Strzałka wodna (Sagittaria sagittifolia) to niepozorna roślina, należąca do rodziny żabieńcowatych (Alismataceae) i rosnąca nad brzegami naszych wód. Ta interesująca roślina wytwarza aż trzy rodzaje liści. Podwodne są wąskie i taśmowate, jak trawa. Liście pływające na powierzchni są owalne, a liście nadwodne mają kształt strzałki, stąd nazwa tej rośliny.

Gdzie możemy znaleźć strzałkę? Rośnie w całej Polsce, ale głównie na nizinach, gdyż nie odpowiadają jej górskie, wartkie wody. Uwielbia rosnąć w wolno płynących nizinnych małych rzeczkach. Znajdujemy ją też czasem w starorzeczach dużych rzek oraz na brzegach jezior i stawów.

Strzałka wodna - jak to się je?

Bulwki strzałki wodnejBulwki strzałki wodnej Fot. Shutterstock

Najważniejszą jadalną częścią tej rośliny są bulwki. Wytwarza je ona jednak, kiedy zamierają zielone części, więc najpierw trzeba zapamiętać, gdzie strzałka rośnie lub zbierać we wrześniu czy październiku, kiedy bulwki już są, a liście jeszcze całkiem nie zamarły. Znając miejsce obfitego występowania strzałki, bulwki można wygrzebywać z mułu od jesieni do wczesnej wiosny. Są owalne, zwykle o średnicy od 0,5 do 3 cm, wyglądają jak małe ziemniaczki pokryte siatkowatym deseniem. Bulwki te są niejadalne na surowo, powinny być gotowane lub pieczone (np. w popiele na ognisku), a potem należy jeszcze usunąć niesmaczną skórkę.

Jest to pokarm zawierający głównie skrobię. W prehistorii bulwki strzałki jadano w całej północnej Eurazji, także i na naszych ziemiach. W Azji, zarówno w Chinach, Japonii i Indiach, jedzenie bulwek strzałek jest dosyć rozpowszechnione. W Japonii np. jada się, szczególnie chętnie na Nowy Rok, pokrewny gatunek strzałki (Sagittaria trifolia var. edulis, zwany po japońsku kuwai) o bulwkach 3-5 cm grubości. Strzałka dobrze reaguje na nawożenie: wytwarza wtedy bulwki kilkakrotnie większe (w Chinach do wielkości pięści). Sam widziałem takie wielkie bulwy na targach w okolicach jeziora Dali w prowincji Yunnan oraz w prowincji Guangxi (w Yanshuo). Na południu Chin oprócz bulwek strzałki jada się też młode rozłogowate pędy, które sprzedaje się osobno.

Strzałka to jeden z najstarszych, rdzennie polskich pokarmów

Strzałka wodnaStrzałka wodna Fot. Shutterstock

Amerykańskie gatunki strzałki były powszechnie jadane przez Indian, znane są tam do tej pory pod nazwą wapato. Na przykład w plemieniu Menominów jedzono bulwki gatunków Sagittaria cuneata (Sagittaria arifolia) i Sagittaria latifolia, gotowane lub pokrojone na plasterki zawieszano na nitce lub łyku lipowym i suszono na zimę. Indianie nauczyli się też odnajdywać duże zapasy tych bulwek robione przez zwierzęta, głównie piżmowce i bobry.

Warto zaznaczyć, że zwęglone bulwki strzałki, pochodzące z przełomu Paleolitu i Mezolitu (8-11 tys. lat temu), znaleziono na torfowisku Całowanie na Mazowszu. Odkrycia tego dokonała polska badaczka Lucyna Kubiak-Martens (Evidence for possible use of plant foods in Palaeolithic and Mesolithic diet from the site of Całowanie in the central part of the Polish Plain; Vegetation History and Archaeobotany. 1996; 27;5(1):33-8). Jest to jedno z nielicznych tak starożytnych znalezisk skrobiowego pokarmu roślinnego. W wykopaliskach zwykle znajduje się kości zwierząt, ewentualnie twarde nasiona czy orzechy. Zaburza to jednak nasz obraz tego, co jedli ludzie pierwotni. Po prostu miękkie tkanki z owoców czy bulw nie zachowują się! A strzałka jest najstarszym rdzennie polskim, udokumentowanym archeologicznie pokarmem roślinnym!

Strzałka na boczku - przepis

Składniki:

  • 100 g bulwek strzałki
  • 2 plastry boczku

Sposób przygotowania:

Bulwki opłukujemy z mułu. Jeśli bardzo cuchną mułem, moczymy je przez noc w czystej wodzie. Gotujemy je przez 15 minut w osolonej wodzie. Odcedzamy, ściągamy błonkowatą skórkę. Bulwki kroimy na połówki lub ćwiartki. Boczek kroimy w kostkę, podsmażamy. Gdy zacznie się rumienić, dodajemy bulwki. Smażymy przez chwilę i podajemy jako przekąskę, np. wraz z sałatą czy szpinakiem.

***

Łukasz Łuczaj - etnobotanik i poszukiwacz zapomnianych jadalnych roślin (www.luczaj.com). Mieszka na skraju Pietruszej Woli koło Krosna i tam (pośród lasów i łąk) organizuje warsztaty dla poszukiwaczy kulinarnych przygód. Autor kilku książek poświęconych "dzikiemu gotowaniu".