- Świeże, pełne mleko podgrzewamy do temperatury maksymalnie 39 st. C - opowiada Andrzej Łukaszuk, prezes Zrzeszenia Producentów Sera Korycińskiego. - Potem wlewamy je do naczynia, na którego dnie jest sól kuchenna. Dodajemy podpuszczkę (enzym trawienny występujący w cielęcym żołądku, w mleczarstwie wykorzystuje się jego syntetyczny zamiennik) i po ścięciu mleka odcedzamy serwatkę. Formujemy kształt, czekamy, aż dojrzeje i gotowe. Ser jest łagodny, lekko kwaskowaty, śmietankowy. W późniejszej fazie dojrzewania z posmakiem orzechowym, jeszcze później coraz bardziej pikantny i słony.



Jak głosi legenda, mieszkańcy Korycina (niewielkiego podlaskiego miasteczka) produkcji tego przysmaku nauczyli się od serowarów ze Szwajcarii, którzy w czasie potopu szwedzkiego po krwawej bitwie kurowali się w okolicach miasteczka. Przez wieki procedura, proporcje i odpowiednie składniki są niezmienne i przekazywane z pokolenia na pokolenie.

To wszystko docenili konsumenci, którzy najpierw poznali ser na kiermaszach i targach zdrowej żywności. Teraz można go kupić w luksusowych delikatesach. - Zdecydowaliśmy się na sprzedaż tych serów, gdyż stawiamy na jakość i tradycję - mówi Marta Rutkowska z delikatesów Blikle w Warszawie. - Produkt ten cieszy się dużym powodzeniem, zwłaszcza ser koryciński śmietankowy.

Ser można też kupić przez internet. Produkt wysyłany jest kurierem. Ceny? Za kilogram przysmaku trzeba zapłacić nawet 70 zł. Producenci wysoką cenę tłumaczą tym, że aby zrobić kilogram sera korycińskiego trzeba zużyć nawet 14 litrów mleka. - Prawdziwy ser musi kosztować powyżej 25 zł - tłumaczy jedna z producentek.

Popularność szlachetnych, długo dojrzewających i drogich serów jest znana Europejczykom od dawna. Francuzi takie sery podają na deser, a Włosi zaczynają od nich biesiady. Sery traktują jak swoje dziedzictwo kulturowe. Są objęte ochroną, posiadają specjalne certyfikaty, a ich producenci, co roku łącznie zarabiają nawet 50 mld. dolarów. Swoją szanse dostrzegli też serowarzy z Korycina. Zrzeszenie Producentów Sera Korycińskiego, skupia ponad 30 producentów. Najwięksi z nich sery sprzedają już w 30 miastach w Polsce, miesięcznie nawet ok. 3 ton.

Jednak żeby Europa poznała ten smak, serowarzy złożyli wniosek do Komisji Europejskiej o rejestrację sera jako produktu regionalnego. Koryciński byłby wówczas tak samo chroniony jak francuski roquefort czy góralski oscypek. - Procedury rejestracyjne trwają ok. roku - mówi Mirosław Lech, wójt gminy Korycin. - To dla nas wielka szansa, ogromna reklama i ochrona prawna, która pozwoli wyeliminować podróbki naszego sera.