Najstarszy winiarski kraj świata 

Znaleziska archeologiczne wskazują, że produkcja wina rozpoczęła się w Gruzji co najmniej 8 tys. lat temu. Mowa tu o wykopaliskach prowadzonych nieopodal miejscowości Imiri i Shulaveri, około 60 km od stolicy Tbilisi. W latach 60. XX wieku przeprowadzono pierwsze badania na ten temat, z których jasno wynikało, że wykopane gliniane skorupy pochodzą z czasów wczesnego neolitu. To prawdopodobnie pozostałości po naczyniach, które służyły do przechowywania wina. Jeden z najbardziej znanych naukowców archeologów, Patrick McGovern z Uniwersytetu Pensylwania, w 1998 r. udowodnił, że na glinianych elementach z Shulaveri pozostały ślady chemiczne wina sprzed 8 tys. lat. Prawie 20 lat później zespół naukowców, również pod kierownictwem McGoverna, opublikował efekty badań, które jednoznacznie potwierdziły, że Gruzja jest najstarszym producentem wina na świecie. Również Paulina Komar, naukowczyni archeolożka z UKSW, wskazuje, że Zakaukazie jest matecznikiem winiarstwa, ponieważ to właśnie tam odkryto najstarsze udomowione pestki winogron.

Gruzińska enoofensywa 

Zorganizowane przez Narodową Agencję Wina (Georgian Wines) i People PR spotkanie z winami świadczy przede wszystkim o przybierającej na sile ofensywie dyplomatyczno-marketingowej związanej z promocją gruzińskiej kultury winiarskiej na świecie. A jest co promować, ponieważ uznaje się, że w kraju nad rzeką Mtkwari (przepływającą m.in. przez Tbilisi) jest blisko 525 odmian winorośli, 55 tys. hektarów jej upraw oraz 25 PDO (Protected Designation of Origin), czyli ustanowionych na mocy prawa regionów winiarskich. Blisko 75 proc. stanowią tutaj odmiany białe, a pozostałe 25 proc. to szczepy czerwone. Największy region upraw to położony na wschód od stolicy (przy granicy z Azerbejdżanem) Kakheti, w którym powstają wina z najbardziej znanej odmiany czerwonej, czyli saperavi, oraz – będących w przewadze – szczepów białych: mtsvane kakhuri, rkatsiteli, kisi, khikhvi. Drugim w kolejności największym regionem jest Imereti, który położony jest w centralnej części kraju. Tu również dominują białe szczepy, w tym przede wszystkim: tsitska, krakhuna, tsolikauri, z czerwonych występują tu głównie: otskhanuri sapere oraz – uważana za jedną z najstarszych odmian na gruzińskiej ziemi – dzelshavi. Nazwy większości tych odmian wykręcają język i wydają się urocze w swoim egzotycznym brzmieniu. Bardziej problematyczne są poszczególne etykiety, których treść jest przedstawiona w języku należącym do rodziny języków kartwelskich. Wielowiekowa kaligrafia gruzińska należy do światowego dziedzictwa kulturowego (UNESCO) i jest niepodważalnie piękna. Niestety, ciekawe etykiety win opisane wyłącznie w tradycyjny sposób – a tych jest mnóstwo – są nieczytelne dla większości konsumentów na świecie. Wydaje się, że winiarze, którym zależy na podboju zagranicznych rynków oraz eksporcie trunków, powoli zaczynają to rozumieć i pojawiają się opisy mieszane, choćby z udziałem języka angielskiego. To dosyć istotne zagadnienie, ponieważ już teraz 441 producentów gruzińskich (z 1900) wystawia swoje wina na eksport do 62 krajów na świecie.

W Polsce Gruzja ma się świetnie   

Spotkanie z winami odbyło się u Davita Turkestanishviliego w warszawskiej restauracji Rusiko, którą można śmiało zaliczyć do grona ambasad kuchni gruzińskiej w Polsce. Zanim nadeszły wina, moją uwagę zwróciła bogata, prawdziwie orientalna kolekcja dywanów, którymi wyściełane jest wnętrze lokalu. Sam stół był zastawiony różnymi daniami i przekąskami z produktów, których w Gruzji używa się na co dzień. Myślę, że świetnie pasuje tu opis z książki (a może raczej diariusza?) „Gruzińska uczta. Podróż do kraju wina, biesiad i toastów" Piotra Apostolidisa, znawcy rzeczonego kraju: 

"Zbliżając się do domu Shirhana, najpierw zauważyłem jego matkę. Siedziała na niskim taborecie obok rozstawionego przed budynkiem straganu z warzywami. Chowała się przed słońcem, wykorzystując do tego prowizoryczny dach. Pod drzewem znajdowały się oparte o nie wielkie arbuzy. Leżące na straganie pomidory, bakłażany, ogórki i kapusta poukładane były w najróżniejsze piramidy. Między nimi usypano stosy świeżej kolendry, bazylii, pietruszki, kopru i estragonu. Pod nogami sprzedającej dostrzegliśmy wiadro pełne fig. Shirhan, sympatycznie wyglądający mężczyzna w średnim wieku, stał oparty o mur, również najwyraźniej szukając schronienia przed palącym słońcem. Kiedy spytaliśmy o wino, trochę się zdziwił".  

Na stole były jeszcze m.in. potrawy z papryki, a także – i tu nie będę oryginalny – chaczapuri, które jest prostym i wybornym przysmakiem. Zaserwowana została najprostsza wersja tego narodowego dania – imretyńska, czyli placek z nadzieniem serowym. Równie znana jest ta z rozbitym na wierzchu surowym jajkiem, zwana adżaruli.  

Na pierwszy ogień poszło białe wino rkatsiteli (2019) z winnicy Qimeroni, która została założona w 2011 roku w Kachetii, a nazwa wywodzi się od kawiarni artystycznej z Tbilisi. Wino spędza 12 miesięcy w qvevri (specjalne gliniane naczynie do starzenia win). W nosie wyczuwalne są wytrawne nuty: pomarańczowe, oliwkowe i odrobina ziołowo-woskowych. W ustach wino jest dosyć delikatne i przytulne, z odznaczającymi się nutami białych owoców, w tym szczególnie moreli. Komponuje się z serowym nadzieniem chaczapuri. Następne wina są podobne, ponieważ wpadają w te same odcienie iskrzącego złota lub nawet bursztynu. Takim przykładem jest wino od Sevsamora Winery (2019) powstałe ze szczepu kisi. Dojrzały bursztynowy kolor w kieliszku, a w nosie przysmażane skórki białych owoców, w tym pomarańczy, z dodatkiem miodu lub nawet aromaty charakterystyczne dla likierów. W ustach wybrzmiewają nuty związane z egzotyką, w tym pomarańczami, ale także morelami. Wino jest również produkowane w tradycyjnych qvevri, warto podkreślić, że dłuższa maceracja ma wpływ na charakter wina (wyraźnie „ściągające" w ustach, jakby przy obecności tanin), a także na kolor. Takie bursztynowe wina (ang. amber wines) zyskują coraz bardziej na popularności, ponieważ świetnie komponują się z potrawami wegetariańskimi (w tym z dodatkiem bakłażana), ale także z daniami na bazie jajek i mleka. Atrakcyjność takich win podnosi również ekologiczna produkcja, w której nie używa się szkodliwych dla środowiska i ludzkiego organizmu środków chemicznych. Podobnie jest z bursztynowym winem z Qvevri Wine Cellar (2020), które powstało z odmiany khikhivi. Bardzo intensywne w bukiecie, gdzie dominują lekko słodkie aromaty egzotyczne, z kolei w ustach złożone, nieco oleiste o charakterze półwytrawnym, z nutami pomarańczy i rozmaitych białych owoców. Bardzo przyjemnie popija się nim chaczapuri z dodatkiem kiszonych warzyw.  

I wreszcie na koniec zgodnie z etykietą podawania przyszedł czas na wina czerwone. A raczej należy powiedzieć: ciemnoczerwone, bowiem jednym ze znaków rozpoznawczych gruzińskich win jest nieprzejrzystość, wielka intensywność koloru, która przenika do trunku ze skórek. Takim przykładem jest wino od Shildy (2020), które powstało z saperavi. Wyraźnie młode i nieskomplikowane, można powiedzieć, że przebijają się w nim nuty lekko słodzonej jagodzianki. Drugie czerwone zaprezentowane tego dnia to Aleksandreuli LTD (2019), które stanowi ciekawszą propozycję, ponieważ jest bardziej złożone w ustach, ale raczej delikatne i przyjemne do sączenia przy letnich potrawach z grilla. Wyróżniają się w nim nuty ciemnych owoców: jagód, jeżyn, może nawet trochę ciemnej czekolady. Aleksandreuli to rdzenna odmiana, którą można spotkać w regionie Racha, wysuniętym bardziej na północny kraniec Gruzji.  

Spotkanie z winami gruzińskimi pokazało zaledwie ułamek enobogactwa tego kraju. Badania przeprowadzone przez Agencję Georgian Wines pokazały, że jesteśmy trzecim odbiorcą win z Gruzji na świecie. Ponadto 89 proc. Polaków, którzy mieli okazję spróbować tych win, opisało pozytywne odczucia i zadeklarowało większą chęć zapoznania się z gruzińskimi produktami. Ostatnio przekonałem się, że wina z charakterystyczną kaligrafią można dostać również w niewielkim sklepiku z lokalnymi specjałami w Kazimierzu Dolnym, obok tych polskich z Małopolskiego Przełomu Wisły. Pomyślałem wtedy, że ten symboliczny widok, może być początkiem naprawdę ciekawego, paneuropejskiego sojuszu.