Większe możliwości skontrolowania tego, co znajduje się w zamrażarkach, ma Inspekcja Handlowa. Od kwietnia do czerwca tego roku wzięła pod lupę mrożone ryby. Z ponad tysiąca sprawdzonych partii co piąta była źle oznakowana. Klienci nie mogli się dowiedzieć np., jaką część stanowi tzw. glazura, czyli lód, który po rozpuszczeniu przestaje być potrzebny; ponadto brakowało nazw gatunków ryb albo np. daty minimalnej trwałości.

Znacznie większy problem stanowi jakość. Spośród zbadanych w laboratoriach aż 37 proc. mrożonych ryb nie spełniało norm jakościowych - albo było za dużo glazury w stosunku do ryby, albo ryba zostały źle oprawiona, albo filety były zlepione w jedną całość, co świadczy o tym, że wcześniej się rozmroziły (przynajmniej raz).

Z mrożonymi pierogami, uszkami i innymi daniami jest nieco lepiej, bo "tylko" 13 proc. było niewłaściwie oznakowanych, a 12 proc. miało gorszą jakość niż powinno, np. zawierało za mało farszu, miało dziwną konsystencją albo oryginalny smak, a zdarzyła się nawet przeterminowana o kilkaset dni.

Wiele mrożonek sprzedawanych jest na wagę, luzem. Specjaliści podkreślają, że są one wprawdzie tańsze, ale też gorszej jakości, bo dostęp tlenu i światła pozbawia je wielu składników odżywczych.

Żywność można reklamować, ale na innych zasadach niż pozostałe produkty. Reklamację na paczkowane można złożyć w ciągu trzech dni od momentu otwarcia, a na oferowane luzem - w ciągu trzech dni od zakupu (konieczny jest dowód zakupu). Tyle samo czasu jest w przypadku żywnościowych zakupów w internecie, ale wtedy klient nie ma 10 dni do namysłu i możliwości odstąpienia od umowy.