Satysfakcja po wyciągnięciu aromatycznego chleba z własnego piekarnika jest wielka. Cieszy wygląd rumianego bochenka i jego smak, a dom wypełnia fantastyczny zapach. I najważniejsze: okazuje się, że wbrew naszym obawom pieczenie chleba wcale nie jest takie trudne. Wystarczy mieć dobry zakwas.

Ta historia ma początek w Nowym Kawkowie, u Ani Grądzkiej. To tam po raz pierwszy poczułam smak żytniego chleba (na zakwasie) z czarnuszką. Niebo w gębie! Od Ani wyjechałam jako dumna posiadaczka pierwszego zakwasu w życiu. Jednak po powrocie do Warszawy jakoś nie mogłam zabrać się do pieczenia i zawartość słoika się zepsuła. Z chleba, poza wielkimi planami, nie wyszło nic. I wtedy z odsieczą przyszła moja przyjaciółka Justyna. Po wysłuchaniu kolejnych lamentów z serii "olaboga, nie mam zakwasu", przysłała mi link do Zakwasowej Mapy Polski. Weszłam pod wskazany adres i zobaczyłam mapę z setkami znaczników. Pod każdym z nich kryła się osoba z podanym kontaktem mailowym i telefonem - osoba chętna do podzielenia się za-kwasem na chleb!

Zakwasową Mapę Polski stworzyły trzy blogerki: Monika Witkowska , autorka przy-stole.blogspot.com , Basia Jagoda-Ćwiklik ( makagigi.blogspot.com ) oraz Monika Walecka z gotujebolubi.blogspot.com . Jakiś czas temu Basia, będąc w Pradze, natknęła się na podobną stronę zrobioną przez Czechów i pomyślała, że taką samą warto by uruchomić w Polsce. Napisały do autora czeskiej mapy, pytając, czy się zgadza. I dostały zielone światło.

- Idea była prosta. Zachęcić tych, co już mają zakwas do chleba, żeby podzielili się z tymi, którzy chcą upiec chleb, ale nie wiedzą, skąd ten zakwas wziąć. Wiele osób nie ma czasu na jego wyhodowanie. Najważniejsze jednak, żeby ludzie przekonali się, że pieczenie chleba jest proste i wcale nie takie czasochłonne - tłumaczy Monika Witkowska.

Pokaż Zakwasowa mapa Polski na większej mapie

Strona ruszyła w maju tego roku. Internauta, który chce się podzielić zakwasem, wypełnia specjalny formularz, a dziewczyny umieszczają jego dane na mapie. Jednocześnie na Facebooku działa profil. Przez pierwsze dni mapa przeżywała oblężenie. Zgłosiło się ponad 100 osób chętnych do dzielenia się zakwasem - najwięcej ze Śląska, Wielkopolski, Warszawy i jej okolic.

- Mamy nadzieję, że wkrótce i w innych częściach Polski znajdą się chętni do dzielenia się zakwasem. Jednocześnie ci, którzy dostali go przez kontakt z mapy, też mogą do niej dołączyć i dzielić się dalej - dodaje Monika Witkowska. Już teraz na profilu na Facebooku pojawiają się kolejne zdjęcia bochenków, które rosną w całym kraju, od morza po góry, dzięki Zakwasowej Mapie . - Zdarzają się też śmieszne sytuacje. Jedna z dziewczyn dzieliła się zakwasem po raz pierwszy. Dostała maila od innej dziewczyny i doszło do spotkania. Okazało się, że to była jej znajoma sprzed lat - opowiada Monika.

Ja długo nie czekałam. Znalazłam kontakt do Moniki mieszkającej dwa osiedla od mojego. Przygotowałam pusty słoiczek, umówiłam się na spotkanie. Podczas rozmowy zasypałam Monikę pytaniami dotyczącymi pieczenia. Okazało się, że prowadzi bloga i zamieściła na nim bardzo łatwy przepis na chleb.

Mój pierwszy bochenek miał śliczne "opakowanie", a w środku - guma! Nie poddałam się. Dokupiłam jeszcze formę do chleba, bo za pierwszym razem piekłam w zwykłej. Podwyższyłam temperaturę i piekłam 5 minut dłużej niż za pierwszym razem. I udało się! Pukając w dno gorącego chleba, usłyszałam piękny, głuchy odgłos. Dół się nie zapadał, a wewnątrz nie było zakalca. Leżał sobie przede mną: piękny, posypany czarnuszką, pachnący. Był prawie jak ten u Ani w Nowym Kawkowie.

Przepis na chleb pszenno - żytni z pestkami z bloga makagigi.blogspot.com