Kosowo - kulinarny cel podróży. Co jeść, co zobaczyć i co przywieźć ze sobą do domu?

tekst i zdjęcia: Kamila Anna Napora (Kami and the rest of the world)
07.06.2017 13:39
A A A
Kosowo

Kosowo (fot. Kamila Anna Napora (Kami and the rest of the world))

Jeśli szukasz takiego celu podróży, który oprócz turystycznych atrakcji zapewni ci fantastyczne kulinarne doznania i gdzie macchiato jest najlepsze na świecie - Kosowo jest miejscem dla ciebie!

Po raz pierwszy odwiedziłam to najmłodsze i najbardziej kontrowersyjne państwo w Europie kilka lat temu. Wybrałam się na jednodniową wycieczkę do Prisztiny z pobliskiego Skopje – stolicy Macedonii. Szczerze mówiąc, największe miasto Kosowa nie zrobiło na mnie wielkiego wrażenia, było mocno bez wyrazu. Zapamiętałam jednak niesamowitą liczbę kawiarni. Mimo że był to szarobury dzień w połowie listopada, główny deptak Prisztiny – bulwar Matki Teresy – tętnił życiem. To wystarczyło, żeby miasto mnie zaintrygowało i znalazło się w czołówce miejsc, do których chciałabym wrócić.

Udało się półtora roku później. Spędziłam słoneczny tydzień w Kosowie, poznając ten wciąż nieodkryty kraj i delektując się chyba najlepszą kawą, jakiej przyszło mi spróbować w Europie. Mimo ogromnej popularności Bałkanów w ostatnim czasie, Kosowo wciąż leży poza głównymi szlakami, a kraj odwiedza zaledwie garstka turystów. Przez cały pobyt miałam wrażenie, że we wszystkich miejscach, które odwiedziłam, widzę te same twarze. Jednocześnie otaczali mnie sympatyczni i niezwykle gościnni mieszkańcy Kosowa, którzy chcieli mi pokazać swój kraj z jak najlepszej strony.

Prizren

Podróż rozpoczęłam od Prizrenu – najpiękniejszego miasta Kosowa i chyba największej atrakcji turystycznej w kraju. Stara część miasta rozciąga się po obu stronach rzeki Bistricy. Na niewielkim obszarze znajdują się zabytki pokazujące wielokulturową przeszłość miasta. Znajdziemy tu zarówno cerkwie prawosławne, w tym cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej wpisaną na listę światowego dziedzictwa UNESCO, jak i meczety czy otomańskie łaźnie. Jednak największą atrakcją miasta jest twierdza Kaljaja górująca nad okolicą. Trzeba się troszkę napocić, aby do niej dotrzeć, ale widok roztaczający się z góry wart jest wysiłku! Najpiękniej jest tu o zachodzie słońca, kiedy łagodne światło maluje okolicę na pomarańczowe barwy. To właśnie wokół twierdzy Kaljaja kwitnie życie towarzyskie Prizrenu. Mieszkańcy, nie tylko młodzi, licznie się tu spotykają i spędzają wspólnie czas do późnych godzin wieczornych.

Drugim miejscem, gdzie w Prizrenie warto bywać, jest Shatërvan (główny plac miasta ze studnią tuż obok meczetu Sinan Paszy i starego kamiennego mostu). Plac może nie wygląda powalająco, ale ciągle coś się tu dzieje. Tu czyścibut uwija się przy swojej pracy, tam ktoś sprzedaje pestki słonecznika – lubianą w Kosowie przekąskę, kawałek dalej stoi ministragan z dość kiczowatymi zabawkami, ale cieszy się sporą popularnością. A pomiędzy nimi grupki radosnych mieszkańców, spędzających wolny czas na rozmowach. Najlepiej obserwować życie miasta z jednej z licznych kawiarni wokół placu oraz w przyległych do niego uliczkach – z niektórych całkowicie wyeliminowano ruch samochodowy i całą szerokość zajmują wyłącznie stoliki. Dobre macchiato – podobnie jak w innych miejscach, które odwiedziłam w Kosowie – kosztuje góra jedno euro! Jeśli jednak chcemy delektować się tym pysznym napojem i jednocześnie widokiem na najpiękniejsze zabytki Prizrenu, wybierzmy jedną z kawiarni rozlokowanych wzdłuż rzeki.

Prizren może być też dobrą bazą wypadową do pobliskich miejscowości, np. do Gjakovej. To tu znajduje się największy stary bazar w Kosowie – unikatowy kompleks architektoniczny rozciągający się na długości około kilometra. Nadal pełno na nim malutkich warsztatów rzemieślniczych – jest rusznikarz, jubiler, krawiec, kaletnik, kapelusznik. I mnóstwo kawiarenek. Aby jeszcze bardziej ożywić to miejsce, lokalna artystka Mimoza Rraci udekorowała uliczkę kolorowymi lampionami i ozdobami. Klimat jest niepowtarzalny.

Prisztina – symbole młodego kraju

Z Prizrenu pojechałam do stolicy Kosowa. W Prisztinie nie znajdziemy wielu zabytków, a samo miasto do najpiękniejszych nie należy. Najciekawsze miejsca to Narodowa Biblioteka Kosowa – perełka architektury brutalistycznej, wyglądająca trochę jak zbudowana z klocków Lego – oraz pomnik Newborn.Ten niepozorny napis jest symbolem niepodległego Kosowa. Co roku w lutym, wraz z kolejną rocznicą urodzin młodego kraju, pomnik zmienia swój wygląd. Był już pomalowany we flagi państw, które uznały niepodległość Kosowa (Polska jest jednym z nich), we wzór militarny czy –  ostatnio – w chmury. W tym roku pomnik wyglądem zachęca do zburzenia murów, podziałów. Jednak najważniejszym miejscem w Prisztinie jest bulwar Matki Teresy – główny deptak miasta tętniący życiem od rana do późnych godzin wieczornych. To tu odbywa się wiele imprez, pokazywane są na dużym ekranie transmisje z wydarzeń sportowych, to właśnie tu wypada bywać

Ze stolicy udałam się na jednodniową wycieczkę do Kosowskiej Mitrowicy. W wyniku niedawnych zawirowań politycznych miasto jest podzielone rzeką Ibar na północną, serbską część oraz część południową – albańską. Most łączący obie części jest zablokowany i chroniony przez siły międzynarodowe – w czasie mojego pobytu chronili go włoscy carabinieri. W kraju wciąż stacjonują zagraniczne siły zbrojne pilnujące pokoju, więc widok żołnierzy przechadzających się po deptaku w ciepły letni wieczór nie jest niczym niezwykłym. Przejście przez rzekę jest jak podróż między dwoma różnymi światami – północną i południową część Mitrowicy dzieli wszystko, inne są: waluta, alfabet, świątynie, tablice rejestracyjne. I ludzie też. Tuż przy moście znajduje się jeden z najmodniejszych lokali z kolorowymi parasolkami zawieszonymi nad kawiarnianymi stolikami. Zaledwie parę kroków dalej – deptak z kolejnymi kawiarniami, a prawdziwe ich zatrzęsienie znajdziemy w okolicach dworca autobusowego.

Kawa bardzo polityczna

W Prisztinie nadzwyczaj dobrych kawiarni jest chyba jeszcze więcej. Zagłębie stylowych miejsc znajduje się w okolicach bulwaru Matki Teresy (ale niekoniecznie przy samym deptaku) oraz w okolicy pomnika Newborn. Są urządzone ze smakiem, pełne modnej klienteli i można w nich przepaść na całe dnie. Niektóre mają artystyczny albo intelektualny klimat i wystrój, z regałami wypełnionymi książkami i cichą muzyką w tle; inne z kolei stawiają na nowoczesność. Prisztińskie kawiarnie serwują najlepszą kawę zarówno na upalny, jak i na mroźny dzień. To tu piłam najlepsze macchiatto i cappucino za niecałe euro lub najdroższą pozycję z karty – kawę mrożoną z lodami i bitą śmietaną za całe - euro!

Zastanawiałam się, skąd w tak niepozornym kraju wzięło się aż tyle tak fantastycznych kawiarni. Wyjaśnienie okazało się bardziej skomplikowane niż przypuszczałam. Znaczącą rolę odgrywa tu otomańska tradycja, jednak najważniejsze okazały się uwarunkowania ekonomiczne i społeczne. Kosowianie uwielbiają być zauważani, dobrze wyglądać, pokazywać się na mieście. Wcześniej sporo podróżowali, jednak odkąd kraj ogłosił niepodległość, opuszczenie Kosowa stało się pewnym problemem. Dlatego też z dotychczas prowincjonalnej Prisztiny Kosowianie próbują zrobić kosmopolityczne miasto, w którym warto bywać. Udaje się to z dość sporym sukcesem – stolica Kosowa może się pochwalić wyjątkowymi w skali Europy kawiarniami, w których często trudno znaleźć wolne miejsce.

Kosowo jest w Europie krajem najmłodszym nie tylko stażem, lecz także pod względem demograficznym – około połowa mieszkańców nie ukończyła jeszcze 25 roku życia. Jednocześnie panuje tu bardzo duże bezrobocie, młodzi ludzie zabijają więc wolny czas, przesiadując przy kawie, na której filiżankę przy tutejszych cenach stać praktycznie każdego.

Wegetarianka w kraju mięsem stojącym

Jako wegetarianka mam często problem z wyborem dobrych lokalnych dań, również na Bałkanach, gdzie króluje mięso. Kuchnia Kosowa także od niego nie stroni, jednak do wyboru miałam też sporo opcji wegetariańskich. Sałatka szopska, prosta i smaczna klasyka kuchni bałkańskiej, jest w menu każdej kawiarni i restauracji. Nie brakuje też potraw z warzyw grillowanych, duszonych czy faszerowanych. Pewniakiem jest zawsze pizza. Dzięki silnym więzom z Albanią i bliskości Włoch jest w tym rejonie bardzo dobra. Jak to na Bałkanach, zawsze można liczyć też na burki – tłuste, pyszne placki z ciasta filo z nadzieniem serowym lub szpinakowym.

Najlepszym miejscem na skosztowanie kosowskiej kuchni jest restauracja Liburnia w Prisztinie. Schowana w niepozornej uliczce parę kroków od deptaka – perełka. Po przekroczeniu progu znajdziemy się w zupełnie innym świecie, z chaosu miasta wchodzimy do idyllicznej tawerny, gdzie czas upływa miło i spokojnie wśród niezliczonej ilości kwiatów. Tutejsze jedzenie jest tradycyjne i przepyszne, a jednocześnie nie rujnuje portfela. W wielu rankingach najlepszych restauracji Prisztiny Liburnia znajduje się na podium, co jest w pełni uzasadnione i czego sama doświadczyłam. A jeśli będziemy mieli szczęście, trafimy na sympatycznego kelnera, który spędził trochę czasu w Nowym Sączu i pięknie mówi po polsku.

Informacje praktyczne:

Kosowo - jak dojechać?

Z Warszawy do Prisztiny można dostać się samolotem z jedną przesiadką. Z Berlina bezpośrednio latają tanie linie EasyJet. Można również polecieć bezpośrednio z Warszawy do Belgradu, a dalej autobusem do Prisztiny (podróż ze stolicy Serbii zajmuje około sześciu godzin).

Kosowo - gdzie mieszkać?

Niestety, baza noclegowa nie jest jeszcze w Kosowie dobrze rozwinięta i lepiej zarezerwować nocleg z wyprzedzeniem. Najlepiej zatrzymać się w Prisztinie lub w Prizrenie i z tych miast urządzać sobie jednodniowe wycieczki po kraju. Transport publiczny działa bez zarzutu. Również w tych dwóch miastach znajdziemy najwięcej noclegów na każdą kieszeń, od hosteli (ceny w pokoju wieloosobowym zaczynają się od 10 euro) po hotele cztero- i pięciogwiazdkowe, w których za nocleg zapłacimy od 50 euro.

Kosowo - co zobaczyć

Największą atrakcją Kosowa jest drugie co do wielkości miasto Prizren z przepiękną starówką i górującą nad nią twierdzą, z której rozpościerają się zapierające dech w piersiach widoki. Warto również odwiedzić tętniącą życiem stolicę Prisztinę oraz mniejsze miasta: Gjakova, Peja czy Mitrowica. Dla miłośników natury i górskich wędrówek obowiązkowym punktem programu powinna być wizyta w Górach Przeklętych.

Kosowo - co kupić?

Z Kosowa warto przywieźć specjały bałkańskiej kuchni, przede wszystkim przetwory i alkohol. W każdym sklepie dostaniemy ajvar, pindżur czy lutenicę, jednak po zakupy najlepiej udać się na lokalny bazar.

Zobacz także
Komentarze (5)
Zaloguj się
  • avatar
  • avatar
  • avatar

    junk92508

    0

    To jest beczka prochu.

    Masa młodych ludzi bez pracy i perspektyw.

    A faceci dla Polek są przemili bo uważają je za łatwe - A seks z niewierna to nie grzech i nie wymaga małżeństwa.

  • avatar

    wojtem

    0

    Wprawdzie Kosowo to nie Serbia, ale w Kosowie jest mnostwo zabytkow serbskiej kultury jak np sredniowieczny klasztor w Graczanicy na przedmiesciach Prisztiny, czy klasztor w Pec - siedziba prawoslawnego Patriarchy Serbii. Warto tez obejrzec katolicka katedre w Prizren. Malo kto wie ze 1/3 mieszkancow Kosowa to katolicy i kosciol katolicki jest uwazany nawet za muzulmanow z Kosowa jako ich narodowy kosciol

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX