Pierwszą wiosenną rośliną, która jest łatwo rozpoznawalna i prosta w zastosowaniu jest przytulia czepna (Galium aparine). Jest w naszym kraju bardzo pospolita. Znajdziecie ją wszędzie – od okołoleśnych zarośli po trawniki pod blokiem. Bardzo charakterystyczne są jej listki zebrane w okółki po 6-10 w jednym i wspinające się po szorstkiej, czterokanciastej łodydze. Zarówno jej łodyga, jak i listki są zaopatrzone w drobniutkie krzemionkowe igiełki (stąd nazwa „czepna"), które można wyczuć, przesuwając po niej dłonią. Dlatego poza bardzo wczesną wiosną raczej nie jemy jej na surowo w sałatkach – nie chcemy przecież podrapać sobie gardła. Nie oznacza to jednak, że nie możemy z niej korzystać. A warto się z nią zaprzyjaźnić, bo jest wielką przyjaciółką naszego układu chłonnego, działa żółciopędnie, odtruwająco, rozkurczowo, przeciwmiażdzycowo, zmniejsza obrzęki i stany zapalne. Jak więc do niej podejść? Cały rok można robić z niej maceraty na zimno, wyciskać z niej sok lub zaparzać na herbatę.
Przytuliowy macerat na chłodnej wodzie
Tak robiony macerat jest znanym napojem wiosennej kuracji odtruwającej. Chłodna woda pomaga zachować wszystkie przytuliowe dary, łącznie z bardzo wrażliwymi na temperaturę enzymami w niej zawartymi.
Składniki:
- spora garść wiosennej przytulii czepnej
- 1,5 szklanki wody
Przygotowanie:
Przytulię myjemy i drobno siekamy. Wkładamy do garnuszka lub miski i zalewamy wodą. Przykrywamy i odstawiamy na 6-8 godzin. Przecedzamy.
Pijemy w kilku porcjach w ciągu dnia. Kurację powtarzamy przez parę kolejnych dni.
Witaminowy koktajl z sokiem przytuliowym
Składniki:
- dwie szklanki przytulii
- jedno jabłko
- garść szpinaku
- jeden banan
- szklanka soku z pomarańczy
Przygotowanie:
Przytulię myjemy i przepuszczamy przez sokowirówkę (najlepiej wolnoobrotową ). Uzyskany sok odstawiamy.
Sok z pomarańczy, banan, obrane i pozbawione gniazda nasiennego jabłko i umyty szpinak miksujemy na gładki koktajl. Dodajemy łyżkę soku z przytulii. Mieszamy i pijemy od razu.
Jeżeli zostało nam trochę przytuliowego soku, możemy go przechować w lodówce pod przykryciem jeszcze 1-2 dni.
Brzoza brodawkowata (Betula pendula)
Późna wiosna to tradycyjny czas na zbiór młodych, jasnozielonych listków brzozy.
Napary z nich działają odtruwająco, moczopędnie i wzmacniająco na naczynia krwionośne.
Sprawdzą się więc przy kamicy moczanowej, infekcjach układu moczowego, reumatyzmie czy problemach z trądzikiem.
Brzozowa herbatka
Chyba najprostszym sposobem na wykorzystanie właściwości brzozowych listków jest zrobienie z nich herbaty.
W tym celu 2-3 łyżki świeżych lub suszonych zalewamy szklanką gorącej wody i odstawiamy pod przykryciem na 15 minut. Tak uzyskany napar pijemy w dwóch porcjach w ciągu dnia.
Liść brzozy jest dość bezpiecznym surowcem i w razie potrzeby ilość herbatki możemy zwiększyć do dwóch szklanek dziennie.
Kruche ciasteczka z mąką z listków brzozy
Jeżeli chcemy zebrać na później liście brzozy, warto je wysuszyć w całości w niskiej temperaturze w przewiewnym i ciemnym miejscu, tak żeby nie straciły cennych właściwości. Tak ususzone można oczywiście wykorzystać do wspomnianej już herbatki, ale tym razem proponujemy zrobić z nich ciasteczka.
Składniki:
- 300 g mąki
- 170 g zimnego masła
- łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 jajko (z lodówki)
- 100 g cukru pudru
- ¼ łyżeczki soli
- 25 g mąki z liści brzozy
Przygotowanie:
Aby uzyskać mąkę z liści brzozy, wystarczy zmielić i przesiać wysuszone listki.
Do miski wrzucamy przesianą mąkę, mąkę z brzozy, proszek do pieczenia i sól i dokładnie mieszamy.
Do suchych składników dodajemy drobno pokrojone zimne masło i jajko. Szybko zagniatamy ciasto i odstawiamy do lodówki na godzinę.
Schłodzone ciasto rozwałkowujemy na grubość ½ cm i szklanką lub foremką wykrawamy ciastka.
Ciastka układamy na blaszce z papierem do pieczenia i pieczemy ok. 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni Celsjusza, aż się delikatnie zrumienią.
Jeżeli chcemy je dodatkowo ozdobić, to chwilę przed końcem pieczenia możemy wyjąć je na krótko z piekarnika, posmarować białkiem jajka za pomocą pędzelka i przykleić na ich wierzch np. świeży listek brzozy lub jadalne kwiaty, po czym zapiec jeszcze przez minutę.
Wrotycz pospolity (Tanacetum vulgare)
Wrotycz wiosną rośnie dość szybko i łatwo można rozpoznać jego soczystozielone kępy złożone z pierzastych dużych liści, nawet jeżeli nie ma jeszcze charakterystycznych wysokich żółtych kwiatków przypominających baldach z żółtych guziczków (kwiaty wrotyczu nie mają płatków).
To roślina bardzo aromatyczna i jeżeli ktoś raz roztarł w ręku wrotyczowy liść, ten już zawsze rozpozna jego zapach.
Wrotycz zawiera sporo tujonu, substancji, która w większych ilościach jest szkodliwa dla wątroby, dlatego nie polecamy go stosować wewnętrznie inaczej niż tylko przyprawowo (np. jeden niewielki listek do jajecznicy) raz na jakiś czas. Można go jednak z powodzeniem stosować zewnętrznie, np. w postaci wyciągu octowego lub olejowego, łagodzi bowiem stany zapalne, alergie skórne, objawy łuszczycy czy trądzik. Bywa też stosowany przy chorobach pasożytniczych, takich jak nużeniec czy wszawica.
I – co zdecydowanie najważniejsze przed nadchodzącym sezonem wakacyjnym – w postaci wyciągu octowego, zmniejsza odczyny i świąd po ukąszeniach owadów, np. komarów, leczy siniaki, pomaga przy opuchliźnie (okłady), np. po urazie, skręceniach, zwichnięciach.
Ocet wrotyczowy
Małą buteleczkę octu wrotyczowego zawsze warto mieć w swojej apteczce.
Można go stosować punktowo (ukąszenia komarów, wypryski, siniaki) lub w postaci okładów (opuchlizna, skręcenia, urazy stawów). Nie psuje się i bardzo łatwo go przygotować.
Uwaga! Ocet wrotyczowy jest przeznaczony tylko i wyłącznie do użytku zewnętrznego! Nie można go spożywać.
Składniki:
- Szklanka liści lub kwiatów wrotyczu.
- Szklanka pasteryzowanego octu, np. jabłkowego
Przygotowanie:
Liście wrotyczu kroimy na mniejsze kawałki i wkładamy do wyparzonego słoika.
Ocet podgrzewamy do ok. 70 stopni Celsjusza. Gorącym zalewamy znajdujący się w słoiku wrotycz.
Zakręcamy wyparzoną pokrywką i odstawiamy na 10-14 dni, raz na 2 dni wstrząsając słoikiem.
Gotowy wyciąg przecedzamy i przelewamy do buteleczki.
Mniszek lekarski (Taraxacum officinale)
Na koniec wspomnijmy jeszcze o klasycznym już wiosennym ziółku: mniszku, nazywanym potocznie mleczem.
Sałatki z jego młodych listków są niezwykle popularne np. we Francji.
Warto tę tradycję przenieść i na nasze stoły, ponieważ liście mniszka zawierają sporo witaminy C, soli mineralnych (wapnia, fosforu, magnezu czy cynku), flawonoidy i inulinę (wspomagającą naszą florę bakteryjną oraz pomagającą uregulować poziom cukru we krwi).
Im starsze liście, tym bardziej gorzkawe, dlatego im wcześniej je będziemy zbierać, tym lepiej.
Sałatka z wiosennych liści mniszka
Składniki:
- garść młodych listków mniszka
- szklanka truskawek
- pół kostki sera feta
- pół czerwonej niewielkiej cebuli
Na sos:
- ¼ szklanki oliwy
- łyżka octu balsamicznego
- sól, pieprz
Przygotowanie:
Liście mniszka dokładnie myjemy i osuszamy. Układamy na półmisku.
Truskawki myjemy i przecinamy na pół lub na ćwiartki (nie musimy usuwać zielonych szypułek, one też mają sporo witamin i są jadalne!). Rozkładamy je na listkach mniszka.
Ser feta kroimy w kostkę i posypujemy nim sałatkę.
Składniki sosu łączymy. Gotowym polewamy sałatkę. Podajemy od razu.