Od postu na pokaz do uczt kiełbasianych

Odłamem chrześcijaństwa nieprzestrzegającym zakazu jedzenia mięsa w Wielkim Poście - i większości pozostałych postów w roku liturgicznym - jest protestantyzm, choć i tu są wyjątki. Skrupulatnie przestrzegano niegdyś bezmięsnych postów np. w kościele anglikańskim, a polscy protestanci do dziś w ogromnej większości wstrzymują się od jedzenia mięsiwa w Wielki Piątek (zapewne w solidarności z sąsiadami-katolikami). Dla ewangelików post jest czasem pokuty, ale jej formę każdy ustala sobie sam - często jest to decyzja o powstrzymaniu się od spożywania używek: alkoholu, herbaty, kawy, papierosów, oglądania telewizji czy uprawiania seksu; niektórzy decydują się na nietykanie jakiegokolwiek jedzenia - a bywa, że nawet napojów, w tym wody - przez np. cały dzień, ale tak czy inaczej jest to zawsze indywidualna decyzja danego człowieka.

Protestanci odeszli od obowiązkowego przestrzegania postów, stwierdzając, że Jezus, czy ogólnie Biblia nie narzuca żadnej podobnej praktyki, oprócz dającego się różnie interpretować fragmentu Ewangelii św. Mateusza (9, 15): Jezus im rzekł: "Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć" , z którego skądinąd wynika, że uczniowie Jezusa nie uprawiali postu jako formy umartwiania się, co było w ówczesnej Palestynie zwyczajem wielu sekt (np. esseńczyków i faryzeuszy).

Protestanci uważają, że obnoszenie się z postem jest zachowaniem na pokaz, które nie zapewnia poszczącemu zbawienia. Szwajcarscy reformaci skupieni wokół Huldrycha Zwingliego organizowali nawet prowokacyjne publiczne uczty kiełbasiane w Wielkim Poście, by denerwować katolików.

Magiczna czterdziestka

Tradycja Wielkiego Postu pojawiła się w II lub III w. n. e. Początkowo na pamiątkę śmierci Zbawiciela wstrzymywano się od jedzenia obfitszych pokarmów w Wielki Piątek i Wielką Sobotę. Dopiero w IV wieku wydłużono ten okres do dzisiejszych 40 dni (nie licząc niedziel, w które post nie obowiązuje).

Jest to niewątpliwie odniesieniem do czterdziestodniowego postu Jezusa na pustyni. Czterdziestka odgrywała zresztą szczególną rolę już w Starym Testamencie: 40 lat wędrowali Izraelici po ucieczce z Egiptu; Mojżesz spędził 40 dni na górze Synaj, kiedy odbierał od Boga tablice prawa; Eliasz przez 40  dni szedł bez jedzenia i picia do góry Horeb; 40 dni trwała powódź, która zniszczyła wszystko z wyjątkiem arki Noego; 40 dni otrzymali mieszkańcy Niniwy na pokutę, która mogła uchronić ich miasto przed zniszczeniem.

Katolicy oparli się - w przeciwieństwie do protestantów - na domniemanej (nie mającej pokrycia w źródłach) tradycji, mówiącej, że apostołowie pościli przez 40 dni, opłakując śmierć Jezusa. Nawiasem mówiąc, 40 dni to mniej więcej tyle, ile bez jedzenia - za to oczywiście przyjmując płyny - byli w stanie wytrzymać rekordziści spośród głodomorów, czyli artystów cyrkowych, którzy jeszcze w międzywojniu dzień i noc pościli wystawieni na widok publiczny (by każdy mógł sprawdzić autentyczność głodówki).

Chleb z popiołem

W polskiej tradycji przez 40 dni Wielkiego Postu nie smarowano chleba masłem (zastępowano je olejem lnianym lub powidłami, a najbardziej zatwardziali pokutnicy posypywali pieczywo popiołem), unikano śmietany, a nawet mleka, pito herbatę i kawę bez cukru (kawę prawdziwą często zastępowano produktem wytwarzanym z palonych żołędzi; częściej również w tym okresie sięgano po herbatki ziołowe), unikano ciast i zbyt słodkich deserów. Zwyczajów tych przestrzegały wszystkie stany, w tym szlachta i możnowładztwo (chłopstwo zresztą i tak niezmiernie rzadko widywało mięso na swoim stole).

Przekonał się o powyższym boleśnie czesko-niemiecki protestant i obieżyświat Bernard Tanner. Kiedy po wielu staraniach udało mu się dostać na służbę u Czartoryskich i znaleźć w składzie poselstwa polsko-litewskiego, udającego się w roku 1678 w wielomiesięczną podróż do Moskwy, wydawało mu się, że złapał Pana Boga za nogi. Wkrótce jednak, jak zaświadcza jego pamiętnik z podróży - "Poselstwo polsko-litewskie do Moskwy w roku 1678 szczęśliwie przedsięwzięte" główną troską Tannera było, że mości panowie co chwila przestrzegali postu, jadając "jagły bez omasty"; nie wypadało więc i jemu czynić inaczej. Trzeba tu jednak czeskiemu podróżnikowi oddać sprawiedliwość: prowadzący poselstwo Michał Czartoryski i Kazimierz Jan Sapieha byli w przestrzeganiu postów nieprzejednani, nie tykając w dni postne także mleka i nabiału (w kościele katolickim do późnego XVII w. trwała dysputa teologów co do traktowania produktów mlecznych, ostatecznie wyłączono je spod rygorów postnych).

W tradycyjnym katolicyzmie, czyli nurcie, który utrzymał się do Soboru Watykańskiego II (1962-65), post ścisły pozwalający w okresie Wielkiego Postu na jeden posiłek do syta (bez mięsa oczywiście) i dwa niepełne, obowiązywał w poniedziałki ("dzień aniołów"), piątki (pamiątka śmierci Jezusa) i środy (pamiątka zdrady Judaszowej), a także w wigilię Bożego Narodzenia, Zesłania Ducha Świętego (z czasem przeniesiony na 7 grudnia - wigilię uroczystości Niepokalanego Poczęcia NMP), a dawniej także w wigilię Wszystkich Świętych. W polskim społeczeństwie nie przyjął się natomiast popularny na Zachodzie post adwentowy.

Do listy dni bezmięsnych w roku dochodziły jeszcze tzw. suche dni (środa, piątek i sobota przypadające co mniej więcej trzy miesiące, po ważnych świętach kościelnych), a także posty "prywatne", odbywane spontanicznie w dni rozmaitych świętych, ważnych dla tego czy innego rodu. Niektóre szczególnie bogobojne osoby wstrzymywały się od jedzenia mięsa we wszystkie piątki, a nawet i środy roku. Według ocen historyków w XVII-wiecznej Polsce poszczono łącznie przez prawie 150 dni. Jeszcze dłużej umartwiano się w prawosławiu - w tym przez cztery długie posty w roku liturgicznym, czyli oprócz Wielkiego Postu: Post Filipowy (40 dni przed Bożym Narodzeniem), Piotrowy (od jednego do sześciu tygodni przed świętem apostołów Piotra i Pawła [28 czerwca]) oraz Uspieński, trwający dwa tygodnie przed świętem Zaśnięcia Bogarodzicy [15 sierpnia]). W kościele koptyjskim pości się, wstrzymując się od spożywania mięsa, a także mleka, nabiału i ryb, łącznie przez 210 dni. Absolutnymi rekordzistami w świecie chrześcijańskim są mnisi Etiopskiego Kościoła Ortodoksyjnego poszczący 286 dni w roku.

Ramadan, pascha, santhara...

Z religii niechrześcijańskich najbardziej przypominającym nam tradycję Wielkiego Postu - czy Postu Filipowego w prawosławiu - jest saum, czyli zwyczaj wstrzymywania się przez dorosłych od jedzenia czegokolwiek (a także picia, palenia, kłamstw i pożycia seksualnego) od świtu do zachodu słońca w miesiącu ramadan. Jest to również czas obrachunku i refleksji - swoistej pokuty muzułmanów. Po zachodzie słońca można za to zjeść względnie obfity posiłek. Saum nie obowiązuje osób przewlekle chorych, będących w podróży oraz kobiet w ciąży lub karmiących piersią (te dwie ostatnie kategorie muszą jednak "odrobić" saum przez taki sam czas kiedy indziej; inną opcją "wykupienia" się od postu jest karmienie przez miesiąc jednym posiłkiem dziennie biedaka, którego nie stać na jedzenie). Obowiązek przestrzegania saum wprowadza Koran (2:183), stwierdzając: O wy, którzy wierzycie! Jest wam przepisany post, tak jak został przepisany tym, którzy byli przed wami [tj. Żydom i chrześcijanom].
W judaizmie zwyczaj poszczenia istniał już w czasach biblijnych. W księdze Izajasza naród Izraelitów jest karcony za zbyt ostentacyjne poszczenie, bez autentycznej przemiany duchowej:

Czyż nie jest raczej ten post, który wybieram:

rozerwać kajdany zła,
rozwiązać więzy niewoli,
wypuścić wolno uciśnionych
i wszelkie jarzmo połamać;
dzielić swój chleb z głodnym,
wprowadzić w dom biednych tułaczy,
nagiego, którego ujrzysz, przyodziać
i nie odwrócić się od współziomków.

(Skądinąd na ten fragment mieli się później powoływać protestanci, kwestionujący bezmięsny etos postu.)

Dziesięciodniowemu postowi poddał się na dworze Nabuchodonozora prorok Daniel wraz z trójką towarzyszy - po upływie dziesięciu dni wygląd ich był lepszy i zdrowszy niż pozostałych osób, które spożywały w wielkiej obfitości potrawy królewskie (Księga Daniela, 1, 15).

W dzisiejszym judaizmie post całkowity (ta’anit), czyli powstrzymanie się od wszelkiego jedzenia i picia (a także mycia się, spółkowania, używania perfum i skórzanych butów) od zachodu do kolejnego zachodu słońca obowiązuje w święta Jom Kippur i Tisza be-Aw. Posty mniejsze - odnoszące się tylko do jedzenia i picia jednego dnia - obowiązują w trzy inne dni świąteczne powiązane z dziejami świątyni jerozolimskiej oraz w wigilię święta Purim (tzw. post Estery, która pościła, zanim stanęła przed obliczem króla Achaszwerosza, prosząc go o oszczędzenie jej ludu).

Do niedawna pierworodnych mężczyzn obowiązywał post w wigilię Paschy, ale obecnie zwyczaj ten jest rzadko praktykowany. Zwyczajowo pości się też w małe Jom Kipur (Jom Kippur Katan) i m.in. w rocznicę masakr ludności żydowskiej dokonywanych przez kozaków Chmielnickiego. Powszechnym zwyczajem jest poszczenie przez państwa młodych w dzień ich ślubu - pierwszy posiłek jedzą dopiero na koniec wesela. Tradycja postów znana jest również w takich religiach jak bahaizm, buddyzm, hinduizm, dżinizm (wraz z praktyką santhara, czyli zagłodzeniem się na śmierć), sikhizm i taoizm.

Post w PRL-u i McDonald’sie

Istnieją także nieliczne "świeckie" posty, jak obchodzone w kantonie genewskim święto Jeûne genevois (post genewski), przypadające w czwartek po pierwszej niedzieli września, obchodzone na pamiątkę rzezi hugenotów w noc św. Bartłomieja (1572 r.). Jeden 24-godzinny post w tygodniu zaleca ruch raeliański, a w tradycję tę od biedy wpisuje się i PRL-owski bezmięsny poniedziałek, choć tu prawdziwą przyczyną były niedobory zaopatrzeniowe ludowego państwa.

Warto pamiętać, że szczegóły dotyczące egzekwowania rygorów postnych kościół katolicki oddawał często w ręce lokalnych biskupów, udzielając dyspens w związku z obowiązującymi miejscowo zwyczajami, np. zezwolenia na spożywanie drobiu. Watykan miał bowiem świadomość, że czym innym jest wyrzeczenie się mięsa przez południowców - w których śródziemnomorskiej diecie mięso ma relatywnie niewielki udział - a czym innym odstawienie mięsa dla mieszkańca północy, gdzie pokarmy zwierzęce decydowały niekiedy o przetrwaniu danej nacji i gdzie przez większość roku brak było warzyw, owoców czy oliwy.

Ze współczesnych ciekawostek można dodać fakt, że przestrzeganie w katolickich środowiskach postnych piątków skłoniło McDonald’sa do wprowadzenia do swego menu kanapki Filet-O-Fish, czyli z rybą morską (McDonald’s nie ujawnia, jaka to ryba, najczęściej zapewne dorsz) w panierce.

Jak przeżyć w poście?

Jak powiedzieliśmy, według ocen historyków, w XVII w., w rozmodlonym baroku, liczba dni postnych w polskim kalendarzu sięgała 150. Dla chłopstwa, i tak z rzadka jadającego mięsiwo, podporządkowanie się postnym rygorom nie stanowiło większego problemu, trudniej natomiast miała bogatsza szlachta.

Oczywiście w dni postne pojawiały się na pańskich stołach ryby, w tym tak luksusowe, jak łosoś, pstrąg czy nawet jesiotr. Pod kategorię ryb podpadały zresztą - przy kościelnym błogosławieństwie, co potwierdzał jeszcze „Kodeks prawa kanonicznego” z 1917 r. - wszystkie zwierzęta zimnokrwiste, zatem również gady i płazy (warto pamiętać, że staropolska dieta nie stroniła np. od żółwi), skorupiaki i im podobne (raki, homary, ostrygi), a także ryby-nie ryby typu minóg.

Powszechnie uważano też, że post nie tyczy się wszelkich zwierząt zamieszkujących w wodzie, w tym zwłaszcza bobrów, których łuskowaty ogon miał potwierdzać ich pokrewieństwo z rybami. W szerszej wersji lista "ryb" obejmowała wydry i ptactwo wodne, a nawet ptaki w ogóle (powoływano się tu na fakt, że tego samego dnia Bóg stworzył ryby i ptaki; zresztą ww. "Kodeks prawa kanonicznego" oddawał w tej kwestii ostateczny głos miejscowym zwyczajom). "Postny" przepis na kaczkę-łyskę z grochem tureckim znajdziemy w "Kucharzu doskonałym" Wojciecha Wielądki z 1783 r. –  dzieło to jest zasadniczo tłumaczeniem "La cuisinière bourgeoise" Menona; pytanie jednak, czy od autora, czy też już od polskiego tłumacza pochodzi wyjaśnienie: [kaczkę] względem jej zimnej natury w dzień postny się jeść godzi.

W najstarszej polskiej książce kucharskiej - „Compendium ferculorum, czyli zebranie potraw” Stanisława Czernieckiego (wydanej w Krakowie w 1682 r.) – znajdziemy przepis na potrawę z bobrzego ogona (zwanego pluskiem), który uchodził za rarytas na pańskich stołach: ...odwarzywszy ogon bobrowy, który jeżeli chcesz, możesz w sztuki porąbać, który w occie i soli odwarzysz. Uwierć czosnku jako masło, octu winnego, oliwy albo masła. Przywarz, polej, a daj na stół.

Dzieło Czernieckiego podaje także kilka przepisów na "postne" ślimaki. Jędrzej Kitowicz w "Opisie obyczajów za panowania Augusta III" pisze, że oko przymykano także na ryby gotowane w sosie mięsnym i karpie zasmażane ze słoniną.

Post wigilijny z kolei oszukiwano, podając na stół – np. na dworze Jana Klemensa Branickiego – niezliczoną ilość ryb, w tym tak luksusowych jak bieługa, które traktowano w sumie jako jedno z dwunastu wigilijnych dań.

Wiadomo, że bobrem "oszukiwano" post również w Europie Zachodniej; w Ameryce Południowej na podobnej zasadzie wyłączono spod postnej jurysdykcji kapibarę. Dawało się zatem jakoś te 150 strasznych dni przeżyć.