Jednym z najciekawszych i najbardziej wydajnych dzikich pokarmów w przyrodzie strefy umiarkowanej jest pałka wodna. Do tego rodzaju należą u nas dwa gatunki: pałka szerokolistna (Typha latifolia) oraz pałka wąskolistna (Typha angustifolia). Rosną w całej Polsce w mokrych rowach oraz na brzegach zbiorników wodnych. Ta pierwsza jest bujniejsza (ma szersze łodygi i kłącza), z tego też względu ma bogatsze zastosowanie kulinarne.

W Polsce pojawiły się również obce gatunki pałki pochodzące od zdziczałych gatunków z ogrodowych oczek wodnych. One też są jadalne, ale mniejsze.

Wiele osób myli pałkę wodną z tatarakiem, który jest od niej  niższy i ma bardziej aromatyczne pędy, oraz z oczeretem jeziornym, rośliną równie wysoką jak pałka, ale o pędach owalnych w przekroju. Oba gatunki są jadalne.

Jeść można praktycznie wszystkie części pałki wodnej, trzeba tylko wiedzieć, które kiedy (w jakiej porze roku) są miękkie i smaczne. Najważniejszymi jadalnymi częściami są kłącza (czyli podziemne łodygi o kształcie grubych korzeni), środki  młodych pędów, pyłek oraz młode zielone "pałki".

Kłącze pałki wodnej to jedno z najważniejszych źródeł energii dostępnych w naszej strefie klimatycznej. Zawiera głównie skrobię (30-46%), celulozę i białko (6-8%). W środku jest białe; zbiera się je w chłodnych miesiącach roku, od września do połowy maja (latem kłącza są puste i sflaczałe). Składa się z długich włókien celulozy z nanizanymi ziarnami skrobi. Kłącza można jeść na surowo, ale po ugotowaniu albo upieczeniu robią się smaczniejsze, słodkawe - jak to często bywa w przypadku innych bogatych w skrobię korzeni czy bulw. Najlepiej używać ich jako skrobiowego zagęstnika do zup - trzeba je w tym celu pokroić w poprzek, na plasterki grubości ok. 3-5 mm, aby poprzecinać celulozowe włókna.

Kłącza pałki służyły jako pożywienie wielu ludom pierwotnym na różnych kontynentach (jedli je zarówno Indianie Ameryki Północnej, jak i syberyjscy Jakuci). Pieczono je na przykład w żarze lub w dole ziemnym, a potem wysysano skrobię spomiędzy włókien, nie bawiąc się w krojenie kłączy. Podziemne organy zapasowe pałki można pozyskiwać nawet w środku zimy, o ile damy radę włożyć rękę do lodowato zimnej wody. Warto wtedy poszukać miejsca, gdzie pałka rośnie płytko, np. w przydrożnym rowie. Zwykle kłącza są pogrążone w śmierdzącym szlamie, dlatego koniecznie trzeba je dokładnie obmyć!

Najsmaczniejszą częścią pałki są nasady młodych pędów. Ale  trzeba na nie poczekać do końca kwietnia - i szybko wykorzystać ten okres, bo w lecie zrobią się twarde. Wyglądają jak olbrzymie pory. Do jedzenia nadaje się jedynie rdzeń, miękka biała część o długości i grubości ołówka - powinien być tak miękki, żeby łatwo się go dało pogryźć na surowo lub złamać w palcach. Młode pędy pałki świetnie smakują w zupach, potrawach typu curry, farszach do tart, gulaszach itp. Można je też jadać na surowo.

Jest wreszcie żółty pyłek, zbierany na początku lata, bardzo pożywny i bogaty w białko. Strzepujemy go bezpośrednio z rośliny na talerz. Można nim barwić mąkę na ciasto, jak to się robi w Azji Południowo-Wschodniej. W Iraku dawniej mieszano pyłek pałki z miodem i sprzedawano w postaci kulek - jako delikates.

Jadalne są także młode żeńskie kwiatostany, czyli "pałki". To od nich wywodzi swą nazwę cała roślina. Można je jeść na surowo lub gotowane.

Jedna z angielskich nazw pałki brzmi "kozackie szparagi" (Cossack asparagus). Wymyślił ją angielski podróżnik Clarke, który w swojej wyprawie po Rosji na początku XIX wieku obserwował ludzi nad dolnym Donem, w mieście Aksaj. Ponoć na własne oczy widział, jak zjadali pędy pałki, i to w ogromnych ilościach.

W Polsce nie ma takiej tradycji, czasem tylko się zdarza, że dzieci jedzą środki młodych pędów pałki i tataraku.

Gdzieniegdzie wykorzystywano natomiast puch pałki i używano go zamiast gęsiego do wypychania poduszek.

Wierzono przy tym, że w pałce siedzi diabeł, i aby go wygonić, taką poduszkę  należy koniecznie poświęcić.

Jednym z najciekawszych i najbardziej wydajnych dzikich pokarmów w przyrodzie strefy umiarkowanej jest pałka wodna. Do tego rodzaju należą u nas dwa gatunki: pałka szerokolistna (Typha latifolia ) oraz pałka wąskolistna (Typha angustifolia ). Rosną w całej Polsce w mokrych rowach oraz na brzegach zbiorników wodnych. Ta pierwsza jest bujniejsza (ma szersze łodygi i kłącza), z tego też względu ma bogatsze zastosowanie kulinarne.

W Polsce pojawiły się również obce gatunki pałki pochodzące od zdziczałych gatunków z ogrodowych oczek wodnych. One też są jadalne, ale mniejsze. Wiele osób myli pałkę wodną z tatarakiem, który jest od niej  niższy i ma bardziej aromatyczne pędy, oraz z oczeretem jeziornym, rośliną równie wysoką jak pałka, ale o pędach owalnych w przekroju. Oba gatunki są jadalne. Jeść można praktycznie wszystkie części pałki wodnej, trzeba tylko wiedzieć, które kiedy (w jakiej porze roku) są miękkie i smaczne. Najważniejszymi jadalnymi częściami są kłącza (czyli podziemne łodygi o kształcie grubych korzeni), środki  młodych pędów, pyłek oraz młode zielone "pałki".

Kłącze pałki wodnej to jedno z najważniejszych źródeł energii dostępnych w naszej strefie klimatycznej. Zawiera głównie skrobię (30-46%), celulozę i białko (6-8%). W środku jest białe; zbiera się je w chłodnych miesiącach roku, od września do połowy maja (latem kłącza są puste i sflaczałe). Składa się z długich włókien celulozy z nanizanymi ziarnami skrobi. Kłącza można jeść na surowo, ale po ugotowaniu albo upieczeniu robią się smaczniejsze, słodkawe - jak to często bywa w przypadku innych bogatych w skrobię korzeni czy bulw. Najlepiej używać ich jako skrobiowego zagęstnika do zup - trzeba je w tym celu pokroić w poprzek, na plasterki grubości ok. 3-5 mm, aby poprzecinać celulozowe włókna.

Kłącza pałki służyły jako pożywienie wielu ludom pierwotnym na różnych kontynentach (jedli je zarówno Indianie Ameryki Północnej, jak i syberyjscy Jakuci). Pieczono je na przykład w żarze lub w dole ziemnym, a potem wysysano skrobię spomiędzy włókien, nie bawiąc się w krojenie kłączy. Podziemne organy zapasowe pałki można pozyskiwać nawet w środku zimy, o ile damy radę włożyć rękę do lodowato zimnej wody. Warto wtedy poszukać miejsca, gdzie pałka rośnie płytko, np. w przydrożnym rowie. Zwykle kłącza są pogrążone w śmierdzącym szlamie, dlatego koniecznie trzeba je dokładnie obmyć!

Najsmaczniejszą częścią pałki są nasady młodych pędów. Ale  trzeba na nie poczekać do końca kwietnia - i szybko wykorzystać ten okres, bo w lecie zrobią się twarde. Wyglądają jak olbrzymie pory. Do jedzenia nadaje się jedynie rdzeń, miękka biała część o długości i grubości ołówka - powinien być tak miękki, żeby łatwo się go dało pogryźć na surowo lub złamać w palcach. Młode pędy pałki świetnie smakują w zupach, potrawach typu curry, farszach do tart, gulaszach itp. Można je też jadać na surowo.

Jest wreszcie żółty pyłek, zbierany na początku lata, bardzo pożywny i bogaty w białko. Strzepujemy go bezpośrednio z rośliny na talerz. Można nim barwić mąkę na ciasto, jak to się robi w Azji Południowo-Wschodniej. W Iraku dawniej mieszano pyłek pałki z miodem i sprzedawano w postaci kulek - jako delikates.Jadalne są także młode żeńskie kwiatostany, czyli "pałki". To od nich wywodzi swą nazwę cała roślina. Można je jeść na surowo lub gotowane.

Jedna z angielskich nazw pałki brzmi "kozackie szparagi" (Cossack asparagus ). Wymyślił ją angielski podróżnik Clarke, który w swojej wyprawie po Rosji na początku XIX wieku obserwował ludzi nad dolnym Donem, w mieście Aksaj. Ponoć na własne oczy widział, jak zjadali pędy pałki, i to w ogromnych ilościach. W Polsce nie ma takiej tradycji, czasem tylko się zdarza, że dzieci jedzą środki młodych pędów pałki i tataraku. Gdzieniegdzie wykorzystywano natomiast puch pałki i używano go zamiast gęsiego do wypychania poduszek. Wierzono przy tym, że w pałce siedzi diabeł, i aby go wygonić, taką poduszkę należy koniecznie poświęcić.

Jesienny gulasz z kłączami pałki

Składniki:

1/2 kg obranych ze skórki kłączy pałki

1/2 kg mięsa z dzika

1 duża czerwona papryka

2 cebule pokrojone w cienkie talarki

kilka łyżek smalcu

50 ml czerwonego wytrawnego wina

sól, pieprz, chilli

Sposób przygotowania:

Kłącza kroimy w 3-5-mm plasterki, mięso i paprykę w kostkę. Cebulę smażymy w rondlu na smalcu. Dodajemy pozostałe składniki, przysmażamy, zalewamy winem, zagotowujemy. Zmniejszamy ogień i gotujemy przynajmniej pół godziny, dolewając, jeśli trzeba, małymi porcjami wodę, aby potrawa się nie przypaliła. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem i chilli.