10 ważnych wskazówek przed zakupami

1. Notatnik na lodówce: na bieżąco zapisujemy, co się kończy i co trzeba będzie wkrótce dokupić. Taką listę można sobie stworzyć również w telefonie - jest to bardziej użyteczne, bo kartkę z notatnika można zgubić bądź zostawić w domu, a telefon mamy ze sobą zawsze.

2. Przegląd zapasów: robimy regularnie, od razu sprawdzając świeżość. Produkty, które wkrótce się przeterminują, umieszczamy w lodówce w taki sposób, aby przy każdym otwarciu drzwiczek rzucały się w oczy.

3. Ustalenie menu: szukamy przepisów (na przykład na pięć kolejnych dni), w których da się wykorzystać te produkty z lodówki, których termin przydatności się kończy. Jeśli nie przychodzi nam nic do głowy, można posłużyć się wyszukiwarką na dowolnej ulubionej stronie kulinarnej. Przykładowo - kończy się świeżość jogurtu i filetów z łososia. Wpisujemy oba słowa w wyszukiwarkę - powinna pokazać nam wszystkie dania, w których te dwa składniki występują (połączenie słów "yogurt" i "salmon" daje nam na stronie epicurious.com półtora tysiąca przepisów!)

4. Zakupy uzupełniające: po ustaleniu pięciodniowego menu sprawdzamy, czego nam brakuje, aby powstały wybrane dania, i dokupujemy już tylko to, co konieczne.

5. Koszta zakupów: przeglądajcie oferty sklepów - wiele z nich, zwłaszcza te duże sieciowe, ma porządnie robione gazetki i strony internetowe, warto je sprawdzać co jakiś czas. Jeśli akurat można dostać coś w niższej cenie - dlaczego nie skorzystać? Dodatkowym kosztem zakupów jest paliwo do samochodu, poza tym - czas to też pieniądz. Więc jeśli zamierzacie kupić tylko kilka rzeczy i nie będziecie wracali obładowani siatami, przejdźcie się po prostu do najbliższego spożywczaka, samochód zostawcie w garażu. Nawet jeśli śmietana w dyskoncie kosztuje, powiedzmy, 7 groszy mniej niż w osiedlowym sklepiku, to, per?saldo, po doliczeniu kosztów paliwa, i tak wyjdzie drożej.

6. Lista: Bez niej kupujemy "na zaś" i pod wpływem impulsu. Idąc do większych sklepów na duże zakupy, warto podzielić sobie tę listę na działy. Można nawet - jeśli odwiedzacie regularnie jakiś market i macie w głowie jego topografię - ułożyć sobie optymalną trasę, czyli produkty na liście zapisać w takiej kolejności, w jakiej są one rozmieszczone w sklepie. Jeśli np. od razu przy wejściu są półki z owocami i?warzywami, potrzebne produkty z tego działu powinny zająć pierwsze miejsce na waszej liście. Unikniecie kręcenia się w kółko, powrotów w miejsce, w którym już byliście - idziecie alejka po alejce, odhaczacie kolejne punkty z listy i dość szybko macie z głowy całe zakupy. Kiedyś, z czystej ciekawości, porównałem czas, który zajęły mi zakupy z dobrze przygotowaną listą, z czasem, który spędziłem w sklepie, nie mając listy w?ogóle. Te pierwsze trwały prawie o?połowę krócej! A w końcu nasz czas też jest cenny. Ustalając trasę po markecie, pamiętajcie o wyjątku od reguły: chodzi o?mrożonki, mięso i ryby, czyli produkty, które powinny być jak najkrócej poza tzw. łańcuchem chłodniczym - kierujcie się po nie na końcu. Słowo w kwestii mrożonek - jeśli są na waszej liście, zabierzcie ze sobą do sklepu torbę termoizolacyjną.

7. Daty przydatności do spożycia: bywa, że szefowie sklepów obligują pracowników, aby produkty nie najświeższe ustawiali z przodu półki. Gdy mimo wszystko te rzeczy "nie zejdą", często pojawiają się promocje typu - "Kup dwie, za trzecią zapłacisz grosz". I tak człowiek wraca z trzema produktami zamiast jednego, a te zaraz się popsują. Czyli płaci za dwa, zjada jeden. I gdzie tu okazja?

8. Uwaga na triki producentów i właścicieli sklepów! Czasami okazja wydaje się superkorzystna - bo wielkimi literami wypisana jest cena zawartości opakowania: 100 g szynki, 500 ml mleka, 120 g masła. Owszem, na etykietce znajduje się również cena za pełny kilogram albo za litr, ale malutką czcionką, która nie rzuca się w oczy. Ostatnio zwróciłem uwagę na to, że półtoralitrowy karton mleka od jednego z producentów wychodzi - w przeliczeniu na litr - drożej niż mleko w opakowaniach litrowych. A przecież, biorąc pod uwagę to, że zamiast dwóch kartonów bierzemy tylko jeden - powinno być odwrotnie!

9. Zakupy z dziećmi: sam pamiętam, jakim terrorystą byłem w dzieciństwie. Wszystko właściwie chciałem mieć. A nie były to czasy jakiegoś specjalnego dobrobytu. Teraz spece od sprzedaży w centrach handlowych potrafią tak manipulować dziećmi, że mama lub tato w końcu decydują się dorzucić do koszyka zakupów dodatkowy batonik, książeczkę z obrazkami albo jajko z niespodzianką. Jak myślicie, właściwie dlaczego te rzeczy umieszczane są zaraz przy kasach, gdzie przez dłuższy czas czeka się w kolejce? Dzieciak jest zmęczony, nudzi się, gapi na kolorowe etykietki... Wniosek - na zakupy bez dzieci.

Ostatnia kwestia - do sklepów spożywczych chodzimy względnie najedzeni. Moja ukochana żona, gdy jest głodna, kupuje niesamowite ilości jedzenia. Zresztą - nie tylko ona. Z badań wynika, że głodny klient wrzuca do koszyka aż o 20% produktów więcej!

10. Ostatnia kwestia - do sklepów spożywczych chodzimy względnie najedzeni. Moja ukochana żona, gdy jest głodna, kupuje niesamowite ilości jedzenia. Zresztą - nie tylko ona. Z badań wynika, że głodny klient wrzuca do koszyka aż o 20% produktów więcej!