Babka jest jedną z najpopularniejszych potraw Podlasia oraz Suwalszczyzny i jednocześnie, dla smakoszy kuchni regionalnych, znakiem rozpoznawczym tych regionów. Skąd się wzięła? Z biedy...



Usmażyć czy upiec kawałek mięsa jest bardzo łatwo. Trudniej wymyślić coś pożywnego i smacznego, kiedy ma się do dyspozycji tylko ziemniaki, a Podlasie niegdyś nie było szczególnie bogate. Jakaś zaradna gospodyni wymyśliła zapewne, że skoro z ziemniaków można usmażyć placki, to podobnie da się zrobić jeden duży placek. Do ciasta, z którego robi się placki (starte kartofle, mąka, jajka, sól), dodała - dla smaku i ozdoby - skwarki ze słoniny lub tłustego wędzonego boczku i wszystko razem upiekła. Wyszło coś dużo bardziej sycącego niż gotowane ziemniaki z omastą, więc przepis szybko się rozpowszechnił.

Po jakimś czasie babka przestała być bieda-daniem, a stała się regionalnym przysmakiem. Prawie każda rodzina ma swoje ulubione przepis i dodatki: wędzone żeberka, kiełbasę, grzyby. Danie zaczęto też podawać w restauracjach, najczęściej z dodatkiem sosów i surówek (najbardziej pasuje ta z kiszonej kapusty). W Supraślu babka ziemniaczana ma nawet swoje święto, obchodzone co roku na przełomie maja i czerwca. Jednym z punktów programu są mistrzostwa w pieczeniu tego specjału.

Nabraliście ochoty na babkę? Jedźcie na Podlasie, Suwalszczyznę lub Kurpie (gdzie częściej zwana jest kuglem), tam ją pokochacie. Nie radzimy próbować jej poza tymi regionami. Zamiast delikatnego, miękkiego ziemniaczano-wędzonkowego rarytasu dostaniemy wysuszone na wiór "nie wiadomo co". A jeśli sami chcielibyście upiec babkę, zwróćcie się z prośbą o wypróbowany przepis do znajomych z Białegostoku lub Ostrołęki. Tylko wtedy ma to sens.