y zapewnić kotewce prawidłowy wzrost, nie wolno odrywać rozet od łodyżek (np. pływając w stawie), bo wtedy zamierają. Orzechy wodne dojrzewają teraz - na przełomie lata i jesieni.

Jak pokazują badania archeobotaniczne, nasi przodkowie jedli ich bardzo dużo. Wnętrze kotewki jest białe i miękkie. Zawiera zbliżoną do pszenicy ilość białka, którego skład jest niezwykle korzystny - znajdują się w nim znaczne ilości aminokwasów egzogennych - tych, których nasz organizm nie jest w stanie syntetyzować sam. Dlatego swoją wartością pokarmową dorównuje zbożom i mięsu. Orzeszki kotewki są jednak niewielkie - aby zapewnić sobie dzienną dawkę kalorii, trzeba zjeść ich kilkaset (mniej więcej małe wiaderko). Na szczęście, gdy orzech wodny występuje w dużych ilościach, wystarczy godzina, aby tyle właśnie nazbierać, brodząc po kolana lub po pas w wodzie.

Kotewka jest u nas rośliną niezwykle rzadką w stanie dzikim. Można ją znaleźć jedynie na kilkudziesięciu stanowiskach w południowej Polsce, głównie w dolinach dużych rzek: Wisły, Sanu i Odry, np. w okolicach Stalowej Woli, Sandomierza, Oświęcimia. Lubi miejsca z wodą stojącą - starorzecza, stawy i jeziora.

Kotewka występowała kiedyś w Europie aż po Finlandię, ale jako że jest rośliną ciepłolubną, wycofała się na południe podczas ostatniego ochłodzenia klimatu (XVII-XIX wiek). W Polsce dawniej rosła nawet na Kaszubach. Obecnie, niestety, pomimo sprzyjającego jej ocieplenia klimatu, jest dalej zagrożona, gdyż niszczą ją ryby roślinożerne wspierane przez gospodarkę rybacką; szczególnie amur, ale także karp i karaś. Dlatego najlepiej udaje się w stawach bez ryb. Lubi wodę o głębokości 70-150 cm, nieporośniętą szuwarami. Jest rośliną tzw. pionierską - łatwo zasiedla świeżo wykopane stawy i glinianki, jeśli tylko wrzucimy do nich garść orzechów. Pomimo że to roślina rzadka i chroniona, można ją uprawiać, pozyskując po prostu orzechy ze sklepu ogrodniczego - pod warunkiem że mamy staw czy stawek bez folii

(o naturalnym dnie), mało zarośnięty i bez ryb. Ja sam hoduję ją w stawie o powierzchni 50 m2, z którego rocznie zbieram około 10 l kotewki, pozostawiając pewnie tyle samo na obsiew. Obok europejskiego gatunku możemy jeszcze w oczku wodnym uprawiać kotewkę dwurożną (Trapa bicornis), która jest jednak wrażliwa na mróz, więc orzechy trzeba w zimie gdzieś przechować, np. w garażu. Ten azjatycki gatunek, o dużo większych owocach, hoduje się w Chinach i Indiach. Orzechy kotewki są do tej pory ważnym pokarmem w Azji, szczególnie w Kaszmirze i w południowych Chinach. Nawet w Pekinie sprzedaje się je pieczone na ulicach obok kasztanów. Tak kiedyś czyniono i w Europie z owocami naszego gatunku kotewki (np. w północnych Włoszech). Była także ważnym pokarmem w dolinie Dunaju i nad Jeziorem Szkoderskim w Czarnogórze. W tym ostatnim kraju do lat 60. robiono mąkę z kotewki.

Na Węgrzech sprzedawano ją na targach aż do lat 70.

Orzechy wodne zbierano do niedawna i u nas. W Siołkowicach na Opolszczyźnie, w Pysznicy koło Niska i w Kozienicach jadano je jeszcze w XX wieku. W Zbydniowie koło Rozwadowa wypiekano chleb żytni z dodatkiem mąki pozyskanej z kotewki. Jej nasiona mielono w żarnach, sprzedawano je też na odpustach - pakowane w stożkowate torebki.

Przed II wojną światową w Sandomierzu kupcy żydowscy skupowali kotewkę od

chłopów, stąd jej potoczna nazwa "żydowskie orzechy". W ordynacji Lubomirskich w Charzewicach (dawna Puszcza Sandomierska) jeszcze w XIX w. odrabiano pańszczyznę i płacono czynsze poprzez zbieranie orzechów wodnych.

Kotewki nie należy mylić z innymi wodnymi "orzechami". Tak zwane water chestnuts to bulwy ponikła słodkiego, bulwiastego (Eleocharis dulcis). Są one jeszcze częstszym niż kotewka elementem kuchni chińskiej, tajskiej i wietnamskiej. Mają jednak owalny (a?nie rogaty) kształt, z zewnątrz są czarne, a po ugotowaniu pozostają przyjemnie chrupiące, podczas gdy gotowana kotewka jest miękka jak ziemniaki.

Kotewka orzech wodny (Trapa natans) to chyba nasz najmniej znany orzech. I nie jest to drzewo ani nawet krzew, ale niepozorna pływająca roślina jednoroczna. Kiełkuje na dnie zbiornika wodnego w kwietniu lub w maju i potrzebuje aż kilku tygodni, żeby w czerwcu wyjść na powierzchnię. Korzeń pozostaje na dnie, a rozeta z listkami pływa po powierzchni - jest połączona z dnem za pomocą niepozornej łodygi. Aby zapewnić kotewce prawidłowy wzrost, nie wolno odrywać rozet od łodyżek (np. pływając w stawie), bo wtedy zamierają.

Orzechy wodne dojrzewają teraz - na przełomie lata i jesieni. Jak pokazują badania archeobotaniczne, nasi przodkowie jedli ich bardzo dużo. Wnętrze kotewki jest białe i miękkie. Zawiera zbliżoną do pszenicy ilość białka, którego skład jest niezwykle korzystny - znajdują się w nim znaczne ilości aminokwasów egzogennych - tych, których nasz organizm nie jest w stanie syntetyzować sam. Dlatego swoją wartością pokarmową dorównuje zbożom i mięsu. Orzeszki kotewki są jednak niewielkie - aby zapewnić sobie dzienną dawkę kalorii, trzeba zjeść ich kilkaset (mniej więcej małe wiaderko). Na szczęście, gdy orzech wodny występuje w dużych ilościach, wystarczy godzina, aby tyle właśnie nazbierać, brodząc po kolana lub po pas w wodzie. Kotewka jest u nas rośliną niezwykle rzadką w stanie dzikim. Można ją znaleźć jedynie na kilkudziesięciu stanowiskach w południowej Polsce, głównie w dolinach dużych rzek: Wisły, Sanu i Odry, np. w okolicach Stalowej Woli, Sandomierza, Oświęcimia. Lubi miejsca z wodą stojącą - starorzecza, stawy i jeziora.

Kotewka występowała kiedyś w Europie aż po Finlandię, ale jako że jest rośliną ciepłolubną, wycofała się na południe podczas ostatniego ochłodzenia klimatu (XVII-XIX wiek). W Polsce dawniej rosła nawet na Kaszubach. Obecnie, niestety, pomimo sprzyjającego jej ocieplenia klimatu, jest dalej zagrożona, gdyż niszczą ją ryby roślinożerne wspierane przez gospodarkę rybacką; szczególnie amur, ale także karp i karaś. Dlatego najlepiej udaje się w stawach bez ryb. Lubi wodę o głębokości 70-150 cm, nieporośniętą szuwarami. Jest rośliną tzw. pionierską - łatwo zasiedla świeżo wykopane stawy i glinianki, jeśli tylko wrzucimy do nich garść orzechów. Pomimo że to roślina rzadka i chroniona, można ją uprawiać, pozyskując po prostu orzechy ze sklepu ogrodniczego - pod warunkiem że mamy staw czy stawek bez folii (o naturalnym dnie), mało zarośnięty i bez ryb. Ja sam hoduję ją w stawie o powierzchni 50 m2, z którego rocznie zbieram około 10 l kotewki, pozostawiając pewnie tyle samo na obsiew.

Obok europejskiego gatunku możemy jeszcze w oczku wodnym uprawiać kotewkę dwurożną (Trapa bicornis ), która jest jednak wrażliwa na mróz, więc orzechy trzeba w zimie gdzieś przechować, np. w garażu. Ten azjatycki gatunek, o dużo większych owocach, hoduje się w Chinach i Indiach. Orzechy kotewki są do tej pory ważnym pokarmem w Azji, szczególnie w Kaszmirze i w południowych Chinach. Nawet w Pekinie sprzedaje się je pieczone na ulicach obok kasztanów. Tak kiedyś czyniono i w Europie z owocami naszego gatunku kotewki (np. w północnych Włoszech). Była także ważnym pokarmem w dolinie Dunaju i nad Jeziorem Szkoderskim w Czarnogórze. W tym ostatnim kraju do lat 60. robiono mąkę z kotewki. Na Węgrzech sprzedawano ją na targach aż do lat 70.

Orzechy wodne zbierano do niedawna i u nas. W Siołkowicach na Opolszczyźnie, w Pysznicy koło Niska i w Kozienicach jadano je jeszcze w XX wieku. W Zbydniowie koło Rozwadowa wypiekano chleb żytni z dodatkiem mąki pozyskanej z kotewki. Jej nasiona mielono w żarnach, sprzedawano je też na odpustach - pakowane w stożkowate torebki. Przed II wojną światową w Sandomierzu kupcy żydowscy skupowali kotewkę od chłopów, stąd jej potoczna nazwa "żydowskie orzechy". W ordynacji Lubomirskich w Charzewicach (dawna Puszcza Sandomierska) jeszcze w XIX w. odrabiano pańszczyznę i płacono czynsze poprzez zbieranie orzechów wodnych. Kotewki nie należy mylić z innymi wodnymi "orzechami". Tak zwane water chestnuts to bulwy ponikła słodkiego, bulwiastego (Eleocharis dulcis ). Są one jeszcze częstszym niż kotewka elementem kuchni chińskiej, tajskiej i wietnamskiej. Mają jednak owalny (a nie rogaty) kształt, z zewnątrz są czarne, a po ugotowaniu pozostają przyjemnie chrupiące, podczas gdy gotowana kotewka jest miękka jak ziemniaki.

Gotowane orzechy wodne

kilkadziesiąt orzechów kotewki

1/2 łyżeczki soli

Zagotowujemy litr wody, dodajemy sól, wrzucamy orzechy. Gotujemy pół godziny i odlewamy wodę. Orzechy nacinamy ostrym nożem i wydłubujemy środek końcem noża. Nie zrażamy się lekko mulistym zapachem, bo nadrabiają smakiem! Można zrobić z nich pesto, zjeść skropione octem balsamicznym lub podać z plasterkami chudego smażonego boczku albo bekonu.

źródło: Okazje.info