yć może niektórzy z was widzieli film ?Bottle Shock? opowiadający o tzw. Degustacji Paryskiej - epizodzie nie do przecenienia dla kalifornijskiego winiarstwa. Steven Spurrier, dziś redaktor brytyjskiego ?Decantera?, wówczas właściciel mieszczącego się w Paryżu winiarskiego sklepu oraz szkoły, w której ?tłumaczył? Francuzom francuskie wino, wpadł na pomysł, by urządzić degustację porównawczą kalifornijskich chardonnay i cabernetów z burgundami i bordeaux klasy grands crus. W ślepej degustacji 24 maja 1976 roku uczestniczyło wielu francuskich ekspertów, którzy - ku swojemu wielkiemu zaskoczeniu - za najlepsze wina uznali: Cabernet Sauvignon Stag's Leap 1973 oraz Chardonnay Montelena 1973. Jak zauważa Stephen Brook, rzecz prawdopodobnie przeszłaby bez echa, gdyby nie obecność korespondenta ?Time'a? George'a Tabera, który zrobił z tej historii międzynarodową sensację. Świat się dowiedział, że Kalifornia robi wielkie wina, które biją takich francuskich tuzów, jak Château Mouton-Rothschild czy Château Haut-Brion. Kalifornia zaś dostała potężny zastrzyk motywacji. W drugiej połowie lat 70. ubiegłego wieku jakościowe winiarstwo w Złotym Stanie rozkwitło.
Do nadrobienia było dużo. Winorośl zaczęto uprawiać w Kalifornii stosunkowo późno: w XVII wieku przywieźli ją hiszpańscy misjonarze, których pędzone dla celów mszalnych wino nie było najwyższych lotów. W drugiej połowie XIX wieku pojawili się w Kalifornii imigranci. Wiele uznanych dziś marek, jak Charles Krug, Beringer, Seghesio - to nazwiska ojców założycieli kalifornijskich winnic. Ich praca jednak szybko została obrócona wniwecz najpierw przez filokserę, potem przez trzęsienie ziemi, a w końcu przez ogłoszoną w 1919 roku prohibicję [więcej o tym znajdziecie na stronie 52 - red.], która zniszczyła zarówno kulturę picia w społeczeństwie, jak i enologiczny know-
-how. Po jej zniesieniu nastały czasy wielkiego kryzysu. Kalifornia stanęła na nogi dopiero po II wojnie światowej.
Futro z norek
Kamieniem milowym, od którego często datuje się narodziny wielkiego winiarstwa kalifornijskiego, było założenie w roku 1966 winiarni Roberta Mondaviego. Powróciwszy z Europy, Mondavi głosił nową ewangelię: Kalifornia traktuje wino jak biznes, podczas gdy najlepsze europejskie posiadłości traktują je jak sztukę. Robert chciał podążać europejską drogą, ale jego podejście nie spotkało się ze zrozumieniem rodziny, w której posiadaniu znajdowała sie historyczna winiarnia: Charles Krug. Kroplą, która przelała czarę goryczy i ostatecznie przekonała Roberta, by samodzielnie robić wino, była awantura wszczęta przez jego brata Petera o futro z norek, które Robert kupił swojej żonie. I tak kobiecej ekstrawagancji zawdzięczamy powstanie win, które wyznaczyły drogę takim legendarnym winiarniom, jak Stag's Leap, Chateau Montelena, Clos du Val czy Ridge Vineyards.
Wynalazki Davis
Ewolucja kalifornijskiego winiarstwa przebiegała przy wsparciu uniwersytetu w Davis, na którym od 1935 roku działał wydział winogrodnictwa i enologii - dziś jeden z najbardziej uznawanych na świecie. Uczelnia w Davis stała na stanowisku, że wino powstaje przede wszystkim w piwnicy. Przez długie lata jej profesorowie utrzymywali, że poza zdolnością do retencji wody w glebie nie ma żadnych czynników wpływających na jakość i smak wina. Program nalegał na użycie selekcji drożdży, zalecał dokwaszanie, uczył, jak maksymalizować wydajność, mini

Być może niektórzy z was widzieli film ?Bottle Shock? opowiadający o tzw. Degustacji Paryskiej - epizodzie nie do przecenienia dla kalifornijskiego winiarstwa. Steven Spurrier, dziś redaktor brytyjskiego ?Decantera?, wówczas właściciel mieszczącego się w Paryżu winiarskiego sklepu oraz szkoły, w której ?tłumaczył? Francuzom francuskie wino, wpadł na pomysł, by urządzić degustację porównawczą kalifornijskich chardonnay i cabernetów z burgundami i bordeaux klasy grands crus. W ślepej degustacji 24 maja 1976 roku uczestniczyło wielu francuskich ekspertów, którzy - ku swojemu wielkiemu zaskoczeniu - za najlepsze wina uznali: Cabernet Sauvignon Stag's Leap 1973 oraz Chardonnay Montelena 1973.

Jak zauważa Stephen Brook, rzecz prawdopodobnie przeszłaby bez echa, gdyby nie obecność korespondenta ?Time'a? George'a Tabera, który zrobił z tej historii międzynarodową sensację. Świat się dowiedział, że Kalifornia robi wielkie wina, które biją takich francuskich tuzów, jak Château Mouton-Rothschild czy Château Haut-Brion. Kalifornia zaś dostała potężny zastrzyk motywacji. W drugiej połowie lat 70. ubiegłego wieku jakościowe winiarstwo w Złotym Stanie rozkwitło.

Do nadrobienia było dużo. Winorośl zaczęto uprawiać w Kalifornii stosunkowo późno: w XVII wieku przywieźli ją hiszpańscy misjonarze, których pędzone dla celów mszalnych wino nie było najwyższych lotów. W drugiej połowie XIX wieku pojawili się w Kalifornii imigranci. Wiele uznanych dziś marek, jak Charles Krug, Beringer, Seghesio - to nazwiska ojców założycieli kalifornijskich winnic. Ich praca jednak szybko została obrócona wniwecz najpierw przez filokserę, potem przez trzęsienie ziemi, a w końcu przez ogłoszoną w 1919 roku prohibicję [więcej o tym znajdziecie na stronie 52 - red.], która zniszczyła zarówno kulturę picia w społeczeństwie, jak i enologiczny know-how. Po jej zniesieniu nastały czasy wielkiego kryzysu. Kalifornia stanęła na nogi dopiero po II wojnie światowej.


Futro z norek

Kamieniem milowym, od którego często datuje się narodziny wielkiego winiarstwa kalifornijskiego, było założenie w roku 1966 winiarni Roberta Mondaviego. Powróciwszy z Europy, Mondavi głosił nową ewangelię: Kalifornia traktuje wino jak biznes, podczas gdy najlepsze europejskie posiadłości traktują je jak sztukę. Robert chciał podążać europejską drogą, ale jego podejście nie spotkało się ze zrozumieniem rodziny, w której posiadaniu znajdowała sie historyczna winiarnia: Charles Krug. Kroplą, która przelała czarę goryczy i ostatecznie przekonała Roberta, by samodzielnie robić wino, była awantura wszczęta przez jego brata Petera o futro z norek, które Robert kupił swojej żonie. I tak kobiecej ekstrawagancji zawdzięczamy powstanie win, które wyznaczyły drogę takim legendarnym winiarniom, jak Stag's Leap, Chateau Montelena, Clos du Val czy Ridge Vineyards.


Wynalazki Davis

Ewolucja kalifornijskiego winiarstwa przebiegała przy wsparciu uniwersytetu w Davis, na którym od 1935 roku działał wydział winogrodnictwa i enologii - dziś jeden z najbardziej uznawanych na świecie. Uczelnia w Davis stała na stanowisku, że wino powstaje przede wszystkim w piwnicy. Przez długie lata jej profesorowie utrzymywali, że poza zdolnością do retencji wody w glebie nie ma żadnych czynników wpływających na jakość i smak wina. Program nalegał na użycie selekcji drożdży, zalecał dokwaszanie, uczył, jak maksymalizować wydajność, minimalizować ryzyko i osiągać jak najlepsze wyniki finansowe. To Kalifornii zawdzięczamy zastosowanie w winiarstwie procesu odwróconej osmozy, który umożliwia zarówno kondensację, jak i dealkoholizowanie wina, a także niweluje w nim nieprzyjemne zapachy. To Kalifornijczycy zaczęli na masowę skalę opracowywać selekcje drożdży, które przy wsparciu odpowiednich enzymów i odżywek potrafią nadać winu dowolne aromaty. To również Kalifornijczycy wpadli na pomysł używania dębowych czipsów i wymyślili winogronowy koncentrat z hybrydy rubired, tzw. Mega Purple, dzięki której rozrzedzone wina mogą pochwalić się głębokim fioletem.

Postępujące uprzemysłowienie winiarstwa kalifornijskiego szło w parze z coraz większą konsolidacją branży. Obecnie blisko 70% stanowego wina produkują jedynie trzy firmy: Gallo, Constellation Brands oraz The Wine Group.


Red chardonnay

Regulacje dotyczące produkcji wina są w Kalifornii dużo swobodniejsze niż w Europie. Wino na butelce może nosić nazwę okręgu, jak Napa czy Sonoma, który czasami może się pokrywać z nazwą tzw. AVA (American Viticultural Areas), czyli wyodrębnionego obszaru geograficznego, również okazjonalnie wymienianego na etykiecie. Podział na te obszary, czasami olbrzymie jak Central Coast, czasami ograniczające się do jednej winnicy, nie zawsze bierze pod uwagę różnice klimatyczne i topograficzne. AVA różnią się też zasadniczo od europejskich apelacji tym, że w ich ramach nie obowiązują żadne prawa dotyczące dopuszczonych szczepów czy sposobów uprawy i winifikacji. O uprawie poszczególnych odmian w Kalifornii decyduje moda.

Degustacja Paryska na trwałe ustanowiła prymat caberneta i chardonnay; wyemitowany w latach 90. ubiegłego wieku program ?60 minutes? wywindował w górę merlota, którego później zdetronizował film ?Bezdroża?, rozpętując z kolei modę na pinot noir. Od lat 80. niezmienną popularnością cieszy się spokrewniony z włoskim primitivo zinfandel, na który koniunkturę nakręciły jego różowe, słodkie wersje.

Z caberneta słynie przede wszystkim Napa Valley, ale jego bardzo eleganckie interpretacje znajdziemy również w Santa Cruz Mountains. Pinot noir i chardonnay świetnie się udają w chłodniejszym Carneros i Russian River Valley. Stare, dające ciekawe wina krzewy zinfandela są specjalnością Sierra Foothills.

Prawo kalifornijskie jest na tyle luźne, że wino noszące nazwę danej odmiany musi zawierać jej jedynie 75%, stąd można spotkać takie cuda, jak red chardonnay. Wino noszące nazwę AVA musi zawierać co najmniej 85% winogron danego obszaru. Gdy jest to nazwa okręgu - 75% wystarczy.


Stan samowystarczalny

W ostatniej dekadzie w Kalifornii wiele się zmieniło. Nikt już nie kwestionuje wagi pracy w winnicy. Coraz więcej posiadłości przechodzi na uprawy ekologiczną i biodynamiczną, a cały stan jest zaangażowany we wprowadzanie zasad zrównoważonego rozwoju. ?Sustainability? to w Kalifornii słowo równie często powtarzane, jak w Europie ?terroir?.

Jeszcze niedawno Ted Lemon, właściciel kultowej winiarni Littorai, mówił, że wyrafinowane jedzenie Kalifornii (a je się tam lepiej niż we Włoszech!) nie przystaje do jej niewyrafinowanego wina. Dziś finezyjnych win znajdziemy w Kalifornii sporo, ale niestety - tylko na wysokich półkach. Cały czas brak tu subtelnych win do codziennego picia. Choć może codzienne picie zaczyna się wśród potentatów Doliny Krzemowej od zgoła innego pułapu. Najlepsze wina kalifornijskie osiągają ceny, za które w Europie okazują się niesprzedawalne. Zresztą jest ich po prostu za mało, by Kalifornijczycy chcieli się nimi dzielić. To dlatego Kalifornia ukazuje światu przede wszystkim swoje popularne oblicze malowane komercyjną sztampą. Żeby dostrzec jej finezję, trzeba się do niej wybrać.

Do Polski bardzo przyzwoite wina Black Stallion sprowadza Vininova, niedrogie, sympatyczne Gnarly Head ma Centrum Wina, wielkie wina z Ridge Vineyards  są w planach Winkolekcji.