Powstaje wśród przepięknych krajobrazów: nad Wisłą, w sąsiedztwie rezerwatu Góra św. Wawrzyńca. A konkretnie w Przedsiębiorstwie Rolno-Spożywczym Lech Rutkowski, w Kałdusie koło Chełmna.

Im prościej, tym lepiej

Olej z Kałdusa wytwarzany jest w nowoczesnej olejarni, ale z wykorzystaniem prostych metod, powszechnych przed II wojną światową. - Małe olejarnie były wówczas w każdej większej wsi - mówi Marek Szczygielski, wojewódzki inspektor jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych w województwie kujawsko-pomorskim i znawca tradycyjnych produktów. - Chodziło się do nich z wiaderkami nasion lnu, lnianki czy rzepaku. Wracało natomiast z olejem w kance i odpadem, czyli makuchem - wysokokalorycznym komponentem pasz. Olejarnie miały się dobrze do 1945 r. Po wojnie, jako prywatna inicjatywa, były zwalczane z urzędu - górę wziął przemysł, wielkie fabryki, w których nie tłoczy się oleju na zimno, lecz wyciska go z nasion pod wpływem wysokiej temperatury, czyli stosuje się metodę ekstrakcji. - Rozdrobnione nasiona zalewa się rozpuszczalnikiem organicznym, żeby rozpuścić tłuszcz. Potem wypłukuje się go ze śruty i odparowuje rozpuszczalnik. Tłuszcz zostaje. Niestety, nie sam: resztki rozpuszczalnika jednak się w nim znajdują. Do tego dochodzi jeszcze bielenie, proces chemiczny, dzięki któremu olej jest jasny i klarowny. Właśnie wtedy traci najwięcej właściwości odżywczych - wyjaśnia Szczygielski.

Tymczasem naturalny olej rzepakowy ma ich wiele. Pod warunkiem że jest tłoczony tradycyjnie, jak np. w przedsiębiorstwie Rutkowskich, gdzie prasa wyciska z nasion tłuszcz, który potem filtruje się mechanicznie, bez użycia chemii.

Jak to się zaczęło?

- Od kilkunastu lat współpracowaliśmy z lokalnymi rolnikami, skupując od nich zboże i rośliny strączkowe. Postanowiliśmy wykorzystać te kontakty i poszerzyliśmy naszą działalność o skup rzepaku. Mąż od dawna wspominał smak oleju tłoczonego na zimno z ziemniakami parowanymi w łupinach. Podążyliśmy za jego wspomnieniem z dzieciństwa i sami zaczęliśmy tłoczyć taki olej - opowiada Małgorzata Rutkowska, współwłaścicielka przedsiębiorstwa. Do produkcji oleju Rutkowscy wykorzystują najwyższej jakości surowce od lokalnych dostawców. Zawartość tłuszczu w ziarnie, jego wilgotność i inne parametry bada podczas skupu firmowe laboratorium, a partie niespełniające wymogów są odrzucane. Olej sprzedawany jest w efektownej butelce. - Etykietami zajęła się nasza córka, która dotarła do zdolnych projektantów w Warszawie. My szukaliśmy butelek, co nie było łatwe. W Polsce ich nie znaleźliśmy. Takie, które odpowiadają naszym standardom, sprowadzamy z Włoch - mówi Rutkowska. Przez lata smakiem i aromatem oleju cieszyli się jedynie miejscowi koneserzy, ale sytuacja zmieniła się w 2009 r., kiedy to produkt z Kałdusa został doceniony na Festiwalu Smaku w Grucznie. Zrobił na jurorach ogromne wrażenie. - To był hit, wszyscy mówili o tym oleju - wspomina Jarosław Pająkowski, komisarz festiwalu. - Utwierdziło nas to w przekonaniu, że warto rozszerzyć dystrybucję - mówi Rutkowska. Teraz olej jest dostępny w sieciach: Gzella, Piotr i Paweł, Zakłady Mięsne Mościbrody, Kuchnie Świata. Można go też kupić u producenta. Na stronie internetowej przedsiębiorstwa znajdziemy także przepisy na najsmaczniejsze potrawy z olejem z Góry św. Wawrzyńca. Poniżej dwa z nich.

Przedsiębiorstwo Rolno-Spożywcze

Lech Rutkowski, Kałdus 16, woj. kujawsko-pomorskie, tel. 56 676 09 21, e-mail: biuro@prsrutkowski.pl

Olej z Góry św. Wawrzyńca polecamy do potraw:

Okrasa do ziemniaków

Łosoś w porach