Dla 6 osób
Przygotowanie: 30 minut
Schładzanie: 3 godziny
Tiramisu – składniki:
- 4 jajka
- 120 g drobnego cukru plus do kawy
- 500 g serka mascarpone
- 300 g podłużnych biszkoptów (savoiardi lub lady fingers)
- 200 ml mocnej, ostudzonej, słodkiej, dobrej kawy
Do dekoracji:
- 3 łyżki dobrej jakości kakao
Jak zrobić tiramisu:
1. Jajka dokładnie myjemy w gorącej wodzie, osuszamy. Żółtka ostrożnie oddzielamy od białek, przekładamy do miski.
2. Żółtka ucieramy rózgą lub za pomocą miksera, stopniowo dodając do nich połowę cukru. Kiedy żółtka zrobią się jasne i puszyste, a cukier rozpuści, zaczynamy porcjami – po 2-3 łyżki – dodawać serek mascarpone, cały czas ubijając, do czasu aż będzie gładki i gęsty.
3. Następnie w drugiej misce ubijamy białka i resztę cukru. Najpierw ubijamy je na niskich obrotach bez cukru, a kiedy zaczną się pienić, zwiększamy obroty i mieszamy pianę do momentu, kiedy będzie ubita na 2/3 sztywności, wtedy zaczynamy dodawać po łyżce cukru. Kolejną porcję dosypujemy, gdy cukier całkiem się rozpuści (możemy to sprawdzić, rozcierając pianę w palcach).
4. Ubitą na sztywno pianę – taką, którą da się odwrócić wraz z miską do góry dnem – przekładamy za pomocą szpatułki do masy żółtkowej i delikatnie mieszamy. Tak przygotowany krem odstawiamy na pół godziny do lodówki, żeby odpoczął.
5. W tym czasie parzymy 300 ml dobrej, mocnej kawy, słodzimy ją łyżką cukru i odstawiamy, by wystygła.
6. Kiedy kawa jest już zimna, a krem schłodzony, składamy tiramisu.
7. Na dnie prostokątnego naczynia układamy pierwszą warstwę deseru, czyli biszkopty, które wcześniej na krótko zanurzamy, jeden po drugim, w zimnej kawie. Ciastka przykrywamy połową kremu i wykładamy na niego druga warstwę biszkoptów, zanurzonych w kawie. Składanie deseru kończymy, wykładając warstwę pozostałego kremu.
8. Tak przygotowany deser zabezpieczamy folią spożywczą – bo krem może chłonąć zapachy z lodówki – i wstawiamy na 3 godziny do schodzenia.
9. Tiramisu wyjmujemy z lodówki tuż przed podaniem i dopiero wtedy posypujemy jego wierzch przesianym kakao.
Przepis na klasyczne tiramisu bez alkoholu – sprawdzone porady:
* Jeżeli mamy w kuchni rękaw cukierniczy, to gotowy krem przekładamy właśnie do rękawa i w takiej formie wkładamy do lodówki do schłodzenia. Krem wyciskany z rękawa ułatwi i przyspieszy nam składanie deseru.
* Bezalkoholowy deser warto podkręcić, dodając do kremu kilka kropli ekstraktu waniliowego albo esencji pomarańczowej.
* Jeśli tiramisu będą jeść tylko dorośli, możemy do kawy dodać 25 ml likieru – migdałowego Amaretto lub wiśniowego Maraschino albo likieru kawowego.
pierwszy raz słyszę/czytam/widzę, żeby ktokolwiek dodawał amaretto, albo jakikolwiek alkohol, do kremu w tiramisu. Owszem, widziałem rozmaite warianty alkoholu (rum, różne wina - tradycyjnie wino marsala we Włoszech, amaretto szczególnie popularne w Polsce, likier kawowy, likier czekoladowy, miksy), ale zawsze były mieszane z kawą i używane do nasączania biszkoptów.
jest taki przepis na jednym z wloskich blogow, tiramisu bez jajek, na bitej smietanie. Nie tylko dodaja do kremu, jest tez sporo przepisow z ciasteczkami amaretti. Do nasacznia lepszy jest rum.
nie spotkalam sie jeszcze z wersja dodawania amaretto do kremu (ryzyko zwarzenia!). Amaretto albo likier kawowy np. Tia Maria dodaje sie do kawy i moczy w niej biszkopty... (klasyczne przepisy z Wloch, ale i doswiadczenie).
@Kasia Zajadacz
nie spotkalam sie jeszcze z wersja dodawania amaretto do kremu (ryzyko zwazenia!). Amaretto albo likier kawowy np. Tia Maria dodaje sie do kawy i moczy w niej biszkopty - najlepiej Savoiardi, bo one byly zawsze w tych klasycznych przepisach uzywane, maja doskonala konsystencje i nie sa za slodkie. ... (klasyczne przepisy z Wloch, ale i doswiadczenie). Dodam tylko, ze migdal nazywa sie po wlosku mandorla, wiec Amaretto - pisze pani, jak sama nazwa wskazuje- to likier z tych ktore sa "amaro" , co oznacza gorzkawe. Akurat ten jest faktycznie migdalowy. Natomiast rum nie ma raczej zastosowania w klasycznych, wloskich przepisach na tiramisu. Stosuje sie go do Babá, ale to juz inny region i inny deser.
Proponuję zajrzeć na mojewypieki.
surowe jajka można pominąć, ich rolą jest głównie napuszenie i dodanie lekkości serkowi; powszechnie stosowanym zamiennikiem jest bita śmietana kremówka, należy tylko uważać z proporcjami i najlepiej testować co pewien czas, bo potrafi zdominować smakiem mascarpone. Inna alternatywa to użycie surowych ale pasteryzowanych jajek w kartonie (do kupienia w sklepach cukierniczych), lub przygotowanie jajek metodą "na krem szwajcarski" (nazw ma to milion, w zależności od państwa, cukiernika, preferencji itp. itd., ale z grubsza proces jest taki sam).
Polega na tym, że najpierw surowe jajka ubijamy (absolutnie konieczny jest mikser stacjonarny/planetarny, albo pomoc drugiej osoby), a w tym samym czasie przygotowujemy syrop cukrowy (najczęściej proporcje 1:1 cukier:woda, czasem wody mniej - zrobi się szybciej, ale ostrożnie, żeby nie powstał nam karmel) poprzez długotrwałe podgrzewanie go, aż osiągnie około (raczej więcej niż mniej, ale nie dużo więcej bo się zacznie karmelizować i ciągnąć, co utrudni dalsze działanie) 120 stopni C. Konieczny tu będzie termometr spożywczy, polecana w różnych miejscach metoda wizualna "na pojawienie się bąbelków" grozi tym, że temperatura będzie zbyt niska i będziemy mieć iluzję bezpieczeństwa, a nie bezpieczeństwo :)
Gdy już mikstura będzie bardzo gorąca, a jajka ubite, wtedy wlewamy cienkim strumieniem nasz syrop cukrowy do wciąż miksowanych jaj. Dla pewności można po chwili mieszania zatrzymać i zweryfikować termometrem, czy jaja osiągnęły minimum 65*C; jeśli tak, powinno być bezpiecznie (minimum dla ubicia salmonelli to 60*C, ale przez bodaj 2 minuty; 65*C nawet przez chwilę daje nam właściwie gwarancję, że będzie ok).
Kilka uwag co do tej metody: dużo lepiej zadziała dla żółtek i całych jaj; białka są tak puszyste, i wbijane jest w nie tak wiele powietrza, że trzeba bardzo mocno kontrolować proces by do tej bezpiecznej temperatury dotarły; po prostu powietrze z bezy błyskawicznie ochładza całość. Da się to jakoś tam mitygować, ale tu już wkraczamy w tematy kitchen science i metod wręcz laboratoryjnych, więc sobie daruję. Z gorącym syropem cukrowym zalecam postępować BARDZO ostrożnie, oparzenie wrzącym cukrem jest dużo gorsze niż wodą. Syrop do jaj wlewamy cienką strużką żeby uniknąć katastrofy w postaci rozchlapania całości mieszanki po kuchni, ale jednocześnie relatywnie szybko, i najlepiej z niezbyt dużej wysokości, żeby syrop nie stracił za wiele ciepła "w locie".
Ostatnia rzecz - w necie można natknąć się na przepisy jak pasteryzować jajka w skorupkach. Są one niewiele warte, w warunkach domowych NIE MA możliwości zapanować nad wszystkimi zmiennymi do tego stopnia, by taka metoda była bezpieczna (nie jesteśmy w stanie sprawdzić, czy całe jajko - w szczególności środek - osiągnęło pożądaną temperaturę). Jedyne akceptowalna z punktu widzenia bezpieczeństwa metody to te w których możemy zweryfikować "ręcznie" (termometrem) temperaturę całego jaja.
ups!° A widziala pani tiramisu bez biszkoptow?