Pasta powstaje z miąższu tropikalnych owoców zamkniętych w śmiesznych strąkach, rosnących na drzewie zwanym tamaryndowcem. W Polsce kupicie ją w 2 postaciach: jako sprasowany blok lub gęsty koncentrat. Szukajcie w specjalistycznych sklepach z orientalną żywnością oraz w internetowych.

Pulpę moczymy w ciepłej wodzie przez 15 minut. Na łyżkę masy bierzemy 1/4 szklanki wody. Mieszamy, aby pasta się rozpuściła, przecedzamy. Do gotowanie używamy powstałego płynu. Koncentrat lejemy prosto ze słoika.

Jeżeli zdarzyło wam się zrobić takiej pasty więcej, niż wymaga przepis, możecie ją zamrozić na tacce do kostek lodu. Blok owinąć w folię i trzymać w lodówce.

Większość potraw, które wymagają doprawienia sokiem z cytryny, możecie podkręcić pastą tamaryndową. Kwaskowaty smak utrzyma się, niezależnie od tego, czy dodamy ją na początku, czy na końcu gotowania.

Pod koniec duszenia lub pieczenia warzyw dodajcie łyżkę pasty. Przełamie ich słodycz.

Wymieszajcie 2 łyżki pasty z syropem klonowym lub miodem, solą i pieprzem. Otrzymacie glazurę do pieczeni i żeberek.

Możecie wykorzystać pastę w dressingu do sałaty. Wymieszajcie trochę pasty, soku z limonki, brązowego cukru i oliwy.

Podgrzejcie w rondelku po szklance posiekanych daktyli i wody, po 2 łyżki miodu i pasty. Doprawcie do smaku chilli lub kuminem. Potem zmiksujcie. Oto prosty sos do pieczonej kaczki.

Pulpa z owoców tamaryndowca to jeden z kluczowych składników meksykańskiego napoju agua fresca. Aby go przygotować, w 2 szklankach wody rozpuście 2 łyżki koncentratu i łyżeczkę cukru. Do tego lód i ćwiartki cytryny.

Zróbcie marynatę do kurczaka. Trzeba połączyć po 2 łyżki sosu rybnego, sojowego, octu ryżowego, cukru, 2 zmiażdżone ząbki czosnku, posiekane chilli oraz szklankę pasty

tamaryndowej.

Zróbcie ekstrawaganckie lody. Trzeba ubić 2 jajka i żółtko z 1/4 szklanki cukru, wlać 2 szklanki kremówki, dodać 1/4 szklanki koncentratu z tamaryndowca. Lody kręcimy w maszynce, według instrukcji obsługi urządzenia.