Postanowiłam odwiedzić działającą od 8 lipca kawiarnię – Bunny Cafe – by zobaczyć, jak funkcjonuje i przede wszystkim – o co tyle szumu. Jest to miejsce bardzo popularne i od jakiegoś czasu w sieci można przeczytać zarówno pełne entuzjazmu komentarze na temat kawiarni, jak i te mniej przychylne. Wśród negatywnych przeważają te o męczeniu zwierząt. Postanowiłam sama sprawdzić, jak wygląda sytuacja.

Królestwo królików

Na wstępie przywitała mnie urocza, różowa przestrzeń urządzona w "króliczym klimacie". Ze ścian spoglądały na mnie wizerunki uszatych milusińskich, wymalowano na nich także cytaty dotyczące relacji człowieka ze zwierzęciem, jak ten Immanuela Kanta:

Serce człowieka można poznać po tym, jak traktuje zwierzęta

Wchodzę bezpośrednio do części kawiarnianej. Wita mnie witrynka z apetycznie wyglądającymi ciastami. W menu znajdziemy także kawy oraz inne napoje, m.in. świeżo wyciskany sok z pomarańczy, smoothie, matcha latte czy lemoniadę. Jest też coś "na ząb" i prócz słodkości możemy skosztować panini. Ja decyduję się na szybkie espresso tonic, które piję przy jednym z białych stolików, obserwując uszaki. Koncepcja lokalu różni jednak od tej, która towarzyszy m.in. kocim kawiarniom – zwierzaki nie znajdują się w przestrzeni kawiarnianej, lecz w specjalnie wydzielonej zagrodzie za różowym płotkiem. Liczy ona 100 metrów kwadratowych wolnego wybiegu, w której rozgościło się 16 królików. Na pierwszy rzut oka da się zauważyć, że królestwo królików jest zdecydowanie większe niż powierzchnia kawiarni, co za tym idzie – komfort zwierząt jest tutaj na pierwszym miejscu. 

Odwiedziłam Bunny Cafe w Krakowie - pierwszą w Europie króliczą kawiarnię
Odwiedziłam Bunny Cafe w Krakowie - pierwszą w Europie króliczą kawiarnięFot. materiały kawiarni

Warto przytoczyć w tym miejscu genezę Bunny Cafe. Kawiarnia powstała jako swego rodzaju azyl dla zwierząt, które będąc hodowlanymi królikami, zostały uratowane przed ubojem. Założycielom zależało też na stworzeniu możliwości ich adopcji, jednakże z powodu braku odzewu ze strony odpowiednich fundacji i stowarzyszeń pomysł nie doszedł do skutku. Na ścianie króliczej zagrody znajdziemy jednak informacje o tym, jakie fundacje zajmują się adopcją królików, gdybyśmy jednak na takową się zdecydowali.

Kto tu rządzi?

Główną misją Bunny Cafe jest więc edukacja gości na temat opieki nad królikami i ewentualnej odpowiedzialnej adopcji. Wiedzą służą opiekunowie zwierząt znajdujący się na terenie zagrody. Do mnie podchodzi młoda, uśmiechnięta dziewczyna, która z entuzjazmem opowiada o sekretnym życiu kicających futrzaków – widać, że praca jest dla niej prawdziwą pasją. 

Odwiedziłam Bunny Cafe w Krakowie - pierwszą w Europie króliczą kawiarnię
Odwiedziłam Bunny Cafe w Krakowie - pierwszą w Europie króliczą kawiarnięFot. materiały kawiarni

Moja rozmówczyni pamięta wszystkie imiona swoich podopiecznych, mało tego – potrafi je od siebie odróżnić, mimo że niektóre króliki są do siebie bardzo podobne. Dowiaduję się m.in., że futrzaki mają swoją sjestę w ciągu dnia (między godziną 15:00 a 16:00), kiedy do zagrody wejść nie można, choć kawiarnia funkcjonuje nadal. Zwierzęta są też regularnie badane, mają specjalną dietę oraz znajdują się pod ciągłą obserwacją opiekunów.  Wspomniała także o ustalaniu odpowiedniej hierarchii w stadzie. Przy okazji poprosiła o niedokarmianie dwóch rezolutnych szarych królików, z których jeden nosił adekwatne imię Boss. Te dwa uszaki znajdowały się wysoko w hierarchii stada, były dość ekspansywne, często podbiegały do ludzi i były częstowane smakołykami, więc jadły zdecydowanie więcej niż pozostałe.

Odwiedziłam Bunny Cafe w Krakowie - pierwszą w Europie króliczą kawiarnię
Odwiedziłam Bunny Cafe w Krakowie - pierwszą w Europie króliczą kawiarnięFot. materiały kawiarni

– Te futrzaki, mimo że wydają się słodkimi puszystymi kulkami, w ustalaniu hierarchii w stadzie potrafią być bezwzględne, ale to proces w pełni naturalny i trzeba im na to pozwolić. Na szczęście tej bezwzględności nie przejawiają w stosunku do ludzi, a z dnia na dzień widzę, jak coraz bardziej się otwierają i chcą z nimi przebywać – tłumaczy Natalia Orlińska, założycielka kawiarni.

Surowy regulamin

Idąc z dalej – wraz z behawiorystką królików panią Sylwią Rogowską stworzono broszury informacyjne dla każdego gościa oraz specjalne zasady, które obowiązują w zagrodzie. To surowy regulamin, którego nieprzestrzeganie może skutkować wyproszeniem z lokalu. Przede wszystkim – wstęp do zagrody mają dzieci powyżej 6. roku życia, a przebywać może w niej jednocześnie max. 10 osób. Zakazane są także: bieganie za królikami, dokarmianie ich swoim jedzeniem, krzyki, gwałtowne ruchy, podnoszenie królika czy ciągnięcie go za uszy lub wąsy. Podczas wejścia do zagrody poproszono mnie także o zdezynfekowanie rąk i założenie obuwia ochronnego.

– W naszej kawiarni panuje ścisły regulamin, którego przestrzegania cały czas pilnujemy. Najważniejsze są króliki i ich dobro, to one są tu gospodarzem – dodaje właścicielka Bunny Cafe.

Odwiedziłam Bunny Cafe w Krakowie - pierwszą w Europie króliczą kawiarnię
Odwiedziłam Bunny Cafe w Krakowie - pierwszą w Europie króliczą kawiarnięFot. materiały kawiarni

Pomoc dla króliczych NGO

Warto wspomnieć, że aby wejść do zagrody, należy kupić bilet  – ulgowy kosztuje tu 16,90 zł, a normalny – 19,90 zł. Chodzi o to, by wchodzili do niej tylko ci, którym naprawdę na tym zależy. Dla kawiarnianej ekipy ważna jest także pomoc fundacjom działającym na rzecz zwierząt.

– Po to jest kawiarnia i po to są wejściówki, byśmy byli w stanie samodzielnie zapewnić naszym uszatym podopiecznym jak najlepsze warunki i opiekę. A nie jest to tania rzecz. Dlatego staramy się wspierać fundacje zajmujące się królikami i zachęcamy do tego również naszych gości – powiedziała Natalia Orlińska. 

Odwiedziłam Bunny Cafe w Krakowie - pierwszą w Europie króliczą kawiarnię
Odwiedziłam Bunny Cafe w Krakowie - pierwszą w Europie króliczą kawiarnięFot. materiały kawiarni

W cenie jest nielimitowany czas przebywania w zagrodzie, a także kubek smakołyków dla królików, w którym znajdują się m.in. surowa marchewka i świeże zioła. Nie są prowadzone rezerwacje, dlatego może się zdarzyć, że będziecie musieli odstać swoje w kolejce, gdyż miejsce cieszy się bardzo dużą popularnością. Ja w sobotnie popołudnie czekałam na wejście do zagrody ok. 15 minut. Pobyt w niej jest jednak doskonałą okazją do obcowania z królikami: ich głaskania, dotykania i obserwowania, co stanowi swego rodzaju atut terapeutyczny, ale także jest cenną informacją dla rodziców, jak dziecko radzi sobie w kontakcie ze zwierzęciem. Nie ma też tutaj mowy o męczeniu zwierząt – wszystkie działania podejmowane są ze szczególną troską o zwierzęta i uwzględnieniem potrzeb królików, a także z ogromną pasją i sercem. 

Kawiarnia czynna jest codziennie w godzinach 11:00 – 21:00. Skusicie się?