Do rodzaju lepnica należy kilkanaście gatunków. Jeszcze w wydanej w 2002 roku mojej pierwszej książce "Dzikie rośliny jadalne Polski" pisałem: "Większość z kilkunastu gatunków lepnic, występujących w naszym kraju, jest niejadalna. Nie są one bardzo trujące. Zawierają jednak dużo saponin, mających niekorzystny wpływ na zdrowie." Potem jednak zmieniłem swoje zdanie… skonfrontowany ze śródziemnomorską i chińską rzeczywistością. Teraz wydaje mi się, że wszystkie są jadalne. Wiosną i na przedwiośniu zbiera się liście z rozwijających się przy ziemi rozetek.

Lepnica rozdęta Silene vulgaris (Silene inflata), rosnąca w zaroślach, murawach i na odłogach w całym kraju, była dosyć często jadana. W 1865 roku, kiedy szarańcza zniszczyła zbiory, potrawa gotowana z tej rośliny stanowiła podstawowy pokarm ludności w rejonie Lewantu. Kilka lat temu odkryłem, że jedzono ją także w Polsce, głównie wschodniej. Nazywaną ją tam skrzypek, skypek, skrzypka, skrypka. O wykorzystywaniu tego gatunku (wymieniając nazwę łacińską Silene inflata) jako pożywienia, pisało kilku respondentów słynnej ankiety Rostafińskiego z roku 1883. Jeden z nich wspominał o okolicach między Bugiem a Wisłą, w których lepnicę gotowano na polewkę z innymi roślinami, czasem z dodatkiem kaszy jęczmiennej, drugi o Janowie Lubelskim, a trzeci o okolicach Tykocina. Kilku innych pisze o tej roślinie, wymieniając tyko nazwę ludową (miejscowości Międzyleś, pow. Radzymin, Siedlce i Kociewie oraz dwóch respondentów pisało ogólnie o Lubelskiem).

Lepnica białaLepnica biała fot. Biolib.de

Nazwa ta musi być bardzo stara, bo w południowej Chorwacji, w regionie Dalmacji, roślina ta nosi nazwę skripavac. Dalmatyńczycy z równym smakiem zjadają też nieco włochaty gatunek lepnicy, lepnicę białą (Silene latifolia), dawniej zaliczaną do rodzaju bniec i występującą pod nazwą bniec biały (Melandrium album). Jest to pospolity chwast pól i przydroży. W Dalmacji nazywa się ją zecije uši, czyli "zajęcze uszy" z powodu podobieństwa podłużnych odziomkowych liści tego gatunku do uszu zająca, czy królika. Z naszego kraju mamy o nim tylko jedną wzmiankę. Maria Hempel, respondentka Rostafińskiego, podaje, że w okolicach Janowa Lubelskiego bniec biały znany tam pod nazwą "goździki", jadano gotowany z innymi gatunkami, takimi jak jaskier rozłogowy (Ranunculus repens), poziewnik miękkowłosy (Galeopsis pubescens) i lepnica rozdęta.

Lepnica bezłodygowa (Silene acaulis), rosnąca u nas tylko w wyższych partiach Tatr, była gotowana i jedzona jako warzywo w Islandii, Arktyce oraz  w krajach alpejskich. Jest to oczywiście informacja ciekawostka, bo nie zachęcam nikogo do niszczenia tatrzańskiej flory.

Inną, mało znaną rośliną z rodziny goździkowatych, używaną kulinarnie, jest firletka. Nasza firletka poszarpana (Lychnis flos-cuculi) zakwita na różowo w maju i czerwcu na wilgotnych łąkach. Jej listki są bardziej gorzkie niż lepnic, ale mimo to są czasem używane w mieszankach dzikich warzyw do przyrządzania wiosennej zupy w środkowych Włoszech. W jednej z chińskich wiosek, w których prowadziłem badania, w prowincji Shaanxi, opowiadano mi o smacznej roślinie zwanej tam huanghuacai, dosłownie "czerwone kwiatowe warzywo". Dopiero podczas drugiego pobytu trafiłem na kwitnące okazy. Był to jeden z gatunków firletki (Lychnis senno) o bardzo dużych, ciemnoróżowych kwiatach, przypominający pokrojem naszą lepnicą białą.

Firletka poszarpanaFirletka poszarpana fot. Biolib.de

Wspomniałem na początku o saponinach. To grupa związków o działaniu zmydlającym. Rośliny je zawierające mogą być używane jako substytuty mydła. Najbardziej znaną, tak stosowaną, jest mydlnica lekarską (Saponaria officinalis), zresztą bliska krewniaczka lepnicy i firletki. W dużych ilościach związki te są toksyczne (sporo zawierają ich na przykład owoce kasztanowca). A działanie saponin polega głównie na rozkładzie czerwonych krwinek. Jednak w mniejszych ilościach mają zastosowanie terapeutyczne - występują często w roślinach o działaniu wykrztuśnym lub rozrzedzających krew.

Wydaje się, że człowiek w swojej ewolucji przystosował się do niewielkich ilości saponin i chodzi o to, żeby organizmowi dostarczyć ich odpowiednią dawkę. Występują głównie w rodzinie goździkowatych, klonowatych, kasztanowcowatych, pierwiosnkowatych, amarantowatych i w tropikalnej rodzinie Sapindaceae. Znajdziemy je m.in. w szpinaku, komosie, pierwiosnku, lepnicy, gwiazdnicy, kasztanowcu i wielu  innych roślinach. Najlepszą metodą na obniżenie ich zawartości w roślinie jest parominutowe obgotowanie i odlanie wody. Dlatego osobiście nie jem surowego szpinaku i komosy.

Od ssaków dużo bardziej wrażliwe na saponiny są ryby. Wykorzystywano to od wieków w wielu krajach w czasie połowów. Roztwór rośliny z saponinami dodawano do wody, a ryby dusząc się, wypływały na powierzchnię. Wtedy  od razu zbierano je i zabijano.

"Zajęcze uszy" z oliwą - przepis

50 g młodych liści lepnicy białej lub rozdętej, oliwa, sól

Liście płuczemy. Wrzucamy do garnka z wrzącą wodą, gotujemy 20 minut. Odlewamy wodę. Lepnicę solimy i doprawiamy 2-4 łyżkami oliwy do smaku.