Światowa moda na bowl food, czyli pożywne i kolorowe potrawy serwowane w miskach, przyjęła się niedawno także w Polsce. Najpierw była promowana w niektórych restauracjach, potem pokochali ją zwykli zjadacze chleba, a teraz na rynku pojawia się adresowana do nich pierwsza rodzima publikacja z przepisami na bowl food – "Miska szczęścia" Laury Osęki (Wydawnictwo Publicat, 39 zł).

Autorka od lat nie je mięsa, zaczynała więc od przyrządzania makaronu z pomidorami, a potem poszerzała swój kulinarny repertuar o przepisy z trzech książek kucharskich: Jamiego Olivera, Pascala Brodnickiego i Nigelli Lawson. Dziś ma ich w swej biblioteczce około tysiąca. Pasja do gotowania, zawód psychodietetyczki i miłość do książek musiały w końcu zaowocować własną publikacją.

Dlaczego zdecydowała się na dania z miski? „Bo można umieścić w niej wszystko, czego tylko dusza zapragnie, i jeść albo łyżką, albo widelcem i nożem, albo rękami. Miska zapewnia też intymność i wygodę, bo można z niej jeść przy stole, na kanapie i w łóżku, bez większych obaw o pobrudzenie wszystkiego wokół” – wyjaśnia we wstępie.

Laura Osęka miesza w swej ulubionej miseczce przede wszystkim lokalne składniki, komponując z nich zwykle klasyczne zestawienia. Część potraw powstała przypadkowo z tego, co miała w lodówce i szafkach, zgodnie z ideą: ma być prosto, smacznie i z tego, co pod ręką. Ciekawymi pomysłami są m.in. ziemniaki pieczone z winogronami z nutą anyżu, bigos z czerwonej kapusty, seler pieczony z mandarynkami czy zimowa sałatka z gruszką, cykorią i lazurem. Autorka zadbała o to, by zawartość jej miski każdorazowo była zdrowa i dobrze zbilansowana.