Liczba alternatywnych opakowań stale rośnie. Pierwszym, które pojawiło się jeszcze na początku lat 60., był bag-
-in-box: karton z foliową torbą w środku. Dużo później przyjęły się poręczne tetra paki, a ostatnio można dostać wino w mniejszych pojemnikach, oferujących pojedyncze porcje, jak puszki czy - wykonane z imitującego szkło plastiku - zamknięte pokrywką kieliszki.
Tanio i ekologicznie
Zaletą wszystkich tych opakowań jest ich funkcjonalność. Są lżejsze i bardziej ustawne niż butelki: na jednej transportowej palecie można ich zmieścić znacznie więcej. Paleta bag-in-boxów, dla przykładu, zawiera 80% więcej wina niż paleta butelek, a przy tym stanowi tylko 2/3 wagi tej ostatniej. Podobnie jest z tetra pakami, zwłaszcza od 2005 roku, kiedy to firma opatentowała tetra prismę - prostopadłościan ze ściętymi rogami, który jest bardziej pakowny w stosunku do wcześniejszych modeli. Produkcja tych opakowań jest też znacznie tańsza. Jak obliczył winiarz Michael Schmelzer, w?przypadku tetra paku koszty opakowania zmniejszają się o 75%, koszty transportu natomiast o 50%, gdyż jednorazowo można przewieźć więcej wina, które znacznie mniej waży. Użycie alternatywnych opakowań w dużym stopniu redukuje więc emisję dwutlenku węgla. Warto w tym miejscu dodać, że alternatywne opakowania wymuszają również ?odchudzenie? butelek szklanych. Moda na ciężkie kilogramowe butelki, które swoją wagą mają podprogowo sugerować wysoką jakość wina, powoli mija. Większość
z nich waży około 1/2 kg, ale na rynku pojawia się coraz więcej takich, które nie przekraczają 300 g.
Innowacją ostatnich lat są butelki PET, czyli wykonane z politereftalanu etylenu, które na odległość do złudzenia przypominają tradycyjne butelki szklane. Nie są one równie ustawne jak bag-
-in-boxy i tetra paki, ale są lekkie, nie tłuką się i są podatne na recykling; pozostawiony przez nie ślad węglowy jest zatem także znacznie mniejszy niż w przypadku opakowań tradycyjnych. Skoro te wszystkie innowacje mają tyle zalet, dlaczego wciąż ponad 80% wina sprzedaje się w szklanych butelkach?
Pić szybciej niż mleko
Otóż żadne z wyżej wymienionych opakowań nie jest w równym stopniu jak szkło nieprzepuszczalne dla tlenu. Technologia bag-in-box jest całkiem sprytna: gdy naciskamy kurek i nalewamy sobie wino do kieliszka, torebka w środku pudełka opada, tak więc powietrze nie wypełnia pustego miejsca. Dzięki temu wino po otwarciu kartonu (ich pojemność to 1,5 l, 3 l i 5 l) przez jakiś czas pozostaje świeże. Niektórzy producenci twierdzą, że przez 6-8 tygodni; ja jestem wobec tego sceptyczna, ale też nigdy otwartego kartonu tyle czasu nie trzymałam. Tlen jednak przenika przez materiały, z których wykonana jest torebka - tak przez metalizowany poliester, jak przez drugie często wykorzystywane tworzywo: żywicę kopolimerową alkoholu etylowinylowego (EVOH).

Liczba alternatywnych opakowań stale rośnie. Pierwszym, które pojawiło się jeszcze na początku lat 60., był bag-in-box: karton z foliową torbą w środku. Dużo później przyjęły się poręczne tetra paki, a ostatnio można dostać wino w mniejszych pojemnikach, oferujących pojedyncze porcje, jak puszki czy - wykonane z imitującego szkło plastiku - zamknięte pokrywką kieliszki.

 

Tanio i ekologicznie

Zaletą wszystkich tych opakowań jest ich funkcjonalność. Są lżejsze i bardziej ustawne niż butelki: na jednej transportowej palecie można ich zmieścić znacznie więcej. Paleta bag-in-boxów, dla przykładu, zawiera 80% więcej wina niż paleta butelek, a przy tym stanowi tylko 2/3 wagi tej ostatniej. Podobnie jest z tetra pakami, zwłaszcza od 2005 roku, kiedy to firma opatentowała tetra prismę - prostopadłościan ze ściętymi rogami, który jest bardziej pakowny w stosunku do wcześniejszych modeli. Produkcja tych opakowań jest też znacznie tańsza. Jak obliczył winiarz Michael Schmelzer, w przypadku tetra paku koszty opakowania zmniejszają się o 75%, koszty transportu natomiast o 50%, gdyż jednorazowo można przewieźć więcej wina, które znacznie mniej waży. Użycie alternatywnych opakowań w dużym stopniu redukuje więc emisję dwutlenku węgla. Warto w tym miejscu dodać, że alternatywne opakowania wymuszają również ?odchudzenie? butelek szklanych. Moda na ciężkie kilogramowe butelki, które swoją wagą mają podprogowo sugerować wysoką jakość wina, powoli mija. Większość z nich waży około 1/2 kg, ale na rynku pojawia się coraz więcej takich, które nie przekraczają 300 g.

 

Innowacją ostatnich lat są butelki PET, czyli wykonane z politereftalanu etylenu, które na odległość do złudzenia przypominają tradycyjne butelki szklane. Nie są one równie ustawne jak bag-in-boxy i tetra paki, ale są lekkie, nie tłuką się i są podatne na recykling; pozostawiony przez nie ślad węglowy jest zatem także znacznie mniejszy niż w przypadku opakowań tradycyjnych. Skoro te wszystkie innowacje mają tyle zalet, dlaczego wciąż ponad 80% wina sprzedaje się w szklanych butelkach?

 

Pić szybciej niż mleko

Otóż żadne z wyżej wymienionych opakowań nie jest w równym stopniu jak szkło nieprzepuszczalne dla tlenu. Technologia bag-in-box jest całkiem sprytna: gdy naciskamy kurek i nalewamy sobie wino do kieliszka, torebka w środku pudełka opada, tak więc powietrze nie wypełnia pustego miejsca. Dzięki temu wino po otwarciu kartonu (ich pojemność to 1,5 l, 3 l i 5 l) przez jakiś czas pozostaje świeże. Niektórzy producenci twierdzą, że przez 6-8 tygodni; ja jestem wobec tego sceptyczna, ale też nigdy otwartego kartonu tyle czasu nie trzymałam. Tlen jednak przenika przez materiały, z których wykonana jest torebka - tak przez metalizowany poliester, jak przez drugie często wykorzystywane tworzywo: żywicę kopolimerową alkoholu etylowinylowego (EVOH).

 

Przepuszczalny dla tlenu jest również plastikowy korek, nie mówiąc już o tym, że przy każdym nalewaniu wina do środka dostaje się trochę powietrza. Wino w kartonach można więc kupować tylko od zaufanych sprzedawców, co do których mamy pewność, że nie przytrzymywali go zbyt długo na półce (maks. 10 miesięcy). Trzeba też wiedzieć, że wino w bag-in-boxach zazwyczaj ma wyższy poziom siarki, która ma je chronić przed ryzykiem utlenienia. Również bardzo przepuszczalny dla tlenu jest PET - jego  barierowość zmniejsza się przy wysokiej temperaturze; butelki wykonane z tego tworzywa nie powinny odbywać długich podróży i podobnie jak bag-in-boxy nie nadają się do długiego przechowywania wina (niektóre badania mówią o 7 miesiącach). Najbardziej szczelne są tetra paki, zbudowane z kilku warstw materiału: laminowanej, grubej tektury; folii aluminiowej zapewniającej izolację; wreszcie folii wykonanej z polimeru, dopuszczonego do kontaktu z produktami spożywczymi. Niemniej i w tym wypadku tlen się przedostaje do środka przez plastikową zakrętkę.

 

To wszystko nie ma jednak znaczenia w przypadku win przeznaczonych do szybkiej konsumpcji i natychmiast przez nas spożywanych. Dziewięćdziesiąt procent społeczeństwa konsumuje wino w ciągu 24 godzin od momentu zakupu. Wypijamy je szybciej niż mleko, jak zauważył cytowany już Michael Schmelzer. Do fast wine'ów nie potrzebujemy eleganckiej butelki, i z pewnością będzie ona wychodziła z użycia.

 

Nie tracić humoru w głuszy

Wyżej wymienione opakowania mają jeszcze jedną zaletę: są bardziej ekonomiczne również z punktu widzenia konsumenta. I wcale nie dlatego, że są w nie wlewane tańsze (czytaj: gorsze) wina. Bardzo wielu producentów wypuszcza to samo wino w bag-in-boxach oraz w butelkach. Cena tego pierwszego ze względu na mniejsze koszty opakowania jest niższa. To z pewnością świetne rozwiązanie dla restauracji, które sprzedają wino na kieliszki. Ale również rzecz warta wzięcia pod uwagę, gdy organizujemy dużą imprezę czy spędzamy wakacje z przyjaciółmi, którzy nie wylewają za kołnierz. Interesującym przykładem pod tym względem jest Szwecja, gdzie wino w kartonach stanowi 57% rynku. Szwedzi lubią w weekendy zaszywać się na swoich ustronnych wyspach, na których trudno znaleźć otwarty sklep monopolowy - gdyż ich liczba i godziny otwarcia są przez państwo ograniczane. Potrzebują więc bezpiecznego zapasu, by nie tracić humoru, przebywając w dzikiej głuszy.

 

Wino na luzaku

Prawdopodobnie najsilniejszym impulsem do wymyślania nowych opakowań na wino nie jest wcale ekologia i funkcjonalność, lecz zmieniający się styl życia. Współczesny konsument się spieszy. Tak jak chce się natychmiast zachwycić, woli więc wina bez półtonów, które dają od razu w łeb, tak lubi, gdy między nim a relaksującym płynem nie stoją żadne przeszkody. ?Butelka i kieliszki? Kto ma na to czas?? - do tego mniej więcej sprowadzają się slogany, którymi sprzedawcy zachęcają do kupowania wina w puszkach i nie tak dawno opatentowanych szklaneczkach PET.

 

Rynek pierwszych jest na świecie niszowy, większość konsumentów uważa, że wino z puszki smakuje inaczej. Co prawda polimerowa warstwa ochronna zabezpiecza trunek przed kontaktem z metalem, niemniej pijąc prosto z puszki, aluminiowy zapach czujemy. Ponadto ostatnie badania nie są wcale dla aluminium przychylne; twierdzi się, że zbyt częsty z nim kontakt ma wpływ na rozwój choroby Alzheimera. W Polsce jednak puszki są najbardziej popularnym opakowaniem dla piwa, zapuszkowane wino ma więc szansę się przyjąć jako produkt mniej zobowiązujący od wina w butelce.

 

Dużo ładniejsze i przyjemniejsze w użyciu są plastikowe szklaneczki przypominające prawdziwe kieliszki. Są lekkie, można je zabrać na plażę, piknik, koncert, do parku etc. Pije się z nich względnie elegancko (nie czując zapachu aluminium), a nie trzeba w tym celu targać ciężkiej butelki ani korkociągu. Co więcej, w ten sposób, jak przekonują nas sprzedawcy, możemy spersonalizować swoje wybory: dla niej kupić białe, dla niego czerwone.

 

Kolejną korzyścią wina sprzedawanego w pojedynczych porcjach jest,  zdaniem producentów, promocja umiarkowania. Mówiąc otwartym tekstem: to idealne wino dla singli, którzy nie muszą już się martwić, jak Bridget Jones, że ich najbardziej stabilny związek będzie związkiem z butelką wina.