Niepozorna rzodkiewka – krągła, nieduża, z ogonkiem jest odmianą rzodkwi zwyczajnej. Już nie rośnie dziko, spotkamy ją wyłącznie w inspektach i na grządkach. Uprawia się ją w wielu krajach świata. Najsmaczniejsza tuż po zerwaniu: polecamy ją tylko umyć, rozciąć na pół i schrupać z odrobiną masła i soli.
Ma sporo witamin: C, A, B6, zawiera kwas foliowy. Z mikroelementów, bogata jest w potas (235 mg na 100 g) i siarkę. Rzodkiewka ma zaledwie 16 kcal na 100 g. Kto się odchudza, powinien jadać rzodkiewki, bo nie dość, że dietetyczne, to jeszcze wzmacniają włosy i paznokcie. Pomagają też przy astmie i kaszlu, bo działają lekko wykrztuśnie. Obniżają zbyt wysokie ciśnienie. Tak jak czosnek, uważane są za naturalny antybiotyk.
Zjadamy całą roślinę, nigdy samą kulkę z ogonkiem: liście są smaczne i zdrowe, można z nich zrobić sałatkę oraz pesto. Nadają się jako dodatek do zupy jarzynowej, można je też udusić i podać jako jarzynkę. Rzodkiewki można usmażyć, upiec na grillu, ugotować i podać podlane sosem. Cieniutkie plasterki można też zamarynować w soku z cytryny.
Różnią się „mocą smaku” – gruntowe, są bardziej ostre niż te z inspektów. Rzodkiewki przechowujemy w chłodzie, możliwie najkrócej – nie nadają się do mrożenia, potrafią za to w cudowny sposób odżyć, gdy lekko zwiędnięte włożymy do zimnej wody. Gdy odzyskają jędrność, trzeba je już zjeść jak najszybciej.