Sen Nocy Letniej to doroczna kolacja, która na placu Defilad pod Pałacem Kultury i Nauki organizowana jest przez Teatr Studio. Jej nazwa nawiązuje do sztuki Szekspira o tym samym tytule, ale co roku towarzyszy jej inny motyw przewodni. Tym razem wydarzenie skupiało się na trzydziestoleciu transformacji ustrojowej i było sentymentalną podróżą do smaków znanych z przełomu lat 80. i 90. Menu kolacji przygotowali Piotr Bruś-Klepacki i Michał Kępiński z CookUp Studio, którzy przenieśli gości zarówno do domowych kuchni, gdzie wciąż królowały swojskie smaki, jak i do azjatyckich budek na Stadionie Dziesięciolecia, które jako pierwsze w Warszawie serwowały zupę pho o orientalnie brzmiącej nazwie.

Z okazji kolacji powstała specjalna butelka Coca-Coli zaprojektowana przez polskiego rysownika Karola Radziszewskiego. A w przerwach między kolejnymi daniami o potrawach ostatnich 30 lat opowiadała blogerka kulinarna Basia Starecka.

Kolacja Sen Nocy Letniej na Placu DefiladKolacja Sen Nocy Letniej na Placu Defilad materiały prasowe

Kolacja Sen Nocy Letniej. Mielony i kokosowy kurczak na nowo

Aby oddać klimat epoki transformacji, goście kolacji wspólnie siedzieli przy wielkich stołach, które zamiast tradycyjnymi, białymi obrusami zostały nakryte lnianymi w kwiaty. - Mam dwa wspomnienia związane z kuchnią w moim domu rodzinnym. Pierwsze to kajzerka z mielonym, którą w nowoczesnej wersji zaserwowałem na kolacji. Drugie to robione przez moją mamę flaki z kalmarami. Pod koniec lat 80. trudno było o mięso i ryby, ale w Warszawie można było kupić mrożone kalmary, które trafiały do nas prawdopodobnie z Wietnamu. Polacy nie bardzo wiedzieli, jak je przyrządzać, moja mama zastępowała nimi flaki w zupie. Myślę, że nie tylko ja mam takie kulinarne wspomnienie z czasów transformacji - mówi Piotr Bruś-Klepacki odpowiedzialny za wytrawną część dań podawanych na kolacji.

Kolacja Sen Nocy Letniej na Placu DefiladKolacja Sen Nocy Letniej na Placu Defilad materiały prasowe

Wuzetka z placu Zbawiciela

Poza nieco zdekonstruowanym kotletem mielonym w kajzerce, który wyglądał niezwykle elegancko, a smakował jak w domu, szef kuchni po kolejne inspiracje wybrał się do chińczyków, czyli barów z azjatyckim jedzeniem, które otwierały się zarówno na Stadionie Dziesięciolecia, jak i na placu Konstytucji. Na talerzach gości pojawiły się więc ukochany przez Polaków kurczak w cieście kokosowym i zupa pho z gotowaną wołowiną. - Te restauracje, które w większości uważaliśmy za azjatyckie, prowadzili Wietnamczycy, ale serwowali w nich taką azjatycką kuchnię fusion przerobioną pod polskie gusta. Mój kurczak w cieście kokosowym inspirowany był tym podawanym w barze Lili na placu Konstytucji. - opowiada Piotr Bruś-Klepacki.

>>> Weekend w Berlinie? Polecamy, gdzie warto wybrać się na śniadanie

Finiszem kolacji był przygotowany przez Michała Kępińskiego deser, w którym połączył warszawski deser z obecnie ulubionymi przez Polaków składnikami, co zaowocowało wuzetką na spodzie brownie nasączonym prosecco z kremem ze słonego karmelu. - Wuzetka to takie ciasto, które wszystkim kojarzy się z Polską i wciąż jest dostępne w cukierniach. Ta moja wersja to taka wuzetka z placu Zbawiciela, na pewno mogłaby być serwowana także w mieszczących się tam lokalach - śmieje się Michał Kępiński.