Historia jest dość prosta. Wszystko zaczęło się 12 lat temu, kiedy w spadku po dziadkach dostali 1,5 hektara ziemi w miasteczku Dolice w Zachodniopomorskiem. To bardzo niewiele. Za mało, by móc konkurować z dużymi firmami rolnymi. Dlatego od początku wiadomo było, że nie można obsiać jej zbożem. Padło na gorczycę, która zajęła znakomitą cześć dostępnego terenu. Na pozostałej części posiali marchewki, dynie i sałatę, zasadzili ziemniaki - w ten sposób powstał trochę większy przydomowy ogródek. A warzywa z ogródka, aby się nie zmarnowały, trzeba było na coś przerobić. Szybko okazało się, że wszyscy, którzy mieli okazję spróbować domowych przetworów z dyni , proszą o więcej. Domagali się przepisów i chwalili za nietypowy smak.

Wtedy właśnie państwo Jaszczowscy pomyśleli, że można się tymi przetworami zająć na poważnie. Szczęśliwie w tym czasie Urząd Marszałkowski Województwa Zachodniopomorskiego wraz z Federacją Zielonych Gaja ruszał z programem mającym na celu wypromowanie wyrobów kulinarnych i rękodzielniczych z regionu. Jako produkt regionalny pani Bożena zaproponowała konfiturę z zielonych pomidorów . Udało się. Dziś jako jedna z dwóch osób z całej 60-osobowej grupy uczestników programu z powodzeniem kontynuuje zaczęty wtedy projekt.

Przepis na konfiturę towarzyszył jej od dziecka. W domu w ten sposób pomidory przerabiały jej mama i babcia. Chociaż obie urodziły się i wychowały na Kresach i stamtąd pochodzi receptura, udało się zarejestrować konfiturę jako danie regionalne na Pomorzu. Kiedyś robienie przetworów z zielonych pomidorów nie było wcale podyktowane modą, ale koniecznością. Coś przecież trzeba było zrobić z warzywami, które w październiku nie zdążyły dojrzeć na krzakach. Przyrządzając konfiturę, pani Bożena najpierw sparza zielone pomidory wrzątkiem. Potem wykrawa gniazda nasienne, a pozostały miąższ wolniutko smaży z cukrem. Do mieszania nie używa łyżki, tylko - wykonując koliste ruchy - lekko potrząsa garnkiem. Dzięki temu kawałki owoców zachowują swój kształt. To właśnie odróżnia dobrą konfiturę od dżemu - w słodkim syropie pływają kawałki pomidorów, w dżemie zaś wszystko wymieszane jest na gładką masę.

W trakcie kursów prowadzonych w ramach wspomnianego programu powstał też pomysł na logo. Sedina niosąca ożaglowanie i kotwicę statku to postać, która kiedyś była symbolem Szczecina. - Chcieliśmy odwołać się do jakości, jaką miały produkty firmowane przed wojną tym znakiem. Taką pieczątką oznaczano np. lokalne wyroby rzemieślnicze - tłumaczy pan Ryszard. Zresztą konfitury Jaszczowskich bardzo silnie bazują na tradycji. Podstawą są stare, domowe przepisy, których nie modyfikuje się tylko po to, żeby usprawnić produkcję. Drylowanie, przecieranie, wszystko własnoręcznie robi pani Bożena wraz z córkami: - Nie zmieniam starych, wielokrotnie wypróbowanych przepisów, bo nawet kolejność wsypywania składników potrafi wpłynąć na kolor i smak - podkreśla.

Produktów państwa Jaszczowskich nie można kupić w żadnym sklepie, bo domowym sposobem nie da się zrobić przetworów w ilości hurtowej. Możecie za to wysłać mailem zapytanie o to, co akurat jest u nich dostępne, i zamówić sobie kilka słoików. Rarytasów jest wiele: konfitury, dżemy i soki z dzikiej róży, marynowana dynia słodko-kwaśna, sałatka i dżem z dyni, syrop z mniszka lekarskiego, powidła z orzechami, konfitury z dzikich czereśni, wino z pomidorów, syropy z kwiatów lub owoców czarnego bzu, nawet "kawa" z palonych pestek dzikiej róży. Wszystko z własnego pola, większość z certyfikatami Agro Bio Testu i Ekolandu.

Konfitura z zielonych pomidorów

Bożena i Ryszard Jaszczowscy Przewłoki 38a/4, 73-115 Dolice tel. 604 788 385, e-mail: brjaszczowscy@poczta.onet.pl