Dla 6 osób
Przygotowanie: 90 minut
Babka ziemniaczana – składniki:
- 1,5 kg ziemniaków (przed obraniem)
- 2 cebule
- 200-250 g surowego wędzonego boczku lub słoniny
- 2 jajka
- 3 łyżki mąki (lub więcej)
- olej
- sól
- podlaski pieprz ziołowy* albo czarny pieprz
Babka ziemniaczana – przepis:
1. Ziemniaki i cebulę obieramy, ścieramy na tarce o drobnych oczkach, przekładamy do miski, odstawiamy.
2. Boczek lub słoninę kroimy w kostkę i przesmażamy na patelni, aż tłuszcz się wytopi, odstawiamy do wystudzenia, a następnie dodajemy do masy ziemniaczanej.
3. Do ziemniaków dodajemy jajka, mąkę i przyprawy, dokładnie mieszamy. Jeśli ziemniaki są wodniste, dodajemy jeszcze 1-2 łyżki mąki.
4. Blachę do pieczenia smarujemy olejem i przekładamy do niej masę ziemniaczaną, wyrównujemy i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do temperatury 180 st.
5. Babkę ziemniaczaną pieczemy 60 minut, aż ładnie się zrumieni i od razu podajemy, np. z surówką kiszonej kapusty.
Przepis: Joanna Jakubiuk
* Podlaski pieprz ziołowy (do kupienia w sklepach zielarskich i ekologicznych) to mieszanka: ostrej papryki, majeranku, białej gorczycy, lubczyku, kminku, kolendry, cząbru, czarnego pieprzu i czarnuszki.
Przepis na babkę ziemniaczaną – rady Joanny:
- Świeżo upieczona babka ziemniaczana jest dość miękka, więc przy porcjowaniu może się nieco "rozpływać".
- Babka ziemniaczana jest znakomita do odgrzewania. Następnego dnia po upieczeniu babkę kroimy na grube plastry (jest już wtedy zwarta), obsmażamy z obu stron na złoty kolor na oleju, a następnie podajemy z kwaśną śmietaną.
To zależy od grubosci masy ziemniaczanej: większa forma- cieńsza warstwa, mniejsza forma- babka grubsza, dłużej sie piecze.
jedna tylko uwaga - jeśli już, to dwa jaki, nie dwa jaka (choć na dwa jaki to tych ziemniaków może być trochę mało...);
;)
Proponuję zważyć też ziemniaki po obraniu, żeby sobie policzyć ile dobrego jedzenia trafiło do śmieci w imię absurdalnego zwyczaju, że "obierki to ino świnie jedzo". Nawet Grzesiuk pisał, że w jego obozowych początkach (bodajże w Mauthausen) wygłodzeni więźniowie dostawali łomot za jedzenie obierek.
Z jednej strony ludzie wcinają hasselbacki aż im się uszy trzęsą, z drugiej wywalają gdzieś między 1/4 a 1/3 ziemniaków przez obieranie. Absurd.
Strasznie grubo obierasz, jeśli tracisz 1/4 a 1/3 surowca. Serio? Może spróbuj kupić sobie dobrą obieraczkę.
A skąd bierzesz ziemniaki bez szarej pleśni? Ja obieram bo zawsze jest szara pleśń plus uszkodzenia ziemniaka. Staram się nie kupować polskich ziemniaków, ale nie zawsze jest wybór.
Strasznie słabo czytasz ze zrozumieniem, ja ziemniaków nie obieram.
Tu masz przykład:
aniagotuje.pl/przepis/jak-zrobic-kluski-slaskie
"1 kg ugotowanych ziemniaków [...]
polecam użyć około 1400 gramów ziemniaków (waga przed obraniem)"
Normalnie, ze sklepu. Nawet nie wiem czym jest ta szara pleśń, oglądam tylko każdego ziemniaka po umyciu i wycinam uszkodzenia czy inne robaki albo zzieleniałą skórkę.
Ostatnio biedra ma przyzwoite, które dają się cienko obrać.
Takie szare miejsca, to właśnie szara pleśń, polski wynalazek, dlatego nikt już od nas nie bierze ziemniaków. Niestety widać to dopiero po obraniu.
???
Stary, jak masz pleśń na ziemniakach, to je wyrzuć i w żadnym wypadku nie jedź, tym bardziej jak są uszkodzone. Mykotoksyny są bardzo szkodliwe.