Odpowiednio zbilansowane posiłki to jedno. W grę wchodzi też wygoda. Pudełkowa dieta to najczęściej śniadanie, drugie śniadanie, obiad, podwieczorek i kolacja – a więc pięć posiłków dziennie. Co ważne: jedzenie przyjeżdża, nie trzeba nic gotować ani robić zakupów. Nie trzeba też łamać sobie głowy, co kupić, żeby było zdrowo.

Można też oczywiście próbować samodzielnie schudnąć (taki jest chyba ciągle cel numer jeden dla osób szukających diety). Na przykład jedząc chudy kapuśniak – czyli nie na wywarze z boczku czy żeberek. Taka zupa zawiera naprawdę niewiele węglowodanów. Na pewno jest to rozwiązanie ekologiczne, po jakimś czasie pewnie można też w ten sposób stracić na wadze, jednak niekoniecznie czując się przy tym jak młoda bogini czy bóg.

Długotrwały efekt – czyli np. zmniejszenie masy ciała – można uzyskać tylko przez długotrwałą zmianę sposobu odżywiania, a nie przez rezygnację prawie ze wszystkiego. Ważne jest więc to, co się wybiera i jakie ma to konsekwencje. Pod tym względem diety bywają do siebie podobne, ale nieraz bardzo się różnią.

* Dieta śródziemnomorska – klasyka, niezmiennie wysoko ceniona przez specjalistów, właściwie zawsze w ścisłej czołówce najzdrowszych diet na świecie. Na czym się opiera? Na chudym mięsie, tłustych rybach, nabiale, warzywach, owocach i orzechach oraz nieprzetworzonych produktach węglowodanowych, tj. nasionach roślin strączkowych. Jej ogromna zaleta: to produkty łatwo dostępne i smaczne potrawy, a sama dieta jest dla każdego. A poza tym wielu osobom kojarzy się z wakacjami i przyjemnościami.

* Dieta DASH – jej nazwa to skrót od angielskiego określenia: Dietary Approches to Stop Hypertension, czyli dietetyczny sposób na zatrzymanie nadciśnienia. Tu stawia się na owoce, warzywa, produkty pełnoziarniste, a także niskotłuszczowe lub beztłuszczowe produkty mleczne. Tłuszcze nasycone i cholesterol są natomiast na cenzurowanym. Tę dietę specjaliści również cenią i chętnie zalecają.

* Dieta Less Carb – przewiduje mniejszą zawartość węglowodanów w posiłkach niż rekomendowana ogólnie dla populacji. O ile mniejszą? Zwykle 35-40 proc. A co w zamian? Kto decyduje się na tę dietę, spożywa dużo jaj, mięsa, ryb, orzechów czy oliwy, czyli łatwo przyswajalne białka i zdrowe tłuszcze.

* Dieta paleo – jest w niej chyba tęsknota do złotego wieku ludzkości. A nie brakuje opinii, że najszczęśliwsi i najzdrowsi byliśmy jako jaskiniowcy, prowadząc zbieracko-łowiecki tryb życia. Na czym polega ta dieta? Minimum węglowodanów i spory ładunek białka, czyli mięsa, ryb, jaj, a także unikanie żywności przetworzonej. Trzeba wziąć pod uwagę, że ta dieta wywołuje jednak wiele kontrowersji i dyskusji wśród specjalistów, na pewno nie jest dla każdego. Pamiętajmy też, że trudno powiedzieć, czy ludzie z epoki kamiennej byli szczęśliwi, za to najprawdopodobniej musieli być bardzo aktywni fizycznie, a warunki ich życia były zupełnie nieporównywalne do naszych. Więc może jednak lepszym pomysłem będzie dieta dostosowana do naszych czasów?

* Dieta sirtuinowa – nazwa brzmi tajemniczo, trochę jak zaklęcie, ale wywodzi się z naukowej nazwy grupy białek enzymatycznych odgrywających ważną rolę w regulacji metabolizmu – to sirtuiny. W tej diecie chodzi o spożywanie produktów, które zawierają ich dużo. A sama dieta stała się sławna dzięki Adele, która dzięki niej wyraźnie schudła.

* Dieta Strażników Wagi – to działa trochę jak gra: masz punkty i musisz się zmieścić w tygodniowym limicie. Jeśli jesz cukry, białka czy tłuszcze nasycone, punktów przybywa, z każdym kęsem limit staje się coraz mniejszy. Ale na przykład sporo owoców i warzyw – np. grejpfrut, kalafior czy pomidor, w ogóle nie zwiększa liczby punktów, czyli można je jeść w ilościach hurtowych. Podsumowując: liczysz punkty zamiast kalorii, więc jest łatwiej, a może też zabawniej dla osób ze sportową żyłką.

* Dieta fleksitariańska – coś dla ludzi, którzy uważają, że trzeba szukać złotego środka albo że we wszystkim warto znać umiar. Ta dieta sprowadza się do tego, by jeść przede wszystkim warzywa, owoce i produkty pełnoziarniste, ale od czasu do czasu można też sięgnąć po mięso czy w ogóle produkty odzwierzęce. Byle nie za często.

* Dieta wolumetryczna – nazwa na pierwszy rzut oka techniczna i faktycznie ma wiele wspólnego z matematyką. Bywa też określana jako dieta objętościowa. Jej istotą są właściwe proporcje: maksimum składników odżywczych przy możliwie jak najmniejszej liczbie kalorii. W ten sposób stosunkowo łatwo jest unikać ich nadmiaru, równocześnie dostarczając organizmowi niezbędne składniki odżywcze. No i nie chodzi człowiek głodny: produktów niskokalorycznych i wysokobłonnikowych można jeść do woli.