Patrzę na kształty, kolory, tekstury i mieszam je niczym farby na płótnie. Każdy smak czy zapach podszeptuje inne działanie, prowadzi w odległe zakątki. Jeden bardziej odżywia, drugi sprawia, że gęstszy, ziemisty smak staje się przyjemnie lekki i lżej strawny. Drobne rzeczy potrafią zmienić wiele; wystarczy szczypta tego czy łyżeczka tamtego i tworzy się prawdziwa pełnia. Niech więc głównym bohaterem stanie się pospolity ziemniak, słodki i całkiem ciekawy, jeśli dobrze się go wyswata i nie wysuszy za bardzo. Bulwiasty bardzo lubi się z orzechami - są słodkie, tłuściutkie i przyjemnie chrupiące. Słodkie ciągnie do słodkiego. Odżywcza mieszanka aż się prosi o delikatnie gorzki i kwaśny dodatek pachnącej limonki. Ten delikatny, zielony składnik pobudzi rozleniwiony ogień trawienny, zmotywuje go do wytężonej pracy i cały proces ma szansę zakończyć się sukcesem. Najważniejsze w życiu jest to, co uda się strawić. Na każdym poziomie.

Od siebie dorzucę jeszcze garść świeżej kolendry. Jest jak uprzejmy ukłon w stronę krwi - czyści ją sumiennie, powoli i bez użycia siły. Choćby dla tej jednej cechy warto się przekonać do jej rozbudowanego smaku. Niewiele, a zmienia wiele. W żadnym wypadku nie należy jej dusić czy ograniczać. Jak każda kobieta uwielbia swoją niezależność, powabność i cudowną świeżość.

Podsmażane na szybko ziemniaki, dobre zawsze i wszędzie

? Dla 4 osób ? Przygotowanie: 35 minut

1 kg drobnych ziemniaków

2 łodygi selera z liśćmi

szczypta soli, najlepiej różowej lub czarnej

2 łyżki oleju kokosowego

szczypta skórki otartej z limonki i odrobina wyciśniętego soku

ząbek czosnku

czubata łyżka orzechów laskowych - bosko,

jeśli będą obrane

garść posiekanej zielonej kolendry*

pieprz cytrynowy młotkowany

Ziemniaki obieram, myję, gotuję z łodygą selera i odrobiną soli. Powinny być delikatnie al dente, czyli odrobinę niedogotowane. Odlewam z nich wodę i odstawiam na bok, aby trochę ostygły. Małe kroję na pół, duże w ćwiartki.

Czosnek obieram, szatkuję i posypuję szczyptą soli. Orzechy szatkuję na drobne kawałki.

W wysokiej patelni rozgrzewam olej, na dużym ogniu podsmażam drugą łodygę selera, orzechy, przekrojone ziemniaki, czosnek, doprawiam pieprzem i solą do smaku. Na koniec dodaję kilka kropli soku i skórkę otartą z limonki, mieszam i wykładam na talerz. Zjadam natychmiast z posiekaną kolendrą albo przekładam do słoika i zabieram ze sobą w podróż. W tym drugim wypadku kolendra pojedzie osobnym transportem.

*Żeby nie galopować w pośpiechu do sklepu po kolendrę, zamiast niej można użyć natki pietruszki - też pięknie wspomaga krew, choć metale ciężkie pryskają w popłochu głównie na widok pani Kolendry

Patrzę na kształty, kolory, tekstury i mieszam je niczym farby na płótnie. Każdy smak czy zapach podszeptuje inne działanie, prowadzi w odległe zakątki. Jeden bardziej odżywia, drugi sprawia, że gęstszy, ziemisty smak staje się przyjemnie lekki i lżej strawny. Drobne rzeczy potrafią zmienić wiele; wystarczy szczypta tego czy łyżeczka tamtego i tworzy się prawdziwa pełnia. Niech więc głównym bohaterem stanie się pospolity ziemniak, słodki i całkiem ciekawy, jeśli dobrze się go wyswata i nie wysuszy za bardzo. Bulwiasty bardzo lubi się z orzechami - są słodkie, tłuściutkie i przyjemnie chrupiące. Słodkie ciągnie do słodkiego. Odżywcza mieszanka aż się prosi o delikatnie gorzki i kwaśny dodatek pachnącej limonki. Ten delikatny, zielony składnik pobudzi rozleniwiony ogień trawienny, zmotywuje go do wytężonej pracy i cały proces ma szansę zakończyć się sukcesem. Najważniejsze w życiu jest to, co uda się strawić. Na każdym poziomie. Od siebie dorzucę jeszcze garść świeżej kolendry. Jest jak uprzejmy ukłon w stronę krwi - czyści ją sumiennie, powoli i bez użycia siły. Choćby dla tej jednej cechy warto się przekonać do jej rozbudowanego smaku. Niewiele, a zmienia wiele. W żadnym wypadku nie należy jej dusić czy ograniczać. Jak każda kobieta uwielbia swoją niezależność, powabność i cudowną świeżość.Podsmażane na szybko ziemniaki, dobre zawsze i wszędzie

Dla 4 osób

Przygotowanie: 35 minut

1 kg drobnych ziemniaków

2 łodygi selera z liśćmi

szczypta soli, najlepiej różowej lub czarnej

2 łyżki oleju kokosowego

szczypta skórki otartej z limonki i odrobina wyciśniętego soku

ząbek czosnku

czubata łyżka orzechów laskowych - bosko, jeśli będą obranegarść posiekanej zielonej kolendry* pieprz cytrynowy młotkowany

Ziemniaki obieram, myję, gotuję z łodygą selera i odrobiną soli. Powinny być delikatnie al dente, czyli odrobinę niedogotowane. Odlewam z nich wodę i odstawiam na bok, aby trochę ostygły. Małe kroję na pół, duże w ćwiartki.Czosnek obieram, szatkuję i posypuję szczyptą soli. Orzechy szatkuję na drobne kawałki.W wysokiej patelni rozgrzewam olej, na dużym ogniu podsmażam drugą łodygę selera, orzechy, przekrojone ziemniaki, czosnek, doprawiam pieprzem i solą do smaku. Na koniec dodaję kilka kropli soku i skórkę otartą z limonki, mieszam i wykładam na talerz. Zjadam natychmiast z posiekaną kolendrą albo przekładam do słoika i zabieram ze sobą w podróż. W tym drugim wypadku kolendra pojedzie osobnym transportem. *Żeby nie galopować w pośpiechu do sklepu po kolendrę, zamiast niej można użyć natki pietruszki - też pięknie wspomaga krew, choć metale ciężkie pryskają w popłochu głównie na widok pani Kolendry.