 cm (lub inną) wykładamy papierem do pieczenia, który natłuszczamy niewielką ilością masła.
7. Do formy wlewamy pastę, wyrównujemy wierzch, wkładamy na godzinę do piekarnika, a potem studzimy.
8. Pastę kroimy na kawałki i podajemy rozsmarowaną np. na kawałkach ostrego sera. Resztę pasty zawijamy w przezroczystą folię kuchenną i przechowujemy w lodówce.
* Wody, w której gotowała się pigwa, nie wylewamy! Możemy jej użyć jako smacznej bazy do lemoniady lub kompotu.

Sok tłoczony z pigwy piję jak sok jabłkowy, przy tłoczeniu soku z pigwowca samo oblizanie łyżeczki kończy się grymasem spowodowanym tym, że cytryna przy pigwowcu nie jest wcale taka kwaśna. Nie wyobrażam sobie, by efekt powyższego przepisu nawał się do jedzenia, gdy przygotować do z owoców pigwowca.
W takim razie masz ograniczoną wyobrażnię.
Kiedyś poddusiłam na próbę kilka owoców pigwowca z niewielką ilością cukru. Wyszłed z tego super smaczny dżem, a w zasadzie sztywna galaretka, która smakowała jak gumowe misiaczki znanej marki na H. Mało tego. Galaretkę wykorzystałam do nadziania ciasta pierogowego, bo akurat zostały mi resztki ciasta. Pierogi podałam na ciepło z jogurtem i posypane odrobiną cukru. O ludzie, jakie to było pyszne! Galaretka pod wpywem gotowania zrobiła się wystarczajaco miękka, nie gubiąc smaku. Uzuskałam fajny, nowy, zupełnie niespodziewany przepis na słodki obiad lub deser na ciepło.
Cieszę się, że miałaś kontakt z pigwowcem, choć z Twojej wypowiedzi można założyć, że również nie odróżniasz pigwy od pigwowca. Podduszenie pigwowca z niewielką ilością cukru zdecydowanie nie daje w efekcie niczego smacznego. Jeżeli weźmiesz trzy kilo pigwowca, to nawet po dodaniu 3 kg cukru nadal nie będzie się dało wziąć tego do ust. Mam w ogrodzie niemal dwieście krzaków, robimy z tego soki i przetwory od lat. Konfitura z pigwowca, jeżeli ma być do jedzenia jak inne owocowe, wymaga dodatku np. jabłek w stosunku co najmniej 3:1, chyba że chcesz uzyskać dodatek do herbaty stosowany zamiast cytryny.
A kiedy zbierasz owoce ?
Właśnie jesteśmy świeżo po zbiorach, dłonie jeszcze nie pogojone.
Warto zostawić na chwilę pokrojoną pigwę przed wrzuceniem do garnka, utlenia się i rudzieje jak jabłka na powietrzu, dostaje ciekawego koloru.