Truskawka w dzisiejszej formie wzięła się z poziomki, a dokładniej ze skrzyżowania dwóch odmian tej ostatniej. Najczęściej występująca odmiana truskawki (Fragaria ananassa, wszystkich jest dobrze ponad dwa tysiące) to mieszaniec pochodzącej z Ameryki Północnej poziomki wirginijskiej (Fragaria virginiana) z południowoamerykańską poziomką chilijską (Fragaria chiloensis).

Udanej krzyżówki obu sprowadzonych zza oceanu szczepów dokonał na początku XVIII w. we francuskiej Bretanii Antoine Nicolas Duchesne. Nazwisko francuskiego botanika eksperymentatora - majstrującego przy DNA poziomek oraz dyni - unieśmiertelniono w naukowej nazwie poziomkówki indyjskiej (Duchesnea Indica), rośliny uprawianej wyłącznie dla ozdoby (jej do złudzenia przypominające poziomkę owoce pozbawione są zupełnie smaku).

Duchesne wiedział od odwiedzających Amerykę Południową francuskich kupców, że chilijscy Indianie - Araukanie - uprawiają dziką z natury poziomkę. Całkiem niezależnie podobnej sztuki próbował w XIV w. Karol V Mądry, król Francji, bazując oczywiście na rodzimych, europejskich odmianach - w swym ogrodzie miał 1200 krzaczków.

W Europie jednak Fragaria chiloeonsis z jakiegoś powodu nie chciała owocować. Odpowiedni efekt dało dopiero zapylenie jej żeńskich kwiatów męskim krewniakiem z Wirginii. Wkrótce znany z zamiłowania do poziomek Ludwik XIV miał dostać na stół, wprost z ogrodu przy Pałacu Wersalskim, prawdziwą rozkosz dla podniebienia. Szybko zaczęto podawać je ze śmietaną (początkowo bez cukru); w ten sposób zresztą leśne poziomki zwykł już wcześniej jadać po drugiej stronie kanału La Manche Henryk VIII.

Grzeszna symbolika

Ogród rozkoszy ziemskichOgród rozkoszy ziemskich Hieronim Bosch (Wikimedia Commons, domena publiczna)

Poziomki stanowiły element dekoracyjny przepisywanych ręcznie przez średniowiecznych skrybów manuskryptów. Ówczesne znaczenie symboliczne poziomek - w przeciwieństwie do oczywistej skojarzeniowo "sercowatej" truskawki - nie jest dziś dla nas jasne. Być może - obok jabłka, granatu i szeregu innych owoców - była ona symbolem rajskiego owocu (jakby wpisując się w ten nurt Owidiusz w "Przemianach" widzi w poziomce - fraga - pokarm żyjących w harmonii z naturą ludzi Złotego Wieku). Trójdzielny liść poziomki mógł oznaczać Trójcę Świętą. Jej późnośredniowieczna symbolika budzi jednak pewien... niepokój. Każdemu, kto wpatrywał się w tryptyk "Ogrodu rozkoszy ziemskich" Hieronima Boscha, zapadł zapewne w pamięć młodzieniec ze środkowej, dolnej części obrazu, z zachłannością próbujący wgryźć się w owoc poziomki o gigantycznych rozmiarach, którą obejmuje. Poziomki pojawiają się zresztą w kilku innych detalach środkowej deski boschowskiego tryptyku i mają niepokojącą (grzeszną?) symbolikę - są luksusem, za pławienie się w którym przyjdzie nam słono zapłacić.

Czerwony owoc poziomki, a później truskawki, był elementem chętnie obrazowanym przez mistrzów martwej natury. Na "Martwej naturze z serami i owocami" Pietera Claesza widzimy kromkę chleba posmarowaną masłem i gęsto utkaną poziomkami - swoistą "kanapkę poziomkową", jedzoną zapewne jako deser. Artystyczną kulminację truskawka osiągnęła w martwej naturze Augusta Renoira "Truskawki", gdzie pełen tych owoców talerz wyraźnie przytłacza ustawioną obok przekrojoną na pół cytrynę.

Truskawka od trzasku?

truskawkitruskawki fot. POLMOLOGICAL WATERCOLOR COLLECTION, NAL, USDA

W polskich źródłach pisanych słowo truskawka pojawia się pod koniec XV w., prawie na pewno w znaczeniu "poziomka" - choć kandydatów na desygnat tego słowa jest więcej: w tym i rdest ptasi - dziś jeden z najczęściej atakujących truskawkę chwastów.

Aleksander Brueckner, autor "Słownika etymologicznego języka polskiego" (wyd. 1926-1927), pisze, że wyraz truskawka pochodzi od "trzasku" - tak miano niegdyś nazywać każdą roślinę "łomliwą". Wg Bruecknera, istniało prasłowiańskie słowo "troskot", mające oznaczać dźwięk wydawany przez wszelkie rośliny "trzeszczące"; jego ślad zachował się, zdaniem Bruecknera, w starocerkiewnosłowiańskim czasowniku troskotati, czy dialektalnym ukraińskim troskotat’ (choć niewiele dalej odeszły od tego rdzenia rosyjski triesk i polski trzask).

Jan Karłowicz, Adam Antoni Kryński i Władysław Niedźwiedzki, autorzy wydawanego w latach 1900-1927 tzw. „Słownika warszawskiego” („Słownik języka polskiego”), który uwzględnia chyba każdy kiedykolwiek i gdziekolwiek zapisany polski wyraz, znaleźli w XVII-wiecznej polszczyźnie słowo trusk, mające znaczyć „szelest, trzeszczenie, szmer, chrośnięcie”. W tekście owidiuszowych "Przemian", które w XVII w. tłumaczył na polski Jakub Żebrowski, czytamy: "za lekkim truskiem liścia powiewnego, mniemaiąc tam źwierza być, pchnę postrzał do niego" (tak mówi do siebie Kefalos, nieświadom tego, że za chwilę zabije niechcący stąpającą za nim krok w krok chorobliwie zazdrosną o kochanka Prokris). W owidiuszowym oryginale ów trusk to levis strepitus - "lekki hałas".

Przy haśle "truskawka" Karłowicz, Kryński i Niedźwiedzki odsyłają czytelnika do poziomki, przytaczając różne gwarowe formy tej ostatniej: poziemka, pozimka, poziómka, ziomka, podzimka, poziąbka... Tu możliwe są dwa tropy tłumaczenia nazwy: coś, co krzewi się po ziemi (tak w "Słowniku warszawskim"), albo - kierując się formami "pozimki, poziąbki" - coś, co rośnie, owocuje wkrótce po zimie (mrozach) - taką etymologię dopuszcza, obok poprzedniej, Samuel Linde, autor monumentalnego "Słownika języka polskiego", wydawanego w latach 1807-1815. Termin "wkrótce" należy tu rozumieć relatywnie.

Do początków XX w. terminy "poziomka" i "truskawka" stosowano więc u nas w zasadzie zamiennie, jako że nie ruszyła jeszcze masowa uprawa tych ostatnich i nieczęsto przychodziło nam mówić o samych truskawkach. W tzw. „Słowniku wileńskim” ("Słownik języka polskiego", Wilno, 1861 r.) znajdujemy cytat z któregoś z dzieł naturalisty Stanisława Bonifacego Jundziłła (1761-1847): Odmiany ogrodowe poziomek truskawkami się zowią. Ojciec polskiego przyrodoznawstwa, ksiądz Jan Krzysztof Kluk (1739-1796), daje pierwsze rady uprawy "dzikiej poziomki", którą: "co drugi rok, rozdzierając korzonki, przesadzać trzeba, mieysce im daiąc w cieniu."

Czy na pewno w trawie?

Wyraz truskawka pochodzi od 'trzasku' - tak miano niegdyś nazywać każdą roślinę 'łomliwą'Wyraz truskawka pochodzi od 'trzasku' - tak miano niegdyś nazywać każdą roślinę 'łomliwą' Fot. Shutterstock

Ale co niby takiego w truskawkach trzaska? Takie pytanie zadał nie bez kozery dr Artur Czesak, współautor promującego poprawną polszczyznę bloga dobryslownik.pl. Czyżby trzeszczało igliwie pod butem zakradającego się przez leśne runo amatora słodkości? Taki obraz pasuje co najwyżej do poziomek, a te w żaden sposób etymologicznie nie trzeszczą - pochodzą, jak wykazaliśmy wyżej, od "ziemi" lub "zimy". Wg dr Czesaka, może tu chodzić o trzask... chrupanych zębami zielonkawych ziarenek, którymi upstrzona jest skórka owocu.

Szelest, trzask (runa?, zgniatanych zębami owoców?) słychać też w kaszubskim potšawnica, jednej z trzech tamtejszych nazw tak truskawki, jak poziomki. Kaszubi, jak i szereg innych słowiańskich nacji, nie odróżniają leksykalnie truskawki od poziomki i muszą dopiero sprecyzować, czy rzecz, o której mowa, to potšawnica ògardowô (ogrodowa), czy też lasowô (leśna). Dwie pozostałe kaszubskie nazwy to pòtrôwnica i malëna; w tej pierwszej też jakby pobrzmiewa daleki potrzask, druga to językowy krewniak naszej maliny, która, podobnie jak jagoda, jest w gwarach uniwersalną nazwą wytrychem na różne owoce leśne. W wielu językach słowiańskich poziomka to właśnie jagoda (bułgarski), jagodnjak (słoweński) czy jahoda (słowacki). Najciekawszym przypadkiem jest niewątpliwie poziomko-truskawka górnołużycka, czyli... truskalca (mówiąc o truskawce, trzeba doprecyzować, że chodzi o ogrodową - zahrodna truskalca). Mylono zatem jedne z drugimi, podążając w obu kierunkach.

Dwuznaczność etymologiczną niosą w sobie też śląskie podzimki - truskawki, bądź, w zależności od kontekstu, poziomki: i tu nie wiadomo, czy wyraz ten pochodzi od "ziemi" czy "zimy". Rosyjska kłubnika (truskawka) prawdopodobnie wzięła się od kłuba - kłębku, kulki; całkiem tajemnicza jest za to białorusko-ukraińska, obecna także w polskich gwarach kresowych, sunica - być może ma coś wspólnego z mchem (łotewski sûnas), lub też zaważył jej kolor (indoeuropejskie cunas - czerwony). Nie ma natomiast wątpliwości co do pochodzenia rosyjskiej poziomki - ziemlanka, od ziemi.

Polska truskawką stoi

Masowa, sezonowa produkcja truskawek w Polsce to sprawa ostatnich stu lat, wcześniej nie pozwalały na nią mało doskonałe techniki składowaniaMasowa, sezonowa produkcja truskawek w Polsce to sprawa ostatnich stu lat, wcześniej nie pozwalały na nią mało doskonałe techniki składowania Fot. Shutterstock

Trudno w to dziś uwierzyć, ale przed erą wielkich chłodni - czyli do początków XX wieku - truskawka uważana była u nas za rarytas, zdobiący niemal wyłącznie pańskie stoły, ewentualnie stoły bogatszych mieszczan. Potem oczywiście wszystko się zmieniło.

Według danych WorldAtlas.com, Polska jest dziś dziesiątym największym producentem truskawek na świecie - w 2011 r. (świeższych danych brak) dostarczyła na światowy rynek 166 tys. ton tego smakowitego owocu. Jesteśmy największym europejskim producentem truskawek (więcej od nas, 184 tys., produkuje Rosja, i, 302 tys., Turcja).

Masowa, sezonowa produkcja truskawek w Polsce to sprawa ostatnich stu lat, wcześniej nie pozwalały na nią mało doskonałe techniki składowania - niezwykle delikatny owoc nie lubi długiego przechowywania; daje się niby zamrozić, ale traci wówczas wiele z walorów smakowych. Jak opowiada plantator truskawek z podkieleckich Bielin, pan Kazimierz Borowiecki, na truskawkę, jako główne źródło dochodów rodziny, postawili w 1948 roku jego rodzice, wcześniej parający się jedynie ich przydomową, działkową produkcją.

- Tu, w kieleckiem, nie mamy najlepszej gleby i trochę mroźniejsze niż gdzie indziej warunki atmosferyczne, ale to truskawce wystarcza - tłumaczy.

Początki były trudne, a wielki truskawkowy biznes państwa Borowieckich pomogło dopiero rozkręcić uruchomienie w latach 60. chłodni w Kielcach i uprawy kontraktowe.

- Wówczas najpopularniejszą, przemysłową odmianą była niemiecka senga lub sengana, u nas zwana faworytką - opowiada pan Borowiecki.

Dziś, jak mówi, w coraz większym stopniu przechodzi się na truskawkę deserową, dużo łatwiejszą przy zbiorze.

- Wytrawny zbieracz przyniesie przez dzień z pola sto łubianek deserowej, a sengi najwyżej 30 - wyjaśnia plantator. - Najpopularniejsze dziś w Bielinach - gdzie pod produkcję tych owoców oddano ok. 800 ha ziemi - odmiany to: honeoye, elkat, rumba, polka, roksana czy zbierana nieco później od innych florence. Sezon trwa od ok. 10 czerwca, jego szczyt to 15-30 czerwca; na nizinach truskawkowa wegetacja zaczyna się i kończy nieco wcześniej.

Fructus politicus

Truskawka z Milanówka zrobiła karierę za sprawą popularnej piosenki Wojciecha Młynarskiego: 'Truskawki z Milanówka', z muzyką Jerzego DerflaTruskawka z Milanówka zrobiła karierę za sprawą popularnej piosenki Wojciecha Młynarskiego: 'Truskawki z Milanówka', z muzyką Jerzego Derfla Fot. Shutterstock

W najnowszej historii Polski truskawki odegrały pewną rolę sceniczno-polityczną, no może drugoplanową. Starsi czytelnicy pamiętają zapewne film Ryszarda Filipskiego o zamachu majowym - "Zamach stanu" (z 1981 r.), jeden z pierwszych w Polsce obrazów, w których pozwolono się pojawić marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu - grał go zresztą sam Filipski. Otóż jest tam scena, kiedy marszałek wraz z córkami zajada w swej willi w Sulejówku truskawki (jest wprawdzie początek maja, nie było wtedy jeszcze uprawy tunelowej, ale reżyserowi przysługuje licentia poetica), oczywiście ze śmietaną i cukrem. Scena ta ujęta jest z perspektywy... owocu: widzimy zbliżającą się do nas otwartą paszczę Marszałka, który za chwilę połknie nas, jak dzień później miała połknąć polską demokrację.

Większą karierę "polityczną" zrobiły czerwone owoce z zachodniego przedmieścia Warszawy - Milanówka, a to za sprawą popularnej piosenki Wojciecha Młynarskiego: "Truskawki z Milanówka", z muzyką Jerzego Derfla. Możemy się jedynie domyślać, że poeta mówi o sobie i własnym dzieciństwie w podwarszawskim Komorowie - nawet jeśli Hanna Banaszak czy Agnieszka Kotulanka śpiewały ten utwór w wersji żeńskiej ("Ja miałam oczy nieprzytomne"). Zapamiętał zatem Młynarski - obok ganku spowitego dzikim winem i skrzypu furtki – "truskawki w Milanówku na talerzykach Rosenthala", chrupane do taktu "Pierwszej brygady", którą gwiżdże podsypiający "wuj-reakcjonista". Czyżby, niczym Proustowska magdalenka, słodkie, czerwone jagody miały właściwości przywracające pamięć ("Więcej nie pomnę, ale pomnę, jak strasznie smakowały mi")? Skład chemiczny ich do tego nie predestynuje, pamiętajmy jednak, że Bergmanowski profesor Borg w swą podróż w przeszłość jedzie "tam, gdzie rosną poziomki" (smultronstället).