Osobiście uwielbiam początki - są soczyste, przyjaźnie kuszą świeżością nowego i nieużywanego. Mocno kojarzą się z bielą albo wiosenną zielenią, ze wzrostem i słońcem. Grudzień jest zgoła inny - zamyka, podsumowuje, skłania do głębszych smaków, kolorów i refleksji.

Powiedziałabym nawet, że jest bardzo "esencjonalny" i elegancko - lub jak kto woli: romantycznie - przygasza światło, coś kończy lub po prostu daje odpocząć. Swoją energią zasila naszą esencję czy - bardziej wymownie - wbudowaną głęboko, niewymienialną baterię. Dzięki niej każdego ranka ciało budzi się, ożywia, a narządy pochowane pod skórą (i głębiej) radośnie wykonują swoją pracę, zaś umysł zachwyca się codziennością i kolekcjonuje te wspomnienia. Mam nadzieję, że i mnie ktoś "skolekcjonował" - moje smaki, obrazy i słowa, którymi Was podkarmiałam na łamach magazynu "Kuchnia" przez ostatnie dwa lata.

Zakończenie to idealny czas na fermentowaną pastę miso i brązowy, nieoczyszczony ryż, szczególnie jeśli wzmocnimy je selerem i zielonookim porem, zapowiadającym nadejście tego, co nowe i soczyste. A że zmiany to najbardziej naturalna i chyba najpewniejsza rzecz na świecie, grudzień wygląda naprawdę obiecująco - wyposażony w pory z ryżem w przepysznym miso i w obietnicę, że każdy koniec zapowiada kuszący początek. Tak kończy się nasza wspólna comiesięczna przygoda, było mi niezmiernie miło gościć w Waszych kuchniach - w końcu to tam dzieje się prawdziwa magia. I niech się dzieje!

Spragnionych moich piegowatych pomysłów zapraszam na qmamkasze.pl. Do zobaczenia w nowym!

PS. Zdradzę w sekrecie, że w nowym roku na półkach w księgarniach rozsiądzie się moja następna autorska książka.

Brązowy ryż z miso

Dla 3 osób
Przygotowanie: 45 minut

120 g brązowego, okrągłego ryżu
2 zielonookie pory
mały seler
ząbek czosnku
dwa plastry korzenia kurkumy (ze skórką)
liście świeżego lubczyku (można pominąć, choć to miłosne ziele)
łyżka klarowanego masła
spory plaster korzenia imbiru (ze skórką)
świeżo zmielony czarny pieprz
szczypta różowej soli
czubata łyżka ciemnej pasty miso (u mnie jęczmienna barley bio miso)
poszatkowana natka kolendry lub pietruszki

Ryż przepłukuję na sicie. Pory myję, obieram, odkrawam końcówki i kroję pory po skosie na około pięciocentymetrowe kawałki. Seler obieram, myję i kroję na mniejsze części. Czosnek rozgniatam i obieram.
W żeliwnym (najlepiej) garnku rozgrzewam plastry kurkumy, liście lubczyku, dodaję klarowane masło, przepłukany ryż, pokrojony seler, pory, czosnek, imbir, pieprz i niewielką szczyptę soli. Podsmażam 5 minut, aż wszystko się przyrumieni. Zalewam 750 ml wody i gotuję. Po 15 minutach wlewam do kubka trochę wywaru, rozrabiam w nim pastę miso i przelewam do garnka. Gotuję, aż wszystko wchłonie niemal całą wodę. Odstawiam pod przykryciem na kilka chwil i serwuję z poszatkowaną świeżą kolendrą. Spokojnie można zapakować ryż do słoika i dopieścić się nim podczas przerwy w pracy. Dozwolony na zimno, choć polecam na ciepło - w końcu to początek nowej miłości do miso.

Maia Sobczak najlepiej na świecie przyrządza kaszę. Jej potrawy bez produktów odzwierzęcych są nie tylko zdrowe, ale i bardzo smaczne. qumamkasze.pl