Karolina Magiera: Skąd pomysł na Poranki?

Monika Dąbrowa: Zaczęliśmy od Na Ciacho, miejsca z samymi słodkościami. Od początku funkcjonowania cukierni chodziło mi po głowie menu śniadaniowe, przede wszystkim śniadania na słodko. Nie mieliśmy jednak wystarczająco dużo miejsca, by móc te śniadania serwować. Gdy zobaczyliśmy, że jest na Kazimierzu taka przestrzeń, w której możemy spełnić to marzenie, postanowiliśmy z niej skorzystać.

Karolina Magiera: Celowaliście w Kazimierz czy to przypadek?

Krzysztof Dąbrowa: Nie, to raczej miejsce znalazło nas, a nie my miejsce. Należy do naszego dalszego znajomego, który zaproponował nam wykorzystanie przestrzeni. Jesteśmy już od jakiegoś czasu mocno zaangażowani w gastronomię, ja prowadzę ze wspólnikiem Nalej Se, z żoną tworzymy Na Ciacho, a żona z siostrą uruchomiła Poranki – wszystko jest jakoś ze sobą powiązane. To doświadczenie dało nam poczucie, że sobie poradzimy w prowadzeniu kolejnego biznesu. Oczywiście czas pokaże, czy tak będzie, bo istnieje szereg czynników, na które nie mamy wpływu. Widzimy natomiast potężny trend na gastronomię śniadaniową.To dopiero początek, ale cieszymy się, że możemy się w niego świadomie wpisywać.

Monika Dąbrowa: Ta kultura powolnych śniadań – nam to bardzo pasuje i zawsze to lubiliśmy, więc cieszymy się, że mamy okazję tworzyć miejsce, do którego można przyjść i razem z nami celebrować ten poranny czas. 

Poranki - nowa śniadaniownia w samym sercu krakowskiego KazimierzaPoranki - nowa śniadaniownia w samym sercu krakowskiego Kazimierza Fot. Co gryzie Magda

Karolina Magiera: Informacja głosi, że Poranki czynne są od 8 do 13 i w tych godzinach można zjeść u Was śniadanie. Czy jest też pomysł np. na serwowanie brunchy?

Joanna Franczak: Choć wydawać by się mogło, że Poranki są miejscem tylko na śniadanie, to jesteśmy czynni do 18. Do 13 podajemy śniadania, a po tej godzinie serwujemy również ciastka z Na Ciacho, kawy speciality, wina naturalne. Brunche też chodzą nam po głowie – nie wykluczamy więc takiej opcji, ale na razie chcemy się skupić na jednym – na śniadaniach. Jest taka koncepcja: popołudnia w Porankach (śmiech). 

Karolina Magiera: Opowiecie w takim razie coś więcej o karcie? 

Monika Dąbrowa: Od początku miałyśmy z siostrą wiele pomysłów na śniadania. Jak dowiedziałyśmy się, że będziemy tworzyć śniadaniownie, to inspiracje były już w naszych głowach. Stwierdziłyśmy jednak, że wolimy zacząć od mniejszej ilości, ale jakościowych posiłków, ewentualnie później tę kartę poszerzać. Chciałyśmy, by śniadania nie były oczywiste, ale też by każdy znalazł coś dla siebie. Stąd w menu pozycje na słodko i na słono, a także dwie propozycje dań wegańskich czy bezglutenowych.

Poranki - nowa śniadaniownia w samym sercu krakowskiego KazimierzaPoranki - nowa śniadaniownia w samym sercu krakowskiego Kazimierza Fot. Co gryzie Magda

Karolina Magiera: Czy w karcie możemy dostrzec jakieś inspiracje innymi kuchniami świata?

Monika Dąbrowa: Szczerze mówiąc, sugerowałyśmy się głównie tym, co same miałybyśmy ochotę zjeść, przychodząc na śniadanie. Słuchałyśmy też opinii znajomych, rodziny. Próbowaliśmy odpowiedzieć sobie na pytanie: Co ludzie lubią jeść, przychodząc na śniadanie.

Joanna Franczak: Tak naprawdę testy trwały bardzo długo. Próbowałyśmy różnych opcji. Wydaje nam się jednak, że wybrałyśmy dobrze - na razie potwierdzają to nasi klienci.

Karolina Magiera: Z jakich produktów korzystacie – lokalnych, sezonowych?

Joanna Franczak: To, co istotne, to chcieliśmy, by menu w całości bazowało na tym, co sami możemy wyprodukować. Zarówno chleb, bułki, gofry, jak i pancakes – to wszystko jest wypiekane na miejscu.

Monika Dąbrowa: Oprócz tego chcemy wykorzystywać produkty do wielu potraw. Przyświeca nam zasada: zero waste. Dodając skórkę z pomarańczy do tostów francuskich, sok pomarańczowy wykorzystujemy także do pomarańczowego curdu, który jest dodatkiem do gofrów z owocami. Nie chcemy marnować jedzenia. Kolejny przykład: do czekoladowego budyniu jaglanego wykorzystujemy banana, ale pojawia się on także w pancakes z solonym karmelem. Zależy nam, by działać w ten sposób. Moim małym marzeniem jest, by w przyszłości przygotowywać także własną ricottę, którą można stworzyć z mleka niewykorzystanego po spienieniu do kawy. To superpomysł na jego użycie. W planach mamy także przygotowania talerza z regionalnymi produktami.

Poranki - nowa śniadaniownia w samym sercu krakowskiego KazimierzaPoranki - nowa śniadaniownia w samym sercu krakowskiego Kazimierza Fot. Co gryzie Magda

Karolina Magiera: Kto tworzy z wami to miejsce?

Monika Dąbrowa: Na dole mamy pracownię Na Ciacho, ale także kuchnię, więc trochę osób się tu przewija. Dziewczyny z Na Ciacho pomagają mi tworzyć wypieki już od dłuższego czasu, część ekipy przeszła też ze mną do Poranków. 

Joanna Franczak: Tak naprawdę cała nasza rodzina przyczyniła się do tworzenia Poranków – wspierają nas na każdym etapie rozwoju firmy, a ostatnio członkiem Porankowego zespołu została nasza bratowa Marysia. 

Krzysztof Dąbrowa: Cała ekipa – bariści, dwójka głównych kucharzy – to są osoby, z którymi już wcześniej współpracowaliśmy – albo sezonowo, albo projektowo lub po prostu z polecenia tych, z którymi pracujemy i którym ufamy. Staramy się tak budować zespoły, by ludzie zostali z nami na dłużej, a w gastronomii jest to bardzo trudne. Dla mnie jako pracodawcy, z perspektywy Nalej Se, największą dumą jest fakt, że mój zespół nie zmienił się od kilkunastu miesięcy. Pojawiły się oczywiście nowe osoby, ale nikt nie odszedł. Chcielibyśmy, by w Porankach było podobnie. 

Monika Dąbrowa: Chcemy tworzyć przyjazną, luźną atmosferę, bez barier między szefem a pracownikiem. Zwłaszcza że ja i Asia pracowałyśmy wcześniej  w gastronomii, stąd wiemy, co jest ważne w takich relacjach. Przydało nam się to doświadczenie i ta perspektywa złapana z dwóch stron. To nam też bardzo pomogło w budowaniu zespołu, wiedziałyśmy, czego na pewno nie chcemy u siebie w firmie. 

Karolina Magiera: Współpracujecie także z innymi gastronomicznymi markami z Krakowa?

Krzysztof Dąbrowa: Sami robimy te rzeczy, na których mamy poczucie, że się znamy. Mówimy tu zarówno o kuchni, jak i o słodyczach, jednak są takie obszary kompetencji, w których z radością współpracujemy z ludźmi, którzy znają się na nich lepiej. Co za tym idzie – w selekcji kawowych ziaren pomaga nam kawa.pl z ul. Romanowicza na Zabłociu, natomiast w przypadku win współpracujemy z Naturalistami. Z jednej strony mamy pełne zaufanie do ich jakości, a z drugiej to są rzeczy, które tak pasują do naszych propozycji z menu, że dzięki temu możemy razem tworzyć doskonałą całość. Na Ciacho jest integralną częścią Poranków, ale wciąż jest też osobną marką. Współpracą z kawą.pl oraz Naturalistami ma podobny charakter – to znajomi, z którymi współpracujemy od jakiegoś czasu i mamy pełne zaufanie, że ich praca i wiedza pomogą nam w rozwoju naszych miejsc.

Poranki - nowa śniadaniownia w samym sercu krakowskiego KazimierzaPoranki - nowa śniadaniownia w samym sercu krakowskiego Kazimierza Fot. Co gryzie Magda

Karolina Magiera: Kolejne pytanie dotyczy wnętrza – jest bardzo jasne i przestronne. Co was zainspirowało?

Monika Dąbrowa: Chcieliśmy, by przestrzeń urządzona była w naturalnych kolorach ziemi. By wnętrze było jasne i przyjemne. Pojawiają się tutaj różne elementy: beton, kamień, drewno. Przełamuje je zieleń, a całość tworzy mocną inspirację naturą. Zależało nam, by to miejsce właśnie z nią się kojarzyło. 

Joanna Franczak: Ale także, by było minimalistyczne. Raz, że to popularny trend, a dwa, że nam się to bardzo podoba. Tutaj mogliśmy stworzyć takie miejsce, co nie jest typowe dla zabudowy Kazimierza. Raczej takich przestronnych miejsc się tutaj nie spotyka.

Karolina Magiera: No właśnie, śniadaniownie często charakteryzują się tym, że te wnętrza są niewielkie, jest dosłownie kilka stolików, co za tym idzie – jest spory ruch i trzeba się spieszyć z posiłkiem, by ustąpić miejsca oczekującym w kolejce.

Monika Dąbrowa: To prawda – teoretycznie mamy taką możliwość, by wstawić jeszcze kilka stolików, wtedy wszyscy byliby do siebie ciasno przytuleni, jednak zależy nam głównie na tym, by w Porankach spędzało się czas komfortowo, a także by można było tutaj przyjść i spokojnie popracować w ciągu dnia.