Pańska 85 - różne oblicza sztuki

paz/mat.pras.
05.10.2017 14:07
A A A
Wnętrze restauracji Pańska 85 nie do końca odpowiada tradycyjnemu wyobrażeniu azjatyckiej restauracji.

Wnętrze restauracji Pańska 85 nie do końca odpowiada tradycyjnemu wyobrażeniu azjatyckiej restauracji. (fot. materiały prasowe Pańska 85)

Urodziła się i wychowała w Chinach. Ostanie 29 lat spędziła w kraju nad Wisłą. Tu wyszła za mąż i urodziła dzieci, tu również realizuje się zawodowo. Jej polsko brzmiące imię Jadzia (Yajia) to nie zdrobnienie od Jadwigi tylko oryginalne chińskie imię. Z wykształcenia jest hutnikiem, z zamiłowania i przekonania restauratorem, a jej prawdziwą pasją jest sztuka - nie tylko kulinarna. Oto Yajia Lin-Iwanejko - właścicielka restauracji - kompleksu Pańska 85 i prezes Polsko-Chińskiego Centrum Biznesu i Kultury.

Jak to się stało, że zaczęła Pani być restauratorem?

Yajia Lin-Iwanejko: Zupełnie przez przypadek. Nie był to planowany biznes. Wcześniej nie myślałam o tym, żeby być restauratorką. Był rok 88, zupełnie inne czasy dla gastronomii. Niewiele było restauracji, szczególnie chińskich. Któregoś dnia poszłam na Stare Miasto w Warszawie i pomyślałam, że chciałabym mieć tutaj własną restaurację, tylko po to, by móc gościć moich przyjaciół. Traf chciał, że miejsce, które mi się spodobało, było akurat do sprzedania. Poszłam rozmawiać i... tak zaczęłam prowadzić swoją pierwszą restaurację. Ledwo po studiach, bez wsparcia, bez doświadczenia i wiedzy z zakresu gastronomii, ale za to z ogromnym przekonaniem i determinacją. Na początku uczyłam się od swoich pracowników, również tego, czego nie należy robić. Wyciągałam wnioski. Za pierwsze pieniądze, które zarobiłam, zatrudniłam projektantkę, zmieniłam wystrój i zastawy, poprawiłam karty - pamiętajmy, że było to 29 lat temu i wciąż obowiązywała estetyka SPOŁEM. Przyświecał mi bardzo prosty cel - chciałam mieć estetyczne miejsce z dobrą kuchnią, w którym z dumą będę mogła przyjmować gości. Z czasem uświadomiłam sobie, jak bardzo wyjątkowa, unikatowa i wciągająca jest ta branża i że chciałabym związać z nią swoje życie. Biznes powiązał się z długotrwałymi przyjaźniami i relacjami. Wyszłam też za mąż za klienta.

Jak zmieniło się w Polsce podejście do kuchni i kultury chińskiej od lat 90 do teraz?

Na początku lat 90. zarówno kultura, jak i kuchnia chińska były wyjątkowo egzotycznym zjawiskiem w Polsce. Ciężko było dostać tu potrzebne składniki. Kupowaliśmy więc zamienniki lub sprowadzaliśmy składniki z Amsterdamu i Wiednia. Nawet sos sojowy był wówczas czymś bardzo wyjątkowym. Olej sezamowy w daniach powodował z kolei lawinę pytań. Co to? Po co? Czy można to usunąć? Rzadko używano pałeczek, preferowano raczej klasyczne sztućce. Podobnie z owocami morza, które w latach 90 były czymś sporadycznie zamawianym, a dzisiaj nawet małe dzieci proszą o krewetki czy ośmiornice. Do restauracji chodziło się jedynie przy większych okazjach, jak urodziny, imieniny lub wesela. Wyjście na lunch? Nikt wtedy nie słyszał o lunchach, które dzisiaj są obowiązkowym punktem dnia.

W związku z tym, że dwadzieścia lat temu Polacy zdecydowanie mniej podróżowali, szukali w azjatyckich restauracjach powiewu egzotyki. Dlatego też w tamtym okresie widać zdecydowany przerost formy (wygląd lokalu) nad treścią (jakość jedzenia). Ogromne posągi buddy, lampiony, wystylizowane kelnerki w kimonach z pałeczkami we włosach - ludzie bardziej przychodzili dla otoczki niż dla samego jedzenia. Obecni klienci to ludzie doceniający przede wszystkim dobre składniki, jakość, otwarci na nowe smaki - 20 lat różnicy a zmiany diametralne.

Krewetki czy ośmiornice coraz częściej zamawiają nawet dzieci.Krewetki czy ośmiornice coraz częściej zamawiają nawet dzieci. fot. materiały prasowe Pańska 85

Pańska 85 - to miejsce o którym zaczyna być głośno. Czym wyróżnia się spośród innych warszawskich restauracji?

Pańska 85 to kompleks. Mamy swoje kino, galerię, ogród, patio, mamy również kino letnie na dużym ekranie, a także otwartą kuchnię - po to żeby każdy mógł zobaczyć jak przygotowywane są potrawy. Kuchnia funkcjonuje bez zamrażarki. Używamy jedynie świeżych, wysokiej jakości produktów - czyli to, co dzisiaj dostaniemy, dzisiaj zużywamy. Kolejnym wyróżnikiem są iPady, które pełnią funkcję menu. Pozwalają na mobilność karty, jeżeli czegoś nie mamy np. o godzinie 13, natychmiast usuwamy z menu. Dodatkowo wprowadziliśmy do naszego jadłospisu sezonowość, co jest bardzo nietypowe dla kuchni chińskiej, gdyż większość restauracji azjatyckich w Europie serwuje te same potrawy przez cały rok.

Skąd pomysł na restaurację połączoną z galerią sztuki?

Miejsce to jest wynikową przeplatania się potrzeb ducha i ciała. W moim wyobrażeniu nie da się przyjść do restauracji tylko po to, żeby zjeść. Chciałabym, żeby Pańska 85 obok dobrego, naturalnego jedzenia, dawała klientom inspirację. By obraz, wrażenie tego miejsca na długo pozostało w pamięci i zapadło w duszy gości. Stąd koncerty, wieczory filmowe, unikatowe wystawy m.in. obrazów lub fotografii chińskich artystów.

Sztuka jest Pani pasją. Skąd się ona wzięła?

Dla mnie sztuka jest jak powietrze, nie mogłabym bez niej żyć. Jest to jeden z elementów, którego nie może zabraknąć w życiu codziennym. Obcowanie z nią wynika z potrzeby ducha i pewnej dojrzałości. Przyjmijmy, że struktura życia jest jak piramida, gdzie na samym dole znajdują się najzwyklejsze potrzeby (jedzenie, picie itp.), im wyżej tym pojawiają się coraz bardziej wyrafinowane pragnienia. Sztuka nie jest jedynie na czubku tej piramidy, w zasadzie obecna jest na każdym jej poziomie. Sztuka i potrzeby życia przenikają się wzajemnie. Jest przecież sztuka kulinarna, gdzie jedzenie oznacza nie tylko zaspokajanie głodu, ale również karmienie innych naszych zmysłów. Chodzi o to, by potrzeby ciała i ducha ładnie połączyć, wręcz poplątać, skoro i tak nie możemy ich rozplątać.

Dania serwowane w restauracji zawsze robione są z jak najlepszych i najbardziej świeżych składników.Dania serwowane w restauracji zawsze robione są z jak najlepszych i najbardziej świeżych składników. fot. materiały prasowe Pańska 85

Z jakimi wyzwaniami teraz się Pani mierzy?

Stworzyłam, a w zasadzie wciąż tworzę miejsce, do którego sama pragnęłabym pójść. Na Pańskiej 85 stawiamy na slow food, bez żadnych syntetycznych dodatków, używamy wyłącznie naturalnych składników. Nie chodzi o to, by jeść dużo i niezdrowo. Nie ma znaczenia ilość, tylko jakość, przyjemność i wrażenia estetyczne. Powinno się wybierać zdrowe, wyrafinowane jedzenie, bazujące na wysokiej jakości produktach. Jeżeli takich nie mamy, wolimy zdjąć danie, niż serwować coś, co odbiega od przyjętych przez nas założeń. Wydaje mi się, że nie wszyscy to rozumieją i to jest teraz dla mnie największym wyzwaniem.

Co najbardziej lubi Pani w swojej pracy?

W życiu jest tak, że jeżeli powtarzamy pewne czynności to stają się one monotonne i tracimy zapał. Dzięki tej pracy codziennie robimy coś innego. Kreatywność, twórczość, kontakty z ludźmi - to najbardziej w niej cenię.

Kalafior po chińsku - jaki on słodki!

Po benedyktyńsku, czyli jak? Sprawdź, jak dobrze znasz się na kuchni [QUIZ]

1.Czym byście zjedli consommé?

  • łyżką - jak każdy wywar z mięsa
  • widelczykiem do ciasta, jak ciasto
  • nożem i widelcem - jak pieczone mięso
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX