Deser powstał między 1818 a 1820 rokiem, kiedy to mistrz Car? me służył na dworze rosyjskiego imperatora. Składa się on ze schłodzonych truskawek przykrytych bitą śmietaną, z dodatkiem cukru i wanilii. Tajemnicą ich wyjątkowości jest to, iż podczas chłodzenia, owoce zanurzone są w likierze pomarańczowym z dodatkiem odrobiny cukru i soku z pomarańczy. W tym prostym, ale jakże smakowitym deserze objawił się geniusz Marie-Antoina, którego zasługi dla gastronomii dają się porównać jedynie z tym, co Einstein zrobił dla fizyki, a Michael Jordan dla koszykówki. Car? me, urodzony w roku 1783 w Paryżu, nie miał łatwego dzieciństwa, i to nie tylko z uwagi na fakt, iż na rumaku dziejów nadjeżdżała właśnie rewolucja francuska. Gdy miał lat osiem, jego ojciec - robotnik i alkoholik - zabrał go do taniego bistra, nakarmił, zapłacił rachunek i oświadczył, iż był to ostatni posiłek, jaki mu zapewnił. Od tej chwili mały Marie-Antoine musiał radzić sobie sam. A radził sobie świetnie. Zaczął od zmywania garnków w podrzędnej restauracyjce, by już w wieku lat siedemnastu trafić pod skrzydła jednego z najsławniejszych cukierników - niejakiego monsieur Bailly'ego. U niego też, praktykując sztukę wypiekania słodkości, nauczył się czytać i pisać. W przyszłości miało to zaowocować wydaniem książek kucharskich, które na trwałe zapisały się w historii literatury. Dwa lata u Bailly'ego wystarczyły, by zdolny Marie-Antoine zwrócił na siebie uwagę wielkiego męża stanu Talleyranda, który był ministrem spraw zagranicznych Francji za czasów Napoleona oraz premierem Ludwika XVIII, a nade wszystko znawcą kuchni zatrudniającym wyłącznie mistrzów pierwszej próby. W jego służbie Car? me spędził dwanaście lat, chłonąc gastronomiczną maestrię płynącą zarówno od tych ostatnich, jak i od angażowanych na specjalne okazje najlepszych szefów kuchni z całej Europy. Opuszczając ministra w roku 1815, Car? me przerastał już swych nauczycieli i mógł przebierać w ofertach pracy. Wśród osobistości, dla których później gotował, oprócz wspomnianego już cara, znaleźli się baron Rotschild i brytyjski książę regent, a późniejszy król Jerzy IV. Wracając do truskawek ? la Romanow, od których zaczęliśmy wędrówkę przez kraje i epoki... Powstanie deseru zawdzięczamy nie tylko maestrii Car? me, ale i kapryśnej naturze władcy, który zażyczył sobie wspomnianych owoców w środku surowej rosyjskiej zimy! Nic dziwnego, że do pałacowej kuchni dotarły w nie najlepszym stanie i lekko zmrożone. Car? me musiał jakoś zakamuflować ich marną kondycję...