Gołym okiem widać, że rzeczywistość szaleje. Inflacja idzie w górę, wizja braku opału jest na tyle wyraźna, że nawet Lasy Państwowe się ugięły i przywróciły możliwość zbierania chrustu. Toż to prawie jak apokalipsa zombi na horyzoncie! 

Zresztą i z tym chrustem nic nie jest pewne, bo już pojawiają się pierwsze głosy o tym, że może go nam zabraknąć, dlatego niektóre nadleśnictwa z obawy, że lud wybierze wszystko, przebąkują o wprowadzeniu limitów na patyki. Ciekawe, jak będą to sprawdzać. Na kilogramy? Objętościowo? Na sztuki?

Na szczęście mamy jeszcze huby. Na huby chyba jeszcze nie ma limitów, a taki hubiak pospolity (Fomes fomentarius) prezentuje cały wachlarz zastosowań. Po pierwsze, już od epoki brązu robiono z niego hubki do rozpalania ognia (łac. fomes – podpałka, fomentarius - zapalający), z rozbitego miąższu robiono tampony do tamowania upływu krwi, które zalecał nawet Hipokrates, albo zasypki na drobne skaleczenia (warto mieć w pamięci, wszak ceny w aptekach też szybują w górę). A gdyby przerażały metki z cyferkami na torebkach i kapeluszach, uprzejmie donosimy, że do dzisiaj, na przykład na Słowacji, z hubiaków wytwarza się coś na kształt skóry, z której szyje się kapelusze, torby czy kamizelki. Może jest to pomysł na nowe, niskokosztowe hobby?

A wracając do patyków i chrustu. 

Pamiętajmy, że liczy się nie tylko ilość, ale i jakość zbioru. Jeżeli w naszym chruście znajdą się gałązki malin, brzóz, a nawet sosny czy świerku, odłóżmy je na bok. W chwilach kryzysu, w zimne jesienno-zimowe wieczory można z nich przygotować prozdrowotną herbatkę na gorączkę, przeziębienie i kaszel. Kto wie, ile będą kosztowały specyfiki przeciw grypie w aptece, podrzucamy więc przepis:

Herbatka z patyków na przeziębienie

Składniki:

  • pół szklanki pociętych na kawałki patyków maliny lub jeżyny
  • pół szklanki pociętych na kawałki drobnych gałązek brzozy
  • kilka pociętych na mniejsze kawałki gałązek sosny lub świerku wraz z igliwiem

Przygotowanie:

Wszystkie składniki wrzucamy do garnka, zalewamy litrem wody i na małym ogniu doprowadzamy do wrzenia. Przykrywamy i gotujemy jeszcze ok. 5-7 minut. 

Gotową herbatkę pijemy w kilku porcjach w ciągu dnia ( ok. 2-3 szklanek).

Najlepiej przelać ją do termosu lub trzymać w ciele, wszak warto unikać niepotrzebnego zużycia opału do ponownego podgrzania. 

Jeżeli chcemy zaszaleć, możemy dosłodzić ją jeszcze odrobiną miodu.

Herbatka z gałęzi malin i jeżynHerbatka z gałęzi malin i jeżyn Shutterstock

Ale to nie wszystkie gałązki, które mogą nam się przydać. 

Jeżeli mamy w pobliżu jakąś wierzbę, zwróćmy się w jej stronę. Kora wierzby zawiera salicylany, więc jak znalazł, kiedy trzeba będzie przyoszczędzić na aspirynie. Zbije gorączkę, złagodzi ból głowy i mięśni. Okorowujemy dwu-trzyletnie gałązki, korę tniemy na mniejsze kawałki, suszymy i pakujemy do słoja. Długi termin przydatności i mniejsze podrażnienie żołądka niż po aspirynie dostaniemy w bonusie. 

Wspomniana już brzoza w ostatnich latach cieszy się złą sławą, ale jeżeli będzie już bardzo źle, można zaszpanować i zrobić makaron z brzozowego kambium (miazgi). To taka cienka warstwa tuż pod korą. W Szwecji zrywano ją, gotowano lub pieczono i po wysuszeniu dodawano do chleba. Najsłodsza jest na wiosnę, ale czasem nie warto wybrzydzać. (Ponieważ pozyskiwanie kambium mocno szkodzi drzewu, polecamy korzystać tylko ze świeżych drzew połamanych przez wiatr lub ściętych do innych celów).

Naan z kora brzozową

Składniki:

  • 1,5 szklanki mąki
  • łyżeczka świeżych drożdży
  • ½ szklanki proszku z ugotowanej i wysuszonej brzozowej miazgi
  • szczypta soli

Przygotowanie:

1. Suche składniki mieszamy.

2. Drożdże rozpuszczamy w ½ szklanki ciepłej wody.

3. Mieszamy z suchymi składnikami i zagniatamy elastyczne ciasto (jeżeli jest za suche, dodajemy jeszcze trochę ciepłej wody).

4. Dzielimy na 4-6 porcji, rozwałkowujemy na placki i odstawiamy do wyrośnięcia, aż podwoją swoją objętość.

5. Pieczemy do zrumienienia, raz obracając w trakcie pieczenia.

Kora brzozyKora brzozy Shutterstock

Zupa z porostów

Skoro już mówimy o plackach z kory i herbacie z patyków, nie można nie wspomnieć o zupie z porostów. To tradycyjna zupa islandzka o wdzięcznej nazwie fjallagrasamjólk.

Składa się z plechy porostu islandzkiego (płucnicy islandzkiej – Cetraria islandica ), mleka i soli.

Przepis na fjallagrasamjólk

Składniki:

  • 2 garści płucnicy
  • litr mleka
  • pół łyżeczki soli
  • pół łyżeczki cukru

Przygotowanie:

1. Suszoną płucnicę zalewamy zimną woda i odstawiamy do namoczenia na godzinę. Dokładnie płuczemy i kroimy na drobniejsze kawałki.

2. Mleko zagotowujemy, dodajemy płucnicę i gotujemy jeszcze 3-4 minuty, mieszając żeby się nie przypaliła i nie wykipiała.

3. Dodajemy sól i cukier. Mieszamy i podajemy od razu.

Taka zupa oprócz wyjątkowego smaku dobrze działa również na żołądek i problemy z układem oddechowym. 

Cetraria islandicaCetraria islandica Jason Hollinger, CC BY 2.0 via Wikimedia Commons