Z miłością jej po drodze. Pisano o niej wiersze, a nawet sztuki teatralne. Piękną, seksowną, elegancką i uniwersalną sukienkę Coco Chanel nazwała małą czarną, jak filiżankę kawy właśnie. Niejeden związek zaczął się od słów: A może wpadniemy na kawę? Od flirtu przystojnego mężczyzny z ustosunkowaną kobietą zaczęła się też historia najsłynniejszego imperium kawy w Brazylii, która do dziś jest jej największym producentem na świecie. Owym mężczyzną był porucznik Francisco de Melo Palheta, który jako przedstawiciel portugalskiego gubernatora Brazylii miał podjąć się mediacji między Gujaną Francuską a Gujaną Holenderską.

Spryt, poświęcenie...

Gabriel de Clieu troszczy się o jedyną ocalałą sadzonkę kawowcaGabriel de Clieu troszczy się o jedyną ocalałą sadzonkę kawowca The History Collection / Alamy Stock Photo / Alamy Stock Photo

Był rok 1727, z górą dekada minęła od podpisania pokoju w Utrechcie kończącego wojnę między Burbonami a Habsburgami i stanowiącego o nowym ładzie nie tylko w Europie, ale też na świecie. Portugalia, Hiszpania, Wielka Brytania oraz Francja w owym czasie wojowały nie tylko o ziemię Starego Kontynentu, ale przede wszystkim o tę nową, złotonośną, za oceanami – w Azji, Afryce i Ameryce. To one przynosiły imperiom największe dochody w postaci złota, przypraw i towarów kolonialnych. Dlatego ustanowienie trwałych granic w koloniach było tak ważne.
Spory między Francuzami i Holendrami w Ameryce Południowej nie służyły interesom Portugalii. Chodziło głównie o bezpieczeństwo handlowych statków, choć przy okazji można było ugrać nieco więcej. Dlatego portugalski gubernator Brazylii wysłał z misją do Gujany Francuskiej porucznika Francisco de Melo Palhetę. Miał on oficjalnie doprowadzić do przywrócenia granicy francusko-holenderskiej na rzece Oiapoque (Oyapock), a nieoficjalnie zdobyć sadzonki kawy. Portugalczycy potrzebowali ziaren kawy, by skutecznie walczyć na rynku towarów kolonialnych z Francuzami, Holendrami i Anglikami. O tym, jak lukratywny jest to interes, świadczyły przychody holenderskiej i francuskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej.
To Holendrzy jako pierwsi Europejczycy wyhodowali sadzonki kawowca. Dokonali tego dzięki Pieterowi van der Broecke’owi zajmującemu się w porcie Mokka w Jemenie handlem kawą. W 1616 roku wykradł on zielone, czyli niepalone, nasiona kawy, mimo że arabscy kupcy pilnie ich strzegli, wiedząc, że tylko w ten sposób utrzymają monopol na handel tym cennym towarem. Z wykradzionych nasion Karol Linneusz (Carl von Linné) w amsterdamskim ogrodzie botanicznym wyhodował gatunek Coffea arabica. Pierwszą plantację kawy Holendrzy założyli w 1658 roku na należącej do nich w owym czasie Sri Lance, zwanej wówczas Cejlonem. Paradoksalnie, chwilę wcześniej władzę na wybrzeżach wyspy przejęli od Portugalczyków.
Francuzi do kolonialnej gry przystąpili nieco później niż Portugalia i Holandia. A jednak to właśnie oni mieli na początku XVIII wieku plantacje cennej kawy w swoich koloniach na Karaibach i w Ameryce Południowej. Uprawy te to zasługa Gabriela-Mathieu de Clieu – oficera marynarki francuskiej pełniącego służbę na Martynice. W 1720 roku De Clieu, przebywając w Paryżu, zdołał przekonać królewskich urzędników, żeby pozwolili mu zabrać na Martynikę trzy sadzonki uprawianych wówczas w Wersalu kawowców. Uroczyście ślubował przy tym, że prędzej umrze, niż pozwoli, aby delikatne roślinki uschły w czasie długiej morskiej podróży. Z jego dziennika wynika, iż załoga statku, którym płynął, odparła atak piratów i przetrwała gwałtowny sztorm. Nieco później okręt znalazł się też w strefie bezwietrznej. Zaczęło brakować słodkiej wody. Z trzech drzewek ocalało jedno, i to tylko dlatego, że De Clieu dzielił się z nim skąpą racją wody.

...i miłość

Mimo przeszkód podróż zakończyła się szczęśliwie. Kawowiec posadzono w Prechear na Martynice i dla ochrony otoczono ciernistymi krzewami. Niewolnicy musieli go obserwować w dzień i w nocy. Roślina rozwijała się dobrze, tak że już w 1726 roku dokonano na Martynice pierwszego zbioru kawy. Od drzewka przywiezionego przez De Clieu pochodzą również plantacje na Gwadelupie i Dominikanie. Francuzi zaczęli też sadzić kawowce na kontynencie w należącej do nich Gujanie.
Zachęceni tymi sukcesami Portugalczycy także chcieli wejść w lukratywny kawowy interes. Gubernator powierzył Palhecie misję zdobycia sadzonek. Kiedy poprosił on o sadzonki gubernatora Gujany
Francuskiej, ten odmówił, bo nie widział powodu, by dzielić się zyskami. Nie wiedział jednak, że przystojny Portugalczyk wpadł w oko jego żonie. Podczas pożegnalnego bankietu gubernatorowa w dowód wdzięczności za mediacje z Holendrami podarowała porucznikowi gigantyczny bukiet kwiatów. Wśród nich ukryła sadzonki kawowców...

Dzieje grzechu

Kobiety pracujące na plantacji kawy, prawdopodobnie na Jawie (1915 rok)Kobiety pracujące na plantacji kawy, prawdopodobnie na Jawie (1915 rok) Wikimedia Commons

W XVIII wieku, kiedy toczyła się kolonialna batalia o kawę, nie było najmniejszych wątpliwości, że jej uprawa jest opłacalna, bo czarny napar na dobre zagościł na królewskich dworach Europy. Jak grzyby po deszczu w europejskich stolicach mnożyły się kawiarnie, a smolisty napój stawał się ulubionym trunkiem kształtującej się wówczas klasy średniej, artystów, pisarzy, intelektualistów. Zakorzenił się na dobre w świecie islamskim, w którym ze względów religijnych kawa nie miała konkurencji w postaci alkoholu.
Jednak nie zawsze tak było. Wiadomo, że kawa pochodzi z Etiopii i być może do jej odkrycia przyczyniły się... kozy. Legendę o pastuszku Kaldim oraz podanie o sufim Shaikh ash-Sadhilim łączą kozy właśnie. Obaj bohaterowie mieli zaobserwować, że po zjedzeniu z krzewów czerwonych owoców kozy są radosne i pobudzone. Postanowili więc spróbować i też stali się radośni. W ten sposób któryś z nich został odkrywcą kawy. Tyle legendy, bo źródła historyczne mówią, że kawowe krzewy w Etiopii zaczęto uprawiać ok. VI wieku naszej ery. Ziarna kawy z masłem i solą podawano wojownikom przed walką po to, by ich pobudzić. Mnisi raczyli się wywarem z kawy, żeby móc spędzać na modlitwach długie nocne godziny.
Mniej więcej w XI wieku obyczaj picia gorącej kawy z prażonych ziaren stał się powszechny. A jej handel zmonopolizowali właśnie Arabowie. To oni do naparu zaczęli dodawać cukier, kardamon, cynamon czy goździki. Z arabskiego wywodzi się także słowo kawa wymawiane tak samo niemal w każdym europejskim języku: café (po francusku), coffee (po angielsku), kaffe (po szwedzku) – ich źródłem jest arabskie słówko kahawa oznaczające siłę wznoszącą – jakże adekwatne do działania tego napoju. Arabskim wynalazkiem jest też imbryk, czyli pierwsza zaparzarka do kawy, i kawiarnie, które zaczęły powstawać w Mekce już w XV wieku. Duża popularność nie przyniosła jej jednak sympatii duchownych, którzy w nadmiernym pobudzeniu widzieli prostą drogę do grzechu. Dlatego picia kawy zakazano w Mekce w 1511 roku, a 20 lat później w Kairze i... szybko te zakazy zniesiono, bo okazały się kompletnie nieskuteczne oraz groziły wybuchem niepokojów. Zadziwiająco zgodni z imamami co do grzesznego charakteru kawy byli duchowni katoliccy. Sugerowali, że już sam kolor świadczy o jej piekielnym pochodzeniu. Zarzutem było także i to, że handlują nią niewierni i że właśnie od nich pochodzi obyczaj picia kawy. Spory na ten temat zakończył wreszcie papież Klemens VIII, który w XVI wieku zwołał sąd nad kawą, aby ostatecznie rozstrzygnąć, czy napój ten ma być zakazany chrześcijanom. Papież sam spróbował kawy i zamiast ją wykląć – pobłogosławił słowami: Ten szatański trunek jest tak smaczny, że szkoda by go było tylko dla niewiernych. Szatana trzeba przepędzić, a kawę uczynić napojem chrześcijan. Spór o to, czy kawa jest lekarstwem, czy też dziełem diabła, wywoływał jednak dyskusje przez dwa następne stulecia.

Podbój Europy

Palestynki mielące ziarna kawy (1905 rok)Palestynki mielące ziarna kawy (1905 rok) Wikimedia Commons

Mimo to XVII i XVIII wiek w Europie należały do kawy. Jedna z najstarszych europejskich kawiarni powstała w Wenecji przy pl. Świętego Marka już w 1720 roku. Cafè Florian do dziś jest jedną z najsławniejszych i najdroższych kawiarni na świecie. Włosi tak zakochali się w kawie, że stała się ważnym elementem ich życia, tematem sztuk teatralnych, między innymi komedii Carlo Goldoniego „La bottega del caffè”. Od 1764 do 1767 roku ukazywało się czasopismo „Il Caffè”. Pisano w nim na te same tematy, które wzbudzały dyskusje w kawiarniach: o polityce, prawie, nauce i literaturze. Kawowy słownik wzbogacono o terminy pochodzące z języka włoskiego. W miejscowych kawiarniach pracują baristas, którzy serwują espresso, cappuccino, caffè latte, caffè ristretto, caffè macchiato czy caffè con panna. W 1948 roku włoski barista Achille Gaggia wynalazł ekspres ciśnieniowy, czym zrewolucjonizował proces przygotowywania espresso, czyli kawy „pod ciśnieniem”. Jednak nie Włosi, ale Anglicy spopularyzowali małą czarną tak, że stała się dostępna dla wszystkich. Brytyjskie kawiarnie nazywano w XVII w. uniwersytetami za pensa. Pierwsza brytyjska kawiarnia powstała w 1650 roku w Oxfordzie, filiżanka kosztowała wówczas jednego właśnie pensa. Studenci twierdzili, że w kawiarni można nauczyć się więcej niż na wykładach. W Anglii również powstały kawiarnie branżowe. W londyńskiej The George spotykali się prawnicy, w Baston – medycy. Kawiarnie stały się także popularne wśród głosicieli antypaństwowych idei. Dlatego król Karol II w 1675 roku postanowił je zamknąć. Zakaz zdołał jednak utrzymać jedynie przez jedenaście dni. Wobec silnego sprzeciwu Anglików kawiarnie znowu otworzyły swoje podwoje, a prestiż króla ucierpiał. Ostatecznie jednak nie kawa, lecz herbata stała się napojem Anglików. Kompania Wschodnioindyjska zaczęła bowiem dostarczać coraz więcej tanich liści herbacianych.
Wierni kawie pozostali natomiast Francuzi. Poznali ją dzięki posłowi Porty Ottomańskiej Sulejmanowi Adze, który urządzał huczne dyplomatyczne przyjęcia i częstował gości kawą po turecku. W roku 1672 przy obecnym placu St. Germain otworzono pierwszą paryską kawiarnię, a już w połowie XVIII wieku Francja została największym producentem kawy wśród krajów kolonialnych. Dzięki temu napój szybko rozpowszechnił się wśród paryskich elit, zwłaszcza na królewskim dworze. Jego znawcą był Ludwik XV. Kilka razy w roku sam przyrządzał sobie napar z ziaren kawowców hodowanych w ogrodzie w Wersalu. Kawoszami byli też znani francuscy literaci, m.in. Wolter, Diderot czy Rousseau. Większość czasu spędzali w paryskich kawiarniach, których w 1720 roku było już podobno 300. Francuzowi Jean-Baptiste de Belloy’owi kawosze zawdzięczają wynalezienie zaparzacza przelewowego (ok. 1800 roku). Od 1840 do 1975 roku flagowym produktem Peugeota oprócz samochodów były młynki do kawy.

Polskie drogi

Pierwszym europejskim naukowcem, który opisał kawę już w roku 1582, był niemiecki botanik Leonhard Rauwolf. Jednak jego rodacy na pierwszą kawiarnię czekali z górą 90 lat. W 1673 otworzył ją w Bremie Holender Jan Dantz. Wiele niemieckich Kaffehausen było salonami muzycznymi, w których organizowano koncerty. Od 1720 przez 20 lat w Zimmermanns Kaffeehaus w Lipsku koncertował Jan Sebastian Bach. Zirytowany sporem o to, czy kawa jest lekarstwem dobrym na wszystko, czy też dziełem szatana, skomponował „Kantatę o kawie” – opowieść o wysiłkach ojca starającego się odzwyczaić córkę od picia kawy. Dziewczyna pije filiżankę za filiżanką i zdaje się głucha na jego zakazy. Nie skutkują ani groźby, ani prośby. Ojciec obiecuje jej stroje, biżuterię, ale wszystko na darmo. Wreszcie wyciąga najsilniejszy argument: obiecuje znaleźć córce męża, jeżeli ta przestanie pić kawę. Dziewczyna zgadza się entuzjastycznie. Jednakże pod warunkiem, że kandydat na męża podpisze cyrograf, iż po ślubie będzie mogła dalej pić kawę.
Dekadę po tej bremeńskiej, w roku 1683 roku, po odsieczy wiedeńskiej, powstała pierwsza kawiarnia w Wiedniu. Lokal Pod błękitną flaszką otworzył Polak Franciszek Kulczycki. W nagrodę za męstwo król Polski pozwolił mu wybrać coś cennego z łupów zdobytych na Turkach. Żołnierz nie wziął złota, lecz, ku zdziwieniu kompanów, 300 worków z dziwnym ziarnem. Zamierzano je wyrzucić, przypuszczając, że jest to pasza dla wielbłądów. Jednak Kulczycki świetnie wiedział, że to kawa, którą znał z podróży do Turcji. Do kawy, na pamiątkę zwycięstwa nad Turkami, podawał gościom ciasteczka w kształcie półksiężyców. W 1885 roku właściciel kawiarni przy Kolschitzkygasse ozdobił narożnik domu pomnikiem założyciela kawiarni, a wiedeńczycy pamiętają o Kulczyckim do dnia dzisiejszego, tak jak o sławnych wiedeńskich kawach pamiętają wytrawni kawosze. Bo właśnie w Wiedniu zaczęły swoja historię Kapuziner, Einspänner czy Eiskaffee.
Trudno dziś rozstrzygnąć, czy kawa dotarła do Polski drogą morską z Holandii, czy drogą lądową z Turcji. Już w 1603 roku lekarz Tomasz Ormiński w kalendarzu medycznym zalecał jako lekarstwo „koffę”, czyli bób arabski. Do rozpowszechnienia jej przyczyniła się wydana w roku 1769 książeczka pt. „Pragmatographia de legitimo usu ambrozyi tureckiej”, czyli „Opisanie sposobu należytego zażywania kawy tureckiej”. Adam Kazimierz Czartoryski w 1779 r. napisał komedię „Kawa”. W XIX wieku na polskich dworach do parzenia kawy zatrudniano kawiarki, o których pisze w „Panu Tadeuszu” Adam Mickiewicz. Pierwsze polskie kawiarnie powstały za czasów Augusta II Mocnego. W Warszawie otworzył ją królewski dworzanin Meyerhofer. Szybko zbankrutował, bo warszawiacy nie chcieli pić kawy w miejscach publicznych. Dopiero kolejny lokal otwarty w 1763 roku na Rynku Starego Miasta zyskał popularność. Sto lat później Warszawa szczyciła się już niemal setką kawiarni. Były wśród nich działające do dziś Honoratka przy Miodowej czy kawiarnia Bliklego. Czarna jak diabeł i czysta jak anioł – jak opisał ją Talleyrand, niezmiennie inspiruje, kusi i uwodzi.