Rodowity Amerykanin, dziś na stałe mieszka w Paryżu. Przedtem spędził 13 lat, pracując w Chez Panisse, kalifornijskiej restauracji założonej przez Alice Waters, która zapoczątkowała trend organicznych, lokalnych produktów, podawanych w prosty, niewyszukany sposób. Pierwsza książka Davida "Room for Dessert", opublikowana w 1999 roku, również skupia się na łatwych przepisach i składnikach wysokiej jakości. Lebovitz pisze w niej, że chciałby "zmienić nasze postrzeganie deserów jako przeładowanych bomb kalorycznych, zastępując je delikatnymi słodyczami i czystymi smakami: świeżych owoców oraz dobrej czekolady". David Lebovitz ma na koncie sześć książek i publikacje w wielu wybitnych magazynach i gazetach - od "Bon Appétit" po "Financial Times". Uwielbiany przez swoich rodaków "Amerykanin w Paryżu" w Polsce jest jednak mało znany. Na jego bloga trafiłam zupełnie przypadkiem jakieś dwa lata temu, szperając w sieci w poszukiwaniu przepisu na domową nutellę. No i... wpadłam po uszy! Spodobał mi się sposób, w jaki Lebovitz snuje opowieści: prosty, bezpretensjonalny, pełen humoru, który rozkłada cię na łopatki w najmniej oczekiwanym momencie. Znajdziecie u niego całe mnóstwo przydatnych wskazówek. Główną zasadą Davida jest "dzielenie się łatwymi przepisami, osiągalnymi dla większości kucharzy i cukierników amatorów".

Marzyłeś, tak jak niektóre dzieci, aby być czekoladowym królem? Zawsze chciałem zostać piosenkarzem, a w zasadzie marzyłem o tym, aby pięknie śpiewać. Niestety, nie urodziłem się z talentem barda, a takich zdolności raczej nie da się zdobyć. Za to wszędzie mogę dostać czekoladę i zrobić z nią, co chcę! Zostałem więc cukiernikiem.

A gdybyś jednak nie został cukiernikiem, byłbyś Myślę, że skończyłbym jako popularny psychiatra. Zdaje mi się, że stanowczo za dużo czasu poświęcam na wysłuchiwanie ludzi i na pomaganie im w rozwiązywaniu ich problemów.

O, to cieszę się, że jednak zostałeś przy cukiernictwie. Jak idzie praca nad kolejną książką? Mam wrażenie, że pomysły na słodycze nigdy ci się nie kończą! Jestem bardzo podekscytowany nowym projektem, zwłaszcza gdy widzę, jak klaruje się w miarę pisania. A pomysły przychodzą same. Tylko pisanie książki zajmuje sporo czasu, ponieważ staram się badać temat z każdej perspektywy, bardzo gruntownie. Wciąż wypróbowuję nowe przepisy i dopracowuję je.

Jak to się właściwie stało, że napisałeś "The Perfect Scoop"? Nie zdawałem sobie nawet sprawy, jak wiele osób robi domowe lody, dopóki nie zacząłem prowadzić zajęć z gotowania. Mnóstwo ludzi dopytywało się, jak ukręcić dobre lody. Pomyślałem więc, że faktycznie potrzebna jest taka książka o zimnych deserach: lodach, sorbetach, granitach i przeróżnych dodatkach, sosach, posypkach. Okazało się, że ludzie naprawdę chcą przygotowywać takie rzeczy od podstaw. Paryż ma w sobie coś magicznego. Rozumiem, czemu tu osiadłeś i dlaczego to miasto opisujesz. Czy mógłbyś napisać książkę o słodkim życiu w Amsterdamie, Berlinie czy San Francisco? Pewnie mógłbym. Tyle że ludzi fascynuje właśnie Paryż. Amerykanie w ogóle mają dziwny stosunek do tego miasta. Z jednej strony jesteśmy w nim zakochani, z drugiej jednak frustruje nas to, że jest tak inne od świata, w którym żyjemy. Dla mnie to naprawdę kapitalne miejsce do poznawania i portretowania. Zwykły wypad do piekarni za rogiem potrafi zamienić się w przygodę godną opisania. No i czasami może zaowocować ciekawym przepisem.

Zatem - czym różnią się francuskie lody od amerykańskich? Przede wszystkim teksturą. We Francji lodowe gałki są mniejsze, bo lody są gęstsze, tłustsze - nie tak spulchniane i napowietrzane jak te amerykańskie. Chociaż zwykłe supermarketowe lody i tu, i tu są bardzo podobne. Naprawdę wolę poświęcić trochę więcej czasu i przygotować sobie własne.

Czy pobyt w Paryżu jakoś wpłynął na twój sposób przygotowywania lodów? Paryżanie lubią prostotę i klasykę. Są raczej konserwatywni - nie dodają posypek, chrupiących dodatków, nie mieszają lodów z owocowymi musami, nie łączą ze sobą kilku rodzajów lodów. Liczy się czysty, niezakłócony niczym smak. Nauczyłem się tu robić intensywne w smaku, gęste lody z czekolady deserowej i waniliowe z dużą ilością prawdziwej wanilii z Madagaskaru. Czasem tylko łączę je z okruszkami brownie. I jakoś nikt nie protestuje.

A gdzie się chodzi na lody w Paryżu? Mam swoje dwie ulubione lodziarnie: Grom i Pozzetto. Obie włoskie, obie bez skuchy. Dużo podróżowałeś. Gdzie zjadłeś najbardziej oszałamiające lody w swoim życiu? W Meksyku! Tamtejsze zestawienia smaków położyły mnie na łopatki. Objadałem się ich lodami bez opamiętania: od klasycznych w pewnym sensie lodów czekoladowych z chilli, przez kukurydziane, po marchewkowe z serem! Lodowe dziwolągi, niewarte spróbowania po raz drugi - zdarzały się? W Meksyku nie, ale kiedy pracowałem jeszcze w restauracji, zrobiliśmy raz lody czosnkowe. Chyba na obchody dnia Bastylii. Jakoś nikt nie poprosił później o przepis...

Jakich lodów jeszcze nie zrobiłeś? O jakich połączeniach smaków marzysz? Wydaje mi się, że wypróbowałem już wszystkie kombinacje, o jakich mi się śniło. Ostatnio jednak chodzi za mną jakiś deser z espresso. Nawet nie wiem czemu, może potrzebuję takiego prostego smaku i mocnego kopa.

Wymyśliłeś kiedyś ciasto czekoladowo-buraczane. Co powiesz na te smaki w lodach? Lubię połączenie ziemistego buraka z gorzką czekoladą. Oba składniki mają bogaty, wyrazisty smak. Niedawno zrobiłem własną interpretację świetnego przepisu Nigela Slatera. I potwierdzam, że taka lodowa kombinacja jest genialna.

Przy robieniu domowych lodów potrzeba chyba trochę wytrwałości To niezłe ćwiczenie cierpliwości. Cały proces składa się z kilku etapów. Najpierw musisz przygotować krem z mleka i jajek. Na początku może się to wydawać trudne, trzeba uważać, żeby masa się nie ścięła, pilnować i mieszać. Następnie ten krem trzeba porządnie schłodzić. Fakt, trochę to trwa. Ale potem już tylko kręcisz lody, no i czekasz, aż się zmrożą. Gwarantuję, że każdy, kto raz zrobi domowe lody, przyzna na końcu, że było warto. No bo co jest w końcu lepszego od świeżutkich, własnoręcznie zrobionych lodów, po które można sięgnąć do zamrażarki w każdej chwili?

Zrobisz sobie porcyjkę, kiedy skończysz już remont kuchni? Tym razem żadnych lodów! Upiekę wspaniałe ciastka z kawałkami dobrej czekolady.