Zmorą czasów PRL-u
był mrożony szpinak,
który wyglądał
jak okropna
szarobura breja.
Jest pewien wątek w mojej kuchni, który nazwałabym nostalgicznym. Nie tęsknię za dawnymi czasami, słusznie minionymi, ale muszę przyznać, że wtedy - może trochę poprzez zapał młodości, a trochę z konieczności - albo wymyślałam nowe przepisy kulinarne, albo spędzałam sporo czasu, szukając takich, które wniosłyby trochę koloru do szarej rzeczywistości gastronomicznej czasów PRL-u.
Niektóre z tamtych dań na zawsze włączyłam do naszego domowego jadłospisu, inne trzymały się jeszcze przez jakiś czas, a potem zniknęły. A teraz, po latach, wracają w innej formie.
Mieliśmy kiedyś szybkowar marki Lagostina - dostaliśmy go w prezencie ślubnym. Gotowałam w nim często, bo dzieci było dużo i były zawsze głodne, więc musiałam przyrządzać obiad w błyskawicznym tempie. Znalazłam przepis na risotto z boczkiem i zieloną pietruszką, które przygotowałam z ryżem długoziarnistym parboiled, wtedy jeszcze nikt w Polsce nie słyszał o arborio czy carnaroli. Nie było to risotto z prawdziwego zdarzenia, ale wszystkim smakowało.
Potem szybkowar się zepsuł, części zamiennych nie sposób było dostać, więc wylądował (chyba bez przykrywki) na dnie szafy i przez pewien czas służył jako dobry garnek z grubym dnem do podsmażania tego i owego. Przepis z kolei poszedł w niepamięć, jak to się często zdarza.
I dopiero kilka dni temu przygotowałam risotto właśnie według tamtego przepisu, zgodnie z tradycyjnymi zasadami. Jest bardzo dobre, ale brakuje mu tego czegoś, co przywołuję w pamięci z tamtych czasów.
Zmorą lat PRL-u był mrożony szpinak - wyglądał jak okropna szarobura breja. Czasami udawało się gdzieś kupić paczkę szpinakopodobną - z zielonkawą zawartością przypominającą szpinak. Ale i tak trudno było znaleźć jakiś sposób, by szpinak stał się apetyczny. Zbawieniem okazał się przepis, w którym były przyprawy korzenne i jajka. Nie miałam świeżego imbiru, wymaganego w oryginalnym przepisie, więc użyłam zamiast niego suszonego. I tak to robię nawet teraz, kiedy świeży i umyty paczkowany szpinak można już dostać wszędzie.
Przepisy:
RISOTTO CON PANCETTA E PREZZEMOLO
Risotto z wędzonym boczkiem i zieloną pietruszką
Dla 4 osób
Składniki:
2 średnie cebule
150 g wędzonego boczku
1 pęczek natki pietruszki
2 łyżki oliwy z oliwek
400 g ryżu arborio
1/2 szklanki białego wina
1/2 l bulionu mięsnego
2 łyżki śmietany 18%
sól i pieprz
Przygotowanie:
Cebule obieramy, grubo kroimy. Boczek kroimy w kostkę. Wkładamy boczek, cebulę i pół pęczka drobno posiekanej pietruszki do blendera. Miksujemy, aż powstanie jednolita pasta. Dusimy ją na oliwie, a gdy zacznie nabierać złotawego koloru, wsypujemy ryż, dokładnie mieszamy, aby pokrył się tłuszczem. Dodajemy wino i mieszamy, aż odparuje. Następnie wlewamy partiami gorący bulion, ciągle mieszając. Gdy ryż wchłonie jedną porcję płynu, wlewamy kolejną. Gotujemy 15-20 minut. Następnie zdejmujemy szybko garnek z ognia, dodajemy śmietanę, sól i pieprz. Mieszamy i posypujemy resztą drobno posiekanej pietruszki. Natychmiast podajemy.
SZPINAK I JAJKA Z PRZYPRAWAMI
Na podstawie przepisu Josceline Dimbleby z książki "Collection"
Dla 4 osób
Składniki:
1 kg świeżych liści szpinaku
1 łyżka oleju z pestek winogron
2 łyżki masła
3 ząbki czosnku, cienko pokrojone
1 łyżeczka suszonego imbiru
1 łyżeczka ostrej papryki
1 łyżeczka mielonej kolendry
1 łyżeczka mielonego kuminu
sok z 1/2 dużej cytryny
sól
4 duże jajka
szczypta słodkiej papryki
Przygotowanie:
Szpinak dokładnie myjemy i odcedzamy. Gotujemy na parze przez parę minut i grubo kroimy. Na dużej patelni podgrzewamy olej z jedną łyżką masła. Wrzucamy posiekany czosnek i przyprawy, mieszamy przez 1-2 minuty (czosnek musi się stać lekko złocisty). Dodajemy szpinak i sok z cytryny, dusimy przez 5-6 minut na średnim ogniu, delikatnie mieszając. Solimy do smaku. Układamy szpinak na półmisku i przechowujemy w ciepłym miejscu. Smażymy jajka na reszcie masła, układamy na szpinaku i posypujemy szczyptą słodkiej papryki. Natychmiast podajemy.