Zróbcie sobie domową harissę. Namoczcie 5 suszonych papryczek chilli w 1/4 szklanki białego octu winnego. Zmiksujcie z 3 łyżkami soku z cytryny, odrobiną skórki z cytryny, 6 ząbkami czosnku oraz 1/4 szklanki oliwy. Dodajcie podprażone i zmielone przyprawy: łyżeczkę nasion kolendry, 1/2 łyżeczki nasion fenkułu, po 1/4 łyżeczki pieprzu i mielonego ziela angielskiego. Zmiksujcie ponownie ze szczyptą gałki muszkatołowej i soli oraz 1/3 szklanki przecieru pomidorowego.

W Polsce kupicie harissę w tubkach, puszkach lub słoiczkach. Szukajcie w internecie lub sklepach z orientalną żywnością. Po otwarciu trzymajcie pastę w lodówce góra 2 miesiące. W zamrażarce można ją przechowywać pół roku.

Łączy się dobrze ze wszystkimi mięsami. Przed pieczeniem natrzyjcie harissą np. udziec jagnięcy lub kawałek boczku. Albo połączcie trochę pasty z odrobiną cynamonu, oliwy i zamarynujcie kurczaka.

Podgrzejcie łyżkę harissy z krojonymi pomidorami z puszki, doprawcie sokiem z limonki i świeżą kolendrą. Podawajcie jako sos do krewetek. Można też posmarować harissą spód na pizzę.

Harissa pasuje do pieczonych warzyw: cukinii, cebuli, papryki, bakłażana. Pokrójcie w paski 2 bakłażany, skropcie oliwą i pieczcie w 200°C przez pół godziny. Podsmażcie na oliwie 3 posiekane ząbki czosnku, dodajcie łyżeczkę kuminu, 1/2 łyżeczki cyna-monu, 2 łyżeczki harissy, 2 łyżki miodu. Dodajcie bakłażany i duście przez jakieś 10 minut. Dodajcie do smaku sok z cytryny i sól.

Doprawiajcie (wedle uznania) harissą zupy: marchewkową, dyniową albo zupę krem z ziemniaków.

Zamarynujcie zielone oliwki (takie zwykłe, z zalewy). Zagotujcie w wodzie 2 szklanki lekko zmiażdżonych oliwek, odcedźcie. Podsmażcie na oliwie 4 ząbki czosnku pokrojone w plasterki. Dodajcie 1/3 szklanki wody, 4 łyżeczki harissy i oliwki. Podgrzewajcie, aby sos zgęstniał. Doprawcie listkami tymianku i wymieszajcie z 4 plasterkami cytryny. Marynujcie 2 dni w lodówce.