Ahr – rzeka i czerwony region winiarski 

Rzeka Ahr, przepływając, niemalże dotyka winnic, zupełnie jak: Garonna (Bordeaux), Loara (Dolina Loary), Rodan (Dolina Rodanu), Dunaj (Wachau) w wielu emblematycznych dla światowego winiarstwa regionach. Stąd nazwy wielu z nich również nie są przypadkowe, a chciałoby się rzec, że powstały dla uczczenia lokalnych pomników przyrody, czyli płynących tam od wieków cieków wodnych.  

W północno-zachodnim regionie Ahr winnice zajmują powierzchnię ok. 560 hektarów i jest to jeden z mniejszych regionów produkujących wino w Niemczech. Winnice najczęściej położone są stromo (co często utrudnia zbiory), w dolinie wijącej się rzeki. Skaliste podłoże zdecydowanie sprzyja uprawie czerwonej winorośli, ponieważ kumuluje ciepło. Pasmo górskie Eifel przyciąga wielu turystów, którzy korzystają z pieszych wędrówek, a jedną z atrakcji jest Szlak Wina Czerwonego, łączący gminy winiarskie. Podczas wędrówki można, w ramach postoju, zatrzymać się w poszukiwaniu przysmaków lokalnej kuchni i przede wszystkim win. 

W regionie Ahr uprawia się czerwone odmiany, jak portugieser i dornfelder, oraz białe: riesling i müller-thurgau. Jednak dominującym szczepem winorośli jest zdecydowanie czerwony spätburgunder, czyli po prostu pinot noir, które stanowi tutaj 65 proc. upraw. Historycy wina podają, że pierwsza wzmianka o tej odmianie w regionie Ahr pojawiła się w XVI wieku, a sam szczep był nazywany „bleichert", dla podkreślenia bladego odcienia produkowanych z niego win. Wartą odnotowania jest również odmiana frühburgunder, która stanowi mutację pinot noir i stąd również jej inne częste nazwy – pinot noir précoce lub pinot madeleine.

Królowa wina walczy z powodzią, czyli rok katastrofy  

Jeśli spojrzymy na rzekę Ahr teraz, to wydaje nam się spokojna, leniwie wręcz płynąca i do tego niespecjalnie głęboka. Aż trudno uwierzyć, że w drugiej połowie lipca 2021 roku obfite opady zmieniły ją w potężny, niszczycielski żywioł. Życie straciło wówczas 200 osób, a straty spowodowane przez powódź zostały oszacowane na blisko 10 miliardów dolarów. W regionie Ahr ucierpieli mieszkańcy, a wielu winiarzy utraciło dorobek życia. Jedną z takich posiadłości była winnica Julii Bertram i Benedikta Baltesa w Dernau (Weingut Bertram-Baltes). Rudowłosa Julia jest przez wielu krytyków winiarskich uważana za wschodzącą gwiazdę winiarstwa niemieckiego. Na wczesnym etapie kariery odbyła staż w Weingut Meyer-Näkel, u jednego z najbardziej zasłużonych producentów regionu, którego określa się jako pioniera wytrawnego spätburgundera w Ahr. Następnie ukończyła studia z zakresu uprawy winorośli i enologii w Geisenheim. W 2012 roku została wybrana na Królową Wina Niemieckiego. To tytuł, który od wielu lat co roku przyznaje branża (w tym Niemiecki Instytut Wina) w celu promowania niemieckiej kultury enologicznej na całym świecie. Królowa pełni rolę ambasadorki podczas branżowych spotkań na świecie, a to wiąże się z obowiązkami i wiedzą o winie (często bardzo szczegółową), co również ukazuje prestiż pełnionej funkcji. 

Powódź w Ahr postawiła przed Julią i Benedyktem o wiele bardziej skomplikowane wyzwania. Ponoć miejscami fala wezbraniowa pokonywała dosyć wąską i krętą dolinę z niespotykaną siłą, dochodząc miejscami do dziesięciu metrów. Właściciele winnicy Bertram-Baltes zabrali się do intensywnej odbudowy dobytku i już po zaledwie sześciu tygodniach nowy obiekt był przystosowany do winifikacji. Wszystko, aby zdążyć przed jesiennymi zbiorami, czyli do tego, co pozostało na krzewach. Udało się również pozyskać używaną prasę oraz destemmer (urządzenie do miażdżenia i oddzielania łodyg od gron), a beczki zostały przekazane w darze, w ramach pomocy powodzianom w Ahr, od winiarzy z całego kraju. To oczywiście niejedyne działania związane z odbudową regionu Ahr i winnic po powodzi. Po katastrofie powstała specjalna inicjatywa „Flutwein" (dosł. „Wino powodziowe"), której bezpośrednim działaniem jest kampania wykorzystująca wina – dosłownie – wyciągnięte z błota, z zalanych piwnic. Butelki są rozdawane w zamian za datek, który będzie następnie przeznaczony na rzecz odbudowy regionu oraz pomoc finansową dla miejscowej ludności. Zebrane pieniądze posłużą zapewne do zakupu zniszczonego sprzętu, niezbędnego przy produkcji wina, a także rekultywacji winnic.

'Winapowodziowe''Winapowodziowe' Fot. flutwein

Winiarze z Niemiec w walce o planetę i świetne czerwone wina 

– Każdy, kto pracuje z przyrodą, musi zawsze działać długofalowo w sposób zrównoważony, tak aby przyszłe pokolenia również mogły z tego korzystać. W przypadku 300-letniej historii rodziny jest to konieczność. Temat ten obejmuje winnice, piwnice i również nasze codzienne czynności przy produkcji wina, a także zielone źródła energii (w tym fotowoltaikę). Uważamy, że podstawowe idee ekologicznej uprawy winorośli są słuszne. Jednak nie zawsze jesteśmy w stanie pracować ekologicznie. Wynika to na przykład z tarasowego ukształtowania winnic, które mamy na Petersbergu. Pracujemy jednak w sposób zintegrowany, czyli tak dużo, jak to konieczne, tak mało, jak to możliwe! – mówiła mi Victoria, przedstawicielka winnicy Weingut Ernst Bretz z Hesji Nadreńskiej. Podczas tegorocznej degustacji zorganizowanej przez Niemiecki Instytut Wina w Warszawie jednym z odkryć okazał się ich wytrawny Spätburgunder Trocken Reserve 2016. To muskularne, pełne, soczyste i złożone czerwone wino, lekko likierowe w bukiecie, z nęcącym aromatami wiśni, truskawek, wanilii. Z długim wyrazistym finiszem. Taki czerwony rarytas do np. rolady wołowej z sosem, za jedyne 11 euro. To również bezpośredni przykład, że spätburgunder jest odmianą, z której powstają świetne wina również w innych regionach winiarskich Niemiec niż Ahr. Hesja Nadreńska to prawdziwy region-gigant, ponieważ powierzchnia upraw wynosi tu ponad 26 tysięcy hektarów.

Spätburgunder Trocken Reserve 2016Spätburgunder Trocken Reserve 2016 Weingut Ernst Bretz

Z białych odmian występują tu: müller-thurgau, riesling, silvaner, weißburgunder, grauburgunder, a czerwone wina powstają tu głównie z: dornfeldera, portugiesera i właśnie spätburgundera. Hesja Nadreńska, jak sama nazwa wskazuje, jest położona w zakolu Renu, a niedaleko od winnicy Bretz płynie również rzeka Selz (lewobrzeżny dopływ Renu), która w jednej z miejscowości regionu – Alzey jest uregulowana i płynie pod ziemią. Pytam Victorię o obawy związane z niszczycielską siłą rzek, których koryta zostały ograniczone. – Dolina Renu ma korzystny klimat i oferuje idealne warunki dla wrażliwej na mróz winorośli. Po katastrofie na rzece Ahr oczywiście myśleliśmy także o ewentualnej powodzi. Ponieważ jednak Ren jest oddalony od nas o około 20 km, wciąż mamy pewien komfort. Podczas katastrofy na rzece Ahr w Niemczech panowała ogromna solidarność. Każdy pomagał tam, gdzie mógł, lub dawał datki. Przed mieszkańcami Ahr jest jeszcze długa droga, ale zapewne nie spodziewali się tak wielkiego wsparcia. W ostatnich latach wyraźnie odczuliśmy w Niemczech zmiany klimatyczne – mówiła zatroskana Victoria. 

Klimat nie był jedynym tematem naszej rozmowy, na koniec zapytałem również młodą twórczynię wina o szanse związane z rosnącą popularnością win niemieckich w Polsce oraz o specjalność kuchni nadreńskiej. – Już teraz zauważamy, że popyt na niemieckie wina w Polsce stale rośnie. Bardzo nas to cieszy. Myślę, że wina niemieckie zbyt długo były niedoceniane. Świat winiarski wreszcie zdaje sobie sprawę z ich potencjału. I jesteśmy idealnym krajem dla win białych, ponieważ mamy tu jeszcze stosunkowo chłodny klimat. Naszą narodową potrawą w Nadrenii jest Spundekäs, który jemy razem z preclami. Jest to rodzaj sera z papryką i cebulą. Do tego dania doskonale pasuje kieliszek wyśmienitego białego weißburgundera!    

Spundekäs z kieliszkiem lokalnego specjału z pewnością czeka na nas w Hesji. A zatem upychamy plecak i ruszamy w drogę!