Program Królów Dzień 1 

Nie oszukujmy się, jeden dzień można nawet nic nie zjeść i jakoś się żyje, więc dzień z warzywami, jajkami i jogurtem nie jest taki zły. Dostarczone batoniki, granola są pyszne i świetnie zastępują mi jabłko. Zazwyczaj jem jedno dziennie jako słodką przekąskę, dlatego zakaz jedzenia owoców najbardziej mi doskwiera. Koktajle są dla mnie za słodkie, ale pewnie przypadną do gustu miłośnikom słodyczy. 

Dzień 2 

Ostrzegano mnie, że ten dzień może być najtrudniejszy, ale ja byłam zbyt zajęta, by to zauważyć. Nie miałam głowy, żeby myśleć o jedzeniu. 

Dzień 3 

OK, w końcu przyszedł dzień kryzysu, zatęskniłam za bułką. Myślałam też o makaronie... Ale silna wola wygrała, dzień przeżyłam głównie na warzywach i serkach. Może to efekt placebo albo pełne nadziei urojenia, ale mam wrażenie, że już zmniejszył mi się brzuszek! Więc łatwo samą siebie przekonać, że bułka może jeszcze poczekać. 

Dzień 4 

Jedzenie nie jest problemem, nie myślę o nim, organizm zaakceptował zmianę. Dotarło do mnie, że od niedzieli nie piłam kawy i nawet tego nie zauważyłam. Brak herbaty był bardziej uciążliwy, ale zamiana na napar z mięty czy pokrzywy jest akceptowalna. 

Odkryłam też, że mój pies lubi surowy kalafior! I że można zrobić dip jogurtowy bez majonezu, a nawet przetrwać Tłusty Czwartek bez pączków. 

Gaja, uczestniczka Programu KrólówGaja, uczestniczka Programu Królów archiwum prywatne

Z Gają rozmawiamy o jej wrażeniach z uczestnictwa w programie po kolejnym tygodniu na diecie. 

Jak się czujesz? 

Bardzo dobrze. Straciłam 2,5 kg w tydzień. W ramach tego programu dostałam zestaw informacji, który obejmował plan na pierwsze dwa tygodnie diety. Była tam na przykład lista produktów, które mogę jeść, zasady układania codziennego menu. Poza tym dostępne są też gotowe produkty, które dostarczają m.in. białka, mikroelementów, takie jak granola, batony, koktajle.  

Zostałam też włączona do grupy na Facebooku, w której uczestniczki programu wymieniają się doświadczeniami i wiedzą, wspierają się w wytrwaniu w diecie i odchudzaniu. Do tego miałam opiekuna, który najpierw przeprowadził ze mną wywiad dietetyczny i potem regularnie się ze mną kontaktował, pytał, jak się czuję, czy wszystko w porządku. Gdy miałam jakieś problemy, pomagał je rozwiązać. 

A jakie miałaś problemy? 

Nie lubię ostrych smaków i chciałam zrezygnować z octu jabłkowego. Poradzono mi mieszanie go z odrobiną miodu. Zrobiłam sobie szot: miód, ocet i odrobina wody. I to było to. Dzięki tej mieszance poczułam, że układ trawienny lepiej sobie radzi.  

Poza tym wszystko było w porządku. Gdy czułam się głodna, jadłam warzywa. Oczywiście, w pierwszym tygodniu liczba dozwolonych produktów jest dość ograniczona, jest na niej 30 różnych gatunków warzyw i grzybów oraz niskotłuszczowe produkty mleczne. Niektórych nie lubię, więc menu wydawało mi się dość nudne. W przetrwaniu pomagała mi świadomość, że ten restrykcyjny plan trzeba utrzymać tylko przez tydzień. Potem stopniowo włącza się inne ulubione warzywa i produkty.  

A czego nie radzono ci jeść? 

Przede wszystkim cukru, węglowodanów, skrobi. Na początku nie można jeść żadnych produktów mącznych, ziemniaków, ryżu ani też mięsa. Te ograniczenia dotyczyły pierwszego tygodnia, ale w drugim tygodniu do diety można już na przykład włączyć chudy drób.  

Te ograniczenia pomogły mi zresetować smak. Odzwyczaiłam się od tłuszczu, kofeiny, produktów mącznych i cukru. W następnym tygodniu bardzo doceniłam smak kawy czy kurczaka, ale też okazało się, że wcale nie potrzebuję ich w dużej ilości.  

Z Programu Królów wychodzi się z przyswojoną zasadą, że każdy posiłek powinien w 70 procentach składać się z warzyw i się potem człowiek tego trzyma. Do tej pory moje śniadanie składało się z dwóch jajek i bułki, ale od kiedy przystąpiłam do programu, bułkę zamieniłam na warzywa. I czuję się dzięki temu lepiej. 

Komu poleciłabyś udział w tym programie? 

Przede wszystkim osobom, które mają sporą nadwagę. Zastosowanie całego programu trwa na tyle długo, że mamy czas, by całkowicie zmienić sposób odżywiania, nabrać nowych nawyków żywieniowych. To jedna z najważniejszych korzyści, którą czerpiemy, uczestnicząc w Programie Królów, bo chudniemy powoli i bezpiecznie.  

Program na pewno spodoba się osobom, które potrzebują wsparcia innych i nie chcą samotnie przechodzić przez proces zmian nawyków żywieniowych. Jeśli ktoś lubi rozmawiać na ten temat, dzielić się z innymi swoimi doświadczeniami, wątpliwościami, sukcesami, wymieniać przepisami kulinarnymi, to uczestnictwo w programie przypadnie mu do gustu.

Co było dla ciebie najtrudniejsze?

Jestem dość wybredna, wielu produktów po prostu nie lubię. Moja lista warzyw było krótka i wydawało mi się, że jem w kółko to samo. Na szczęście okazało się, że tydzień to nie jest aż tak długo i bez  problemu udało się wytrwać na diecie.  

Warto też przygotować się do rozpoczęcia diety. Zrobić wcześniej zakupy, żeby mieć produkty, np. ocet jabłkowy czy zioła do naparów, dobrej jakości, a nie najtańszy z supermarketu.

A inne korzyści? 

Spadła waga i to jest super, ale przede wszystkim zmniejszył mi się obwód brzucha. I stał się on bardziej płaski.