Verduno Pelaverga 2014, Burlotto

Cena: 79 zł
Importer: Vini e Affini
Do kupienia: R 20, ul. Rozbrat 20 i Wine Corner, ul. Biały Kamień 5

Urok pelavergi płynie z dwóch rzeczy. Po pierwsze: to bardzo rzadka piemoncka odmiana, którą niedawno uratowano od wyginięcia. Jej uprawy liczą zaledwie 15 ha, a winifikuje ją jedynie 11 producentów na świecie; wszyscy w słynącym z produkcji barolo Verduno. Mamy więc do czynienia z prawdziwym białym krukiem, któremu w dodatku – jak to z niecodziennymi rzeczami bywa – przypisuje się afrodyzjakalne moce. Po drugie: to szczep, który jest ucieleśnieniem subtelności. Daje wina o jasnej czerwonej barwie, kruchej budowie, wysokiej kwasowości i przepięknym bukiecie – pełnym malin, czereśni, truskawek, róż i fiołków, ale także świeżych ziół: rozmarynu, tymianku, szałwii... W ustach pelaverga tryska zrazu soczystym owocem, kończy się natomiast pieprznie, ostro, pikantnie. Jest świetna do wszelkich dań przyprawionych śródziemnomorskimi ziołami, znakomita do makaronu z szałwią, cielęciny z majerankiem, pieczonego kurczaka, tatara, pizzy, a także talerza włoskich wędlin. Lubi się z wegetariańskimi potrawami.

Bandol Rosé 2015, Château Pibarnon

Cena: 127 zł
Importer: Winoblisko
Do kupienia: Dyletanci, ul. Rozbrat 44 A

Tak się już w naszej kulturze utarło, że róż kojarzymy z pierwszymi rumieńcami miłości. Panowie obawiający się o swoją męskość miewają go w pogardzie, lokując go w strefach egzaltowanych afektów, a wina różowe uznają za odpowiednie co najwyżej dla kobiet. Chciałabym wam jednak zaproponować rosé, które całkowicie wymyka się wulgarnym podziałom na męskie i kobiece, co więcej, można je pić w każdym kontekście, o dowolnej porze dnia i nocy, przez okrągły rok. Różowe Bandol z Château Pibarnon to z całą pewnością najlepsze wino w tym kolorze, jakie mamy na polskim rynku i jedno z najlepszych w ogóle. To nie jest rozrzedzone popitko, to nie jest rozpuszczona landrynka, to nie jest wino dobre jedynie na upał. To wino o potężnej strukturze i dobrze zaznaczonych garbnikach, które zadaje kłam stwierdzeniu, że rosé nie może być winem poważnym. Swoją barwą przypomina słońce, które o zachodzie odbija się na falach zatoki między Marsylią a Tulonem, a obłędnym zapachem kieruje naszą wyobraźnię wprost na brzoskwiniowe sady, oliwkowe gaje i pola porośnięte prowansalskimi ziołami i lawendą. Dzięki słonemu posmakowi, kwasowości i delikatnej goryczce jest idealne do sałat z dodatkiem zielonych oliwek, kaparów, anchois i koziego sera. Możemy je podać do zupy rybnej, makaronu z owocami morza i morskich ryb, również tych bardziej mięsistych, jak łosoś czy tuńczyk. Polubi się z szafranem i potrawami z dodatkiem marynowanych cytryn. Warto również spróbować białego i czerwonego bandol tego producenta.

Zinfandel, East Bench 2013, Dry Creek Valley, Ridge

Cena: 135 zł
Importer: Winkolekcja
Do kupienia: Winkolekcja, ul. Olkuska 7

Od jakiegoś czasu triumfy od Bałtyku po Tatry święci wypełnione obfitym, południowym ciałem primitivo. Zmysłowe i rozgrzewające, nie ma jednak nazwy predestynującej je na walentynkowy wieczór. Proponuję wam zatem jego kalifornijski odpowiednik – zinfandel i primitivo, bowiem to dwa imiona tej samej odmiany.
W interpretacji legendarnej winiarni Ridge zinfandel, któremu zdarza się popadać w ociężałość i konfiturowość, nabiera elegancji i zyskuje garbnikowy pazur. Dzięki swojej kwasowości doskonale się paruje z jedzeniem, czego nie można powiedzieć o wielu przesłodzonych, gęstych jak galaretka primitivo. East Bench to harmonijne, soczyste i wyważone wino, smakujące truskawką, czereśnią i śliwką, o wspaniałym przyprawowo-kwiatowym bukiecie i delikatnie czekoladowym finiszu. Możemy do niego podać schab ze śliwką, żeberka z grilla, krwisty antrykot albo podbity delikatną słodyczą tadżin z jagnięciny.

Culmen 2010, Rioja, Bodegas Lan

Cena: 315 zł
Importer: Mielżyński
Do kupienia: Mielżyński Wine Bar, ul. Burakowska 5/7 i ul. Czerska 12

Robert Parker był chyba pierwszym dziennikarzem, który w kontekście wina zaczął używać określenia seksbomba. Rioja Culmen (co po łacinie oznacza szczyt) z pewnością na nie zasługuje. W tym szczodrym, skondensowanym, pełnym hedonistycznych aromatów winie wywąchamy konfiturę z jagód, wanilię, cynamon, czekoladę, ale też lukrecję czy gałkę muszkatołową. Poczujemy się nim otuleni i oszołomieni, a jednocześnie nie odmówimy mu głębi. Idealne do pieczeni jagnięcej i wołowej, do pieczonej papryki, do queso manchego.
To było pierwsze wino, jakie 12 lat temu dostałam w prezencie od mężczyzny, z którym później wzięłam ślub. Małżeństwo ma się dobrze i trwa do dziś.

Château Calon Ségur, Saint-Estèphe

Cena ostatnich roczników: 400-600 zł
bywa w Winkolekcji, ul. Olkuska 7

Trudno przy Walentynkach nie opisać najbardziej walentynkowej etykiety, jaka istnieje, choć ostatnio wino to zniknęło z półek Winkolekcji. Może się jednak zdarzyć, że będziecie w Walentynki w Paryżu i zapragniecie szerokich gestów, które będzie można przez lata wspominać. Dyskretne serce na etykiecie Château Calon Ségur upamiętnia zdanie swojego pradawnego właściciela, który miał powiedzieć: „Robię wino w Lafite, robię wino w Latour, ale moje serce jest w Calon”. Markiz de Ségur nad prestiżowe posiadłości przedkładał tę, którą przyniosła mu w wianie żona. Jest jeszcze jeden dobry powód, by to wino kupić: należy ono do ulubionych bordeaux Johnny’ego Deppa. Można by rzec, że z jego zadziornym, cokolwiek szorstkim w obejściu, lecz niepozbawionym głębi charakterem, jest ono spójne. Nie rozdrabniać się i podawać je z krwistym wołowym mięsem.
Posiadłość wypuszcza również drugą etykietę Le Marquis de Calon Ségur (cena ok. 150-200 zł) i trzecią La Chapelle de Calon (ok. 100 zł), którą czasami można dostać w polskim Auchan.

Amour de Deutz Rosé 2006

Cena: 716 zł
Importer: Mielżyński
Do kupienia: Mielżyński Wine Bar, ul. Burakowska 5/7 i ul. Czerska 12

Julian Tuwim mawiał, że „wódkę pije się za własne pieniądze. Koniak za pożyczone. Szampan tylko za cudze”. W kontekście niektórych szampańskich butelek to zdanie nabiera szczególnej mocy. Podarowane wina zawsze pije się przyjemniej, potrzebni jednak są ci, którzy czerpią przyjemność z obdarowywania. Nie namawiam Was do wydawania ciężkich pieniędzy na wino – chyba że zbytkowne posunięcia przynoszą wam ekscytację – warto jednak wiedzieć, że istnieją etykiety, które stworzono z myślą o Walentynkach, ślubach i miłosnych rocznicach. Różowy Amour de Deutz w kolorze herbacianych róż to doskonałe, perfekcyjnie zrobione wino, o muślinowej niemal materii. Eteryczne, finezyjne, a jednocześnie niezwykle intensywne. Pokocha się z luksusowymi owocami morza: homarem, krabami, przegrzebkami, ale też z takimi staropolskimi przysmakami, jak raki czy dzikie ptactwo: chociażby perliczkami, kuropatwami czy bażantem. Można też spokojnie wypić je solo. Do tych wszystkich potraw doskonale też będzie pasował znacznie tańszy Brut Rosé od Deutza (242 zł). A najlepszy interes zrobimy, kupując biały brut tego producenta za 183 zł. Jeśli chodzi o relację jakości do ceny, to absolutny hit.