Polacy zajmują w UE drugie od końca miejsce pod względem ilości zjadanych jabłek, chociaż wszyscy wiedzą, że to owoce zdrowe, smaczne i że powinniśmy je jeść. Są "dobrze zbalansowane": jedno średnie jabłko pokrywa 14 proc. dziennego zapotrzebowania na witaminę C i 18 proc. na błonnik; dostarcza też polifenoli o właściwości antyoksydacyjnych. Obniżają poziom cholesterolu, zmniejszają ryzyko zachorowania na raka, zwłaszcza płuc, pomagają w chorobie wieńcowej i odchudzaniu, spowalniają rozwój cukrzycy typu II - wylicza Polskiego Stowarzyszenie Ochrony Roślin.

Ale trzeba umieć je kupować, bo nadpsute jabłka mogą dostarczać mikotoksyn, czyli szkodliwych dla zdrowia człowieka, toksycznych substancji. Efekt? Ostre i przewlekłe zatrucia, także śmiertelne - grzmi PSOR. Do tego alergie, grzybice, choroby układu oddechowego i pokarmowego, w tym wątroby, liczne choroby związane z osłabieniem układu odpornościowego.

Jak się przed tym ustrzec? "Trzeba bezwzględnie unikać uszkodzonych jabłek - nie należy wykrawać zgniłych części owoców i spożywać pozostałych, teoretycznie zdrowych części, ponieważ nie można w prosty sposób stwierdzić, czy w tych częściach nie ma mikotoksyn" - przestrzega PSOR.