Opinię winom różowym, jak się często słyszy, zszargały dwa: kalifornijski White Zinfandel i portugalski Mateus Rosé. Półsłodkie, smakujące bardziej rozpuszczoną w wodzie landrynką niż winem, podbiły światowe rynki w latach 80. To pierwsze, którego największym producentem był (i nadal jest) kalifornijski Sutter Home, szczególną popularnością cieszyło się w Stanach, a na początku lat 90. trafiło również do Polski. Było jednym z pierwszych potransformacyjnych win i wszystkim nam - nie ma co się teraz wypierać - smakowało słodko jak wolność i pozwalało różowo spoglądać w przyszłość, że pozwolę sobie na banalne metafory. To drugie (wraz ze swoim białym ekwiwalentem) odpowiadało za 40% portugalskiego eksportu i udało mu
się nawet zostać ulubionym winem Saddama Husajna. W Polsce Mateus nie zdobył większego uznania, choć z jakichś przyczyn nadal uparcie go serwują organizatorzy dorocznego bankietu z okazji wręczenia nagród Nike - jakby we współczesnej Polsce doprawdy nie dało się kupić o wiele lepszych (i niedrogich) butelek. Także różowych, choć tu faktycznie wybór nie jest zbyt duży.
Francuzom
w tym do twarzy
Polski konsument, zwłaszcza płci męskiej, żywi do różu pewne uprzedzenia. Gdy na ulicach stołecznego miasta spotkacie faceta w różowej koszuli, w ciemno możecie obstawiać, że to cudzoziemiec. Wina różowe w Polsce piją przede wszystkim kobiety i przede wszystkim latem. To zaledwie 8% naszego winiarskiego rynku. A w takiej Francji na przykład do picia win różowych przyznaje się 9 na 10 konsumentów wina, sprzedają się one przez okrągły rok, zwłaszcza na jesieni, i pije się ich tam dzisiaj znacznie więcej niż win białych - aż 27% (wina białe to 16% francuskiego rynku). Francja jest również największym producentem win różowych, odpowiada za 1/4 światowej produkcji (z czego niemal połowa pochodzi z Prowansji); następne w kolejności są Włochy, Stany Zjednoczone i Hiszpania. Te cztery kraje produkują w sumie 75% różu. We wszystkich odcieniach: od koloru herbacianej róży począwszy, przez łososia i arbuza, aż po fuksję, cyklamen, karmazyn... Z barwy różowego wina możemy wyczytać całkiem sporo, najpierw musimy jednak zrozumieć, jak ono powstaje i co z tego dla koloru (i smaku) wynika.
Awantura z melanżem
Wino różowe nie powstaje, jak się czasem sądzi, z ?różowych? winogron ani nie jest efektem zmieszania wina białego z czerwonym. W każdym razie w Europie praktyka ta jest zabroniona, z wyłączeniem różowych szampanów, choć ostatnio coraz bardziej są cenione te

Opinię winom różowym, jak się często słyszy, zszargały dwa: kalifornijski White Zinfandel i portugalski Mateus Rosé. Półsłodkie, smakujące bardziej rozpuszczoną w wodzie landrynką niż winem, podbiły światowe rynki w latach 80. To pierwsze, którego największym producentem był (i nadal jest) kalifornijski Sutter Home, szczególną popularnością cieszyło się w Stanach, a na początku lat 90. trafiło również do Polski. Było jednym z pierwszych potransformacyjnych win i wszystkim nam - nie ma co się teraz wypierać - smakowało słodko jak wolność i pozwalało różowo spoglądać w przyszłość, że pozwolę sobie na banalne metafory. To drugie (wraz ze swoim białym ekwiwalentem) odpowiadało za 40% portugalskiego eksportu i udało mu się nawet zostać ulubionym winem Saddama Husajna. W Polsce Mateus nie zdobył większego uznania, choć z jakichś przyczyn nadal uparcie go serwują organizatorzy dorocznego bankietu z okazji wręczenia nagród Nike - jakby we współczesnej Polsce doprawdy nie dało się kupić o wiele lepszych (i niedrogich) butelek. Także różowych, choć tu faktycznie wybór nie jest zbyt duży.


Francuzom w tym do twarzy

Polski konsument, zwłaszcza płci męskiej, żywi do różu pewne uprzedzenia. Gdy na ulicach stołecznego miasta spotkacie faceta w różowej koszuli, w ciemno możecie obstawiać, że to cudzoziemiec. Wina różowe w Polsce piją przede wszystkim kobiety i przede wszystkim latem. To zaledwie 8% naszego winiarskiego rynku. A w takiej Francji na przykład do picia win różowych przyznaje się 9 na 10 konsumentów wina, sprzedają się one przez okrągły rok, zwłaszcza na jesieni, i pije się ich tam dzisiaj znacznie więcej niż win białych - aż 27% (wina białe to 16% francuskiego rynku). Francja jest również największym producentem win różowych, odpowiada za 1/4 światowej produkcji (z czego niemal połowa pochodzi z Prowansji); następne w kolejności są Włochy, Stany Zjednoczone i Hiszpania. Te cztery kraje produkują w sumie 75% różu. We wszystkich odcieniach: od koloru herbacianej róży począwszy, przez łososia i arbuza, aż po fuksję, cyklamen, karmazyn... Z barwy różowego wina możemy wyczytać całkiem sporo, najpierw musimy jednak zrozumieć, jak ono powstaje i co z tego dla koloru (i smaku) wynika. 

Awantura z melanżem

Wino różowe nie powstaje, jak się czasem sądzi, z ?różowych? winogron ani nie jest efektem zmieszania wina białego z czerwonym. W każdym razie w Europie praktyka ta jest zabroniona, z wyłączeniem różowych szampanów, choć ostatnio coraz bardziej są cenione te w Europie praktyka ta jest zabroniona, z wyłączeniem różowych szampanów, choć ostatnio coraz bardziej są cenione te szampańskie rosé, które wytwarza się wyłącznie z czerwonych odmian, a więc pinot noir i pinot meunier. W krajach Nowego Świata kupażowanie dwóch kolorów wina jest dozwolone.

 

W 2009 r. Unia Europejska przyjęła projekt ustawy, która dopuszczałaby tę praktykę również na Starym Kontynencie. Optowała za nią przede wszystkim Hiszpania, argumentując, że umożliwi to europejskiemu różowi konkurencyjność. Projekt jednak spotkał się z dużym sprzeciwem licznych środowisk winiarskich - chodzi przede wszystkimo producentów z Prowansji, którzy stanęli murem w obronie tradycji. Bladego koloru wina znane były ludzkości od czasów starożytnych. Winogrona przez długie stulecia tłoczono od razu i nie macerowano ich ze skórkami, w których znajdują się barwiące wino polifenole. Pierwsze bordeaux, które podbiły zagraniczne rynki w XIII w., były wedle dzisiejszych standardów winami różowymi. Anglicy zwali je klaretami, ta nazwa do dziś zresztą funkcjonuje w Wielkiej Brytanii jako synonim bordoskiego wina. Klarety, jeżeli pamiętacie, zamawiał w restauracjach James Bond.

Po wielu dyskusjach ustawa legalizująca kupaże nie została przyjęta - w słusznej obawie, że te regiony, które mają problemy ze zbytem, mogłyby usuwać z rynku nadwyżkę win białych i czerwonych, mieszać je, a następnie sprzedawać jako wina różowe.

Jakie zatem metody są dopuszczone w Europie do produkcji rosé?

 

Na trzy sposoby

Wiele rosé powstaje w procesie winifikacji podobnym do produkcji win czerwonych, tyle że jest on znacznie krótszy. Wino maceruje się ze skórkami zawierającymi barwniki i taniny jedynie przez krótki czas: trwa to od jednego do trzech dni, w zależności od barwy i struktury, jakie winiarz chce osiągnąć, a także od ilości polifenoli zawartych w skórkach danej odmiany. Ciemniejsza barwa rosé sugeruje nam, że wino będzie (prawdopodobnie) cięższe i bardziej garbnikowe. Taki właśnie styl jest preferowany w Hiszpanii i Portugalii albo we Francji, w Dolinie Loary, gdzie robione jest słynne rosé o nazwie Tavel.

Kolejna metoda to tzw. saignée, które moglibyśmy z francuskiego przetłumaczyć jako ?wykrwawianie?. Proces ten polega na odszypułkowaniu winogron, rozgnieceniu ich i pozostawieniu w kadzi na 12-24 godziny. Następnie znad ?wykrwawionych? skórek zlewa się sok i fermentuje go oddzielnie.

Czasami tak powstające wina są ubocznym produktem winifikacji win czerwonych: do produkcji wina różowego zlewa się tylko część soku, a pozostałą partię, bardziej dzięki temu skoncentrowaną, rezerwuje się dla wina czerwonego. Wina różowe wyprodukowane tą metodą są na ogół ciemniejszej barwy od pozostałych i osiągają wyższy poziom alkoholu.

Trzecim sposobem jest natychmiastowe tłoczenie czerwonych winogron, a następnie fermentacja soku. Tak powstałe bladoróżowe wino nazywa się po francusku winem szarym (vin gris). Dziś w ten sposób wytwarza się większość prowansalskich win różowych, lekkich, świeżych, ożywczych - czyli mających wszystkie tak pożądane w upale cechy.

Wina różowe powstają ze wszelkich możliwych czerwonych szczepów. Bywają jednoodmianowe, choć, zwłaszcza na południu Francji, często są kupażami. Grenache, cinsault, syrah, mourvedre, carignan to typowy prowansalski repertuar. Na półkach sklepów znajdziemy

jednak również wina różowe, za które odpowiadają najszlachetniejsze światowe odmiany, jak cabernet sauvignon, nebbiolo, pinot noir, tempranillo i wiele, wiele innych. W Hiszpanii często fermentuje się razem białe i czerwone winogrona - akurat ta praktyka, w przeciwieństwie do mieszania win, jest dozwolona.

 

Najbardziej nowoczesne wino

Czy będzie to rosé, rosado, rosato czy bardziej strukturalne wino różowe przypominające lekkie czerwone, jak włoskie chiaretto i cerasuolo albo szwajcarskie l'oeil de perdrix (dosłownie: oko kuropatwy), spotyka je zawsze ta sama krytyka. To nie są wina poważne, to nie są wina do długiego starzenia, to nie są wina, o których można by listy pisać...

Ale czy trzeba? Czy pierwotną i najważniejszą funkcją wina nie jest przyjemne gaszenie pragnienia? Oraz pobudzanie wyobraźni? A rosé, gdy dobrze zrobione, odsyła nas w słoneczne krainy, pozwala nie myśleć i łudzić się przez chwilę, że szczęście jest możliwe.

I dlatego, być może, jak powiedział filozoficznie pewien prowansalski producent, wino to, pozbawione substancji i niewywołujące refleksji, tak bardzo przypadło do gustu współczesnej epoce.

PS Tylko pamiętajcie - trzeba je pić młode. Najlepiej z ostatniego, czyli 2013  rocznika, w grę wchodzi jeszcze 2012. Wszystkie starsze rosé pijecie już na własne ryzyko!

 

W Polsce do kupienia są następujące godne polecenia rosé:

Nals Magreid, Rosé Lagrein 2012, Alto Adige (Importer: Vini e Affini; 59 zł);

Muga Rioja Rosado 2013 (Importer: Fine Food Group; 44,90 zł);

Note Bleu Rosé 2013, Les Matres Vignerons de la Presqu'le de Saint Tropez, Cotes de Provence (Importer: Mielżyński; 36 zł);

Laurent Miquel Pere et Fils Rosé 2013, Pays d'Oc (Importer DELiWINA; 40 zł).

A we wszystkich francuskich sklepach sieciowych kupujcie różowe wina z Prowansji.