Indii nazwę cukru wzięły praktycznie wszystkie współczesne języki zachodnie - sanskryckie siakkar lub sarkar oznaczało początkowo kamyki, żwir bądź piach, potem wyraz ten zastosowano do otrzymywanego z trzciny cukrowej i pokruszonego przed konsumpcją produktu.
Persowie przekręcili tę nazwę na szakar, Arabowie zrobili z niej sukkar, z czego następnie powstało włoskie zucchero, francuski sucre, polski cukier itd. Rosjanie swój sachar prawdopodobnie wzięli bezpośrednio od Persów.
Niemal do czasów współczesnych, tak w Europie, jak i gdzie indziej, cukru używano jako lekarstwa - wierzono, że leczy stres, zmęczenie, brak apetytu, a nawet... alkoholizm. Jeszcze w 1929 r. przedstawiciel polskiego monopolu cukrowniczego, Zygmunt Chybowski, przekonywał w odczycie radiowym, że ludzie spożywający dużo cukru alkoholikami nigdy nie bywają.

Przed cukrem był oczywiście miód, który towarzyszył człowiekowi od czasów zamierzchłych. Jedno z malowideł skalnych w Jaskini Pająka pod Walencją, datowane na 10 tys. lat p.n.e., przedstawia scenę wybierania (prawdopodobnie przez kobietę) miodu z pszczelej barci; neolityczny artysta przedstawił nawet latające wokół bartniczki pojedyncze pszczoły. Jednak miód najwyraźniej nie wystarczał - zwłaszcza że długo nie udawało się go otrzymywać w stanie czystym (niezanieczyszczonego woskiem) - i człowiek zaczął sięgać po inne źródła organicznego cukru. W starożytnej Mezopotamii i Egipcie do słodzenia używano miodu daktylowego, Indianie w Ameryce Północnej opanowali sztukę produkcji słodkiego syropu klonowego, zaś powracający z Indii żołnierze Aleksandra Macedońskiego donieśli o popularnym tam miodzie wyrabianym bez pszczół. Był to produkt otrzymywany z trzciny cukrowej, której sok warzono i rozpuszczano, oczyszczając powstały roztwór mlekiem. Produkt ten można już bez wahania nazwać cukrem w dzisiejszym znaczeniu tego słowa.

 Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Kiedy kilkanaście wieków później tenże cukier dotarł do Europy Południowej za pośrednictwem Arabów, określano go początkowo jako białą sól (indyjską). O opartych na cukrze trzcinowym słodyczach wspomniano już w eposie ?Ramajana?, który zaczęto spisywać w IV w. p.n.e. Sama uprawa trzciny mogła zacząć się, zdaniem uczonych, parę tysięcy lat wcześniej na Nowej Gwinei lub w Polinezji, gdzie rośnie dziki praprzodek tej rośliny. W Europie cukier trzcinowy zaczął się pojawiać - najpierw na dworach i w domach bogatych kupców - w dobie wypraw krzyżowych, w XII-XIII w. W każdym razie Marco Polo, pisząc o produkcji na Sumatrze ?dobrego wina z cukru? (chyba czegoś na kształt rumu), używa słowa ?cukier?, tak jakby było ono już powszechnie znane. Z Indii nazwę cukru wzięły praktycznie wszystkie współczesne języki zachodnie - sanskryckie siakkar lub sarkar oznaczało początkowo kamyki, żwir bądź piach, potem wyraz ten zastosowano do otrzymywanego z trzciny cukrowej i pokruszonego przed konsumpcją produktu. Persowie przekręcili tę nazwę na szakar, Arabowie zrobili z niej sukkar, z czego następnie powstało włoskie zucchero, francuski sucre, polski cukier itd. Rosjanie swój sachar prawdopodobnie wzięli bezpośrednio od Persów. Niemal do czasów współczesnych, tak w Europie, jak i gdzie indziej, cukru używano jako lekarstwa - wierzono, że leczy stres, zmęczenie, brak apetytu, a nawet... alkoholizm. Jeszcze w 1929 r. przedstawiciel polskiego monopolu cukrowniczego, Zygmunt Chybowski, przekonywał w odczycie radiowym, że ludzie spożywający dużo cukru alkoholikami nigdy nie bywają.

 

 

W okresie wojen napoleońskich trzcina cukrowa straciła pozycję jedynego surowca do produkcji białego cukru. Brytyjska blokada kontynentalna odcięła zdominowaną przez Francję Europę od dostaw cukru z Karaibów i Ameryki Południowej. Zdesperowany Napoleon zaczął zachęcać posiadaczy ziemskich do masowej uprawy buraków (technologię produkcji cukru z buraków opracowano kilkanaście lat wcześniej w Prusach, pierwszy taki cukier uzyskano w majątku Konary, wówczas Kunern, na Śląsku). Wkrótce Napoleon poniósł klęskę i blokadę zniesiono, Europa jednak - a w każdym razie jej północna część - zdążyła się w buraczanym cukrze rozsmakować i przy nim już miała pozostać.

 

W XIX w. cukier przestał być rarytasem, a stał się artykułem codziennego użytku, nawet w mniej zamożnych domach. Nadal jednak był dość drogi i jako taki trzymany był często w cukiernicach zamykanych na kluczyk. Wiek wcześniej sytuacja była jeszcze zupełnie inna i jedynie Karol Stanisław Radziwiłł ?Panie Kochanku? był w stanie wysypać kilkadziesiąt metrów duktu pod Białą Podlaską cukrem, kiedy latem naszła go chęć, by pojeździć saniami...

 

 Fot. Wikimedia Commons/FA2010

 

Konsumpcja cukru w XIX i XX w. nieustannie rosła, wyjąwszy czas obu wojen światowych i wielkiego kryzysu gospodarczego. W Polsce wzrost ten załamał się nagle w połowie lat 20., na co cukrownicy zareagowali licznymi kampaniami promocyjnymi, w tym konkursem, który wyłonił najsłynniejsze bodaj w historii naszego kraju hasło reklamowe ?Cukier krzepi? autorstwa Melchiora Wańkowicza. Cukier, a właściwie jego brak, odegrał też znaczącą rolę w historii PRL - zapowiedź drastycznej (stuprocentowej) podwyżki cen w 1976 r. wywołała protesty w Radomiu i Ursusie. Rząd musiał się wycofać, można zatem powiedzieć, że sprawa cukru w 1976 r. była pierwszą przegraną władzy ludowej w konfrontacji z ludem.

 

Dziś, w gospodarce rynkowej, brak cukru raczej nam nie zagraża, uderzyć w ten rynek mogą natomiast przybyłe z Zachodu zmiany w zwyczajach żywieniowych, ograniczające lub wręcz eliminujące z diety ?słodką truciznę?. Od lat 70. cukier wskazuje się jako głównego winnowajcę wyraźnego wzrostu otyłości w USA - na nadwagę uskarża się 2/3 Amerykanów. Trzeba jednak zauważyć, że w USA cukier pochodzi niemal wyłącznie ze skrobi kukurydzianej, którą masowo stosuje się w napojach gazowanych i ogromnej masie żywności przetworzonej (pieczywo, płatki śniadaniowe, konserwy, masło orzechowe, keczup, musztarda). W ciągu ostatnich stu lat udział cukru w diecie przeciętnego Amerykanina zwiększył się ponadtrzydziestokrotnie; w Europie o niewiele mniej. Fakt ten, poza otyłością, zwiększoną skłonnością do obstrukcji, próchnicą zębów i hipowitaminozą doprowadził do - chemicznego, nie tylko psychologicznego - uzależnienia się społeczeństw Zachodu od cukru. Potwierdzają to osoby próbujące się odchudzać: przejście na słodziki najczęściej nie daje rezultatu, ponadto istnieją obawy co do ich wpływu na zdrowie. Niewykluczone zatem, że mimo podnoszonego przez dietetyków larmu ludzkość jest poważnie uzależniona, co więcej, jest to nałóg, którego - w przeciwieństwie do alkoholizmu, narkomanii czy palenia papierosów - nie traktujemy poważnie. A jak tu się oprzeć, skoro ten nałóg jest... tak słodki?