Tak przygotowany łosoś* jest nie tylko znacznie zdrowszy niż wędzony, ale również nieporównanie smaczniejszy i wyraźnie mniej tłusty. A co najważniejsze, bardzo łatwo zrobić go we własnej kuchni – i to bez najmniejszego ryzyka porażki. Gravlax uda się zawsze i każdemu. Marynata, której głównym składnikiem jest sól, wyciąga z łososia wilgoć. Gotowa ryba staje się sprężysta, a mięso cudownie delikatne, wręcz rozpływające się w ustach.
Swego czasu bardzo popularny stał się przepis na gravlaksa z tartym burakiem, który nadawał rybie mocno różową barwę. Moim zdaniem jednak siła tego przepisu ma swoje źródło w prostocie, dlatego listę składników ograniczyłem do minimum. Suszona limonka to fajna przyprawa, która dodaje aromatu, ale nie jest w tym przepisie niezbędna. Gotowy gravlax doskonale sprawdza się jako dodatek do wielu dań. Świetnie odnajduje się w sałatkach i na kanapkach, znakomicie komponuje się z ziemniakami czy jajkami.
* W ten sam sposób możesz przyrządzić inne ryby (np. jesiotra), które mają mało ości i są na tyle duże, by można było wykroić z nich odpowiednio gruby płat.
Dla 6-8 osób
Przygotowanie: 10 minut
Oczekiwanie: 36 godzin
Gravlax – świeży łosoś marynowany w grappie i soli – składniki:
- płat dzikiego łososia ze skórą (ok. 800 g)
- 2-3 garście gruboziarnistej soli
- 2-3 płaskie łyżeczki cukru kokosowego
- suszona limonka (opcjonalnie)
- kilka łyżek grappy albo innego mocnego alkoholu (np. wódka, calvados)
Gravlax – świeży łosoś marynowany w grappie i soli – przygotowanie:
1. Usuwamy ewentualne ości oraz łuski ze skóry łososia.
2. W brytfance odpowiedniej wielkości płasko układamy rybę, skórą do dołu.
3. Rozsypujemy na rybie grubą warstwę soli, cukier i startą limonkę. Przyklepujemy wszystko dłońmi, po czym skrapiamy łososia grappą.
4. Przykrywamy naczynie folią spożywczą. Tak przygotowanego łososia wstawiamy do lodówki na 36 godzin (bardzo gruby płat łososia może leżeć w lodówce do 48 godzin).
5. Z gotowego gravlaksa spłukujemy sól pod bieżącą wodą i osuszamy. Ostrym nożem odcinamy skórę. Przechowujemy w lodówce do dwóch tygodni.
I ten cukier to może być zwykły, kokosowy to trochę nieekologicznie dzisiaj (hello!ślad węglowy).
A gdzie koperek???