W tej kuchni można się rozkochać, a ta miłość jest zaraźliwa. Jak Polka gotuje w sercu Toskanii

Joanna Włodarska
09.03.2018 16:06
A A A
Danuta Indyk

Danuta Indyk (fot. Wojciech Krefft)

Włoskie dolce vita Danuty Indyk najlepiej dowodzi, że ograniczenia istnieją tylko w naszych głowach. Danusia, zwana przez Włochów Daianą, prowadzi w Toskanii agroturystykę Il Gorgo wraz z restauracją.

Gościom serwuje oczywiście dania kuchni toskańskiej i są to smakowitości rozpływające się ustach. Agriturismo Il Gorgo znane jest nie tylko wśród Polaków. Równie chętnie przyjeżdżają tu Włosi, Holendrzy, Belgowie, Niemcy, Francuzi, Anglicy i Amerykanie. Jeśli nie na wypoczynek, bo liczba miejsc w gospodarstwie jest ograniczona, to na tematyczne obiady i kolacje, z których kuchnia Danusi słynie w bliższej i dalszej okolicy.

Pojechała na dwa miesiące, została na 8 lat

Il Gorgo znajduje się w samym sercu Toskanii, niespełna 20 km od Cortony czy Montepulciano, ale bez dokładnych wskazówek dojazdu, trafić tam trudno. GPS gubi się i wyprowadza w pole - jak to na wsi. Za to, gdy się już trafi na miejsce - hulaj duszo smakosza!

W restauracyjnej kuchni królują lokalne produkty, wino jest domowe - z winnicy należącej do właściciela gospodarstwa, oliwa także, warzywa własne, a wszystkie pozostałe składniki pochodzą od sąsiadów - lokalnych producentów żywności. A Danusia gotuje! Z pasją i zaangażowaniem, przy pomocą mamy właściciela gospodarstwa, która toskańskie receptury ma we krwi, oraz swojej mamy, bo w sezonie rąk do pracy nigdy za wiele.

Jeszcze kilka lat temu Danusia nawet nie przypuszczała, że będzie prowadzić profesjonalną, restauracyjną kuchnię i to w dodatku w Toskanii - regionie ukochanym nie tylko przez italofilów. Skończyła studia na wydziale Technologii Żywienia Człowieka na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie i pojechała do Włoch na... dwa miesiące. I tak minęło 8 lat, odkąd zamieszkała w Toskanii. Znalazła pracę w jednym z licznych w okolicy gospodarstw agroturystycznych i zaczęła gotować. Z czasem pokochała słoneczną Italię tak bardzo, że postanowiła tu zostać na stałe.

Włosi nie wierzą w przypadki

restauracjarestauracja fot. Wojciech Krefft

Gdy szukała swojego miejsca do życia, zadziałał szczęśliwy przypadek. (Na marginesie - Włosi nie wierzą w przypadki. Według nich, każdy z nas ma gotowy scenariusz, stworzony gdzieś tam na górze i nie ucieknie przed napisaną dla niego rolą, choćby zaszył się na drugim krańcu świata.)

Chłopiec od czyszczenia basenu miał znajomego, a znajomy miał plan. Oprócz planu miał też gospodarstwo rolne z winnicą i gajem oliwnym oraz  budynek gospodarczy, odrestaurowany w 1999 roku i od 2006 wynajmowany gościom w postaci pięciu stylowych, klimatycznych, w pełni wyposażonych apartamentów agroturystycznych. Właściciel zawsze jednak marzył o posiadłości z restauracją, aby przybywających do Toskanii nie tylko ugościć, ale pokazać im prostotę i prawdziwe smaki regionalnej kuchni. Podczas pierwszej wizyty, zaprosił Danusię do środka dawnej stajni, znajdującej się w części domu mieszkalnego gospodarstwa.

I to był strzał w dziesiątkę! To nic, że wtedy wewnątrz stały jeszcze żłoby dla zwierząt i maszyny rolnicze upchnięte po kątach, tynk miejscami odpadał, a pod nogami plątało się siano. Gospodarz szerokim gestem ręki zatoczył wokół: Popatrz Daiana, tu będą stoły dla gości, a tam postawimy bufet, zapowiedział. Potem poprowadził ją do piwnicy, która wyglądała jeszcze gorzej: A tu będzie profesjonalnie wyposażona kuchnia. Widzisz to? A Danusia, której wyobraźnia nie zna ograniczeń, a odwagą mogłaby obdzielić kilka osób, pewnym głosem odpowiedziała: Certo! (Oczywiście). Uścisnęli sobie dłonie i zabrali się do roboty.

Prace remontowe trwały rok. Wszystko działo się pod czujnym okiem konserwatora zabytków, bo całe założenie wpisane jest na listę obiektów zabytkowych. Odrestaurowali starą stajnię i stojące wokół budynki. Teraz właśnie w dawnej stajni bije serce Agriturismo Il Gorgo, bo tam znajdują się kuchnia i sala restauracyjna.

Tutaj serwuje się tylko sezonowe produkty, a menu zmienia się wraz z porami roku

Danusia dostała wolną rękę w prowadzeniu agroturystyki i restauracji. Kuchnię toskańską cały czas poznaje pod przewodnictwem Ivany, mamy gospodarza oraz innych prawdziwych włoskich gospodyń, z którymi często przebywa, bowiem jej ulubionym miejscem w domu jest kuchnia właśnie.

Nim zdecydowała się związać z Il Gorgo, przez kilka lat mieszkała z włoską rodziną i tam zaraziła się miłością do toskańskiego gotowania. Do tego stopnia, że nawet spędzając w rodzinnym domu okres świąteczno-noworoczny, nie wyobraża sobie dnia bez pasty, najlepiej własnoręcznie robionej.

Goście Il Gorgo są nieustannie zaskakiwani, ponieważ dania są nie tylko pyszne, ale też przepięknie, wręcz malarsko podane. Tutaj serwuje się tylko sezonowe produkty, a menu zmienia się wraz z porami roku. Wiosna to czas nowalijek, wszystko pachnie świeżością. Latem widać na talerzach słońce, a jesienią nadchodzi czas na bardziej sycące potrawy.

Crostini i bruschetty to nie to samo

liście szałwii i kawałki cebuli w tempurzeliście szałwii i kawałki cebuli w tempurze fot. Wojciech Krefft

Czego można skosztować u Danusi? Zgodnie z włoską tradycją, jako pierwsze na stół wjeżdżają antipasti, czyli przystawki. Od samego początku zaczynają działać kulinarne czary. Z całą pewnością będą to crostini i bruschetty.

To wbrew pozorom, wcale nie jest to samo. Nazwa bruschetty pochodzi od włoskiego słowa "bruscare", czyli przypiekać. Bruschetty robimy z pieczywa pszenno-żytniego, posmarowanego czosnkiem, skropionego przednią oliwą i przypieczonego w piekarniku. Na wierzch można nakładać smakowite różności. Klasyką kuchni toskańskiej jest bruschetta z pomidorami, bazylią i octem balsamicznym.

- Crostini robimy z pieczywa pszennego skropionego oliwą i przypieczonego - uwaga - bez czosnku - podkreśla Danusia.

Najczęściej podaje je ze smakowitym pasztetem z wątróbek, na który istnieje wiele receptur, bo każda gospodyni przygotowuje ten pasztet nieco inaczej. Obok pachnących i kuszących kolorami zapiekanych kromek pieczywa na półmisku antipasti znajdą się na przykład liście szałwii w leciutkim cieście, delikatne kwiaty cukinii w tempurze, minipizzetki z bakłażana oraz toskańskie wędliny z szynką prosciutto na czele i aromatyczne owcze sery pecorino.

W tej kuchni można się rozkochać, a ta miłość jest zaraźliwa

Po antipasti nadchodzi czas na primo piatto, czyli pierwsze danie. To zwykle makaron, bo jak wiadomo Włosi nie mogą bez niego żyć. U Danusi zawsze to będzie makaron robiony własnoręcznie, z dodatkiem sosu warzywnego lub mięsnego. Najważniejsze jest, by makaron nie pływał w sosie. Składniki potraw muszą się uzupełniać, aby w pełni móc docenić smak i konsystencję każdej z nich.

Secondo piatto, danie główne, jest symfonią smaków. Może nim być mięso, może być ryba. Zawsze świeże, zawsze delikatne.

- W toskańskiej kuchni najważniejsza jest prostota - mówi Danusia - danie rzadko składa się z więcej niż trzech, czterech podstawowych składników.

- Czy trudno było mi nauczyć się gotować jak rodowita Włoszka z Toskanii? Mając taką przewodniczkę, jak Ivana i kochając to, co się robi, nic nie jest trudne - twierdzi Danusia.

W tej kuchni można się rozkochać, a ta miłość jest zaraźliwa. I dlatego Danusia przekazuje tę miłość do toskańskiej kuchni odwiedzającym ją gościom. Bo w Il Gorgo można nie tylko zjeść, ale także nauczyć się gotować dania przesiąknięte toskańskim słońcem, podczas warsztatów kulinarnych, prowadzonych przez naszą włoską Polkę. A może już polską Włoszkę?

Domowy makaron - czekoladowe wstążeczki

Zobacz także
  • Madera Madera w 48 godzin. Kiedy jechać, co zobaczyć i co zjeść? [PORADNIK]
  • Bukareszt - stare miasto Bukareszt - wszystko, co powinieneś wiedzieć, zanim się tam wybierzesz
  • Ketevan Prangulaishvili Cudzoziemcy w Polsce. Co kochają jeść? Czego się brzydzą? Wiemy, bo ich o to zapytaliśmy
Komentarze (39)
Zaloguj się
  • 99venus

    Oceniono 45 razy 45

    Fajna dziewczyna,piekne miejsce.Wszystkiego najlepszego p.Danusiu.

  • Magda Ciach-Baklarz

    Oceniono 27 razy 27

    Kiedy dzisiaj opublikowałam wywiad z Danusią, koleżanka dała mi link do Państwa artykułu. Cieszę się, że Daiana podbija serca i podniebienia tak wielu z nas. Mój wywiad z Daianą na Italia poza szlakiem

  • k_turska

    Oceniono 23 razy 23

    Super historia. Dzieki za artykul.

  • inaccessible27

    Oceniono 18 razy 18

    Byłam, widziałam, wino piłam. Również w poprzednim miejscu, które prowadziła. To Tytan pracy, rzeczywiście wszystko własnoręcznie przygotowywane, żadnych półproduktów, żadnej ściemy. Przy tym uśmiechnięta i skromna, nie potrzebuje sponsorowanego rozgłosu, bo jej codzienna praca broni się sama.

  • jezioraniagara

    Oceniono 27 razy 15

    Jedna z miliona podobnych.
    Włoch ją docenił i skorzystał.W Irlandii czy Szkocji jest ich setki tysięcy tylko nikt o nich nie pisze.
    Dobry chociaż jeden artykuł na temat zdolnych i pracowitych.
    Ostatnio na rejsie po Karaibach spotkałem I oficer na statku Panią Katarzynę która wspaniale prowadzi statek.Rządzi mężczyznami którzy ją doceniają .Polak Paweł kierownik restauracji.
    W dalekiej Nowej Zelandii Daniel wraz z mamą i tatą prowadzą biuro turystyczne .Robią to tak dobrze ,że człowiek się czuje jak by był u mamy i taty.Opieka zaczyna się już na lotnisku w Warszawie i tu się kończy.

  • elenem

    Oceniono 11 razy 11

    Największym szczęściem jest - odnalezć swoje miejsce na ziemi i spokój ducha. Czego sobie i wszystkim życzę. A bohaterkę wywiadu- serdecznie pozdrawiam. :)

  • wujekdolf

    Oceniono 29 razy 11

    ale pisiorom się nie "należało", kradną gnoje.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE