Czy można samodzielnie odtworzyć smak popularnych słodyczy, które kuszą nas z reklam czy sklepowych półek? W dodatku bez zbędnych sztucznych składników, za to w odżywczej, roślinnej i bezglutenowej wersji?

Okazuje się, że tak. Na pomysł przygotowania takich łakoci wpadła Karolina Gawrońska, autorka bloga i kanału na YouTubie „Savory or Sweet”, która pierwsze pieniądze zarobiła jako gimnazjalistka, sprzedając własne wypieki podczas przerw lekcyjnych. Efekty jej udanych eksperymentów możemy podziwiać w książce "Wegańskie słodycze".

We wstępie autorka podkreśla, że warto trzymać się ściśle jej receptur, gramatur i proporcji, bo cukiernictwo to dziedzina wymagająca niezwykłej precyzji. Każdy produkt ma inne właściwości i wpływa na rezultat, nie bez powodu więc raz używa ksylitolu, raz cukru trzcinowego, a innym razem syropu klonowego.

Karolina Gawrońska podzieliła przepisy na sześć rozdziałów. Swym specjałom nadała nazwy zapożyczone od oryginalnych słodyczy, tyle że spolszczone. Zaczyna od batoników, takich jak Błeno, Tłiks, Milkiłej, Lajon czy Banti. W drugim rozdziale zgromadziła ciasteczka, m.in. Jeże, Kokosanki, Delicje, Oreo i Tofinki. W trzeciej części mamy cukierki, np. Dumele, Bamby czy Szokobonsy. Czwarta kategoria to pralinki (np. Rafaelo, Czekośliwka i Tofifi), a piąta – lody, kremy i desery (np. lody ze słonym karmelem czy krem Nutella).

Na wyróżnienie zasługuje koncepcja wizualna książki, a zwłaszcza dalekie od stereotypowej fotografii kulinarnej graficzne zdjęcia słodyczy. Bomba!

Wydawnictwo Buchmann, 39 zł