Formowanie kurczaka nie jest trudną techniką, chociaż często popełnia się przy niej dwa błędy: zbyt mocno ściska się sznurkiem tuszkę (co sprawia, że niektóre części kurczaka są niedopieczone, a inne zbyt suche) oraz nieodpowiednio naciąga skórę (która w czasie pieczenia kurczy się i odsłania mięso). Pamiętajmy, że dobrze związana tuszka jest zwarta i ma dobrze napiętą skórę ze wszystkich stron.
Uformowanego kurczaka pieczemy na kratce, a nie jak zazwyczaj w brytfance, ponieważ wtedy temperatura równomiernie wnika we wszystkie jego części. Pod kratkę wkładamy blaszkę na wytapiający się z mięsa tłuszcz. Najlepiej piec ją 2 godziny w 70 st. (bez termoobiegu), wyjąć ją, piekarnik rozgrzać do 230 st. i dopiec 10-15 minut na złoto. Dzięki temu mięso będzie bardzo soczyste.
Kurczaka układamy na grzbiecie, z udkami na dole. Pod spodem, mniej więcej w połowie tuszki, przewlekamy około metr sznurka przeznaczonego do pieczenia.
Sznurek ciągniemy wzdłuż boków ku górze, układając nad skrzydełkami i krzyżujemy go w miejscu po szyjce tak, żeby złapać nadmiar pozostałej po niej skóry. Mocno ściskamy.
Sznurkiem znów oplatamy boki piersi, przyciskając przy tym do tuszki skrzydełka. Krzyżujemy sznurek pod mostkiem, łapiąc i lekko naciągając nadmiar skóry na piersi.
Naprężając sznurek, ciągniemy go pod udka i oplatamy je od dołu – w tym momencie uda powinny się napiąć i lekko podnieść w górę.
Sznurek krzyżujemy nad kuprem, a potem go pod nim związujemy. Pamiętajmy o naciąganiu sznurka, żeby cała tuszka była zwarta, a skóra napięta.