O Rynku Kleparskim mówi się w kontekście historycznym – że stary (działa od połowy wieku XIV), a nawet najstarszy, że krakowski, jak tylko można, że otoczony architektonicznymi ciekawostkami. Niewiele się pisze o prawdziwych skarbach Starego Kleparza: kupcach – zdarza się, że związanych z placem od pokoleń, o młodzieży, która wchodzi w kleparski światek z garścią pełną świeżych pomysłów, i w końcu o produkcie tak doborowym, że ściąga na targ coraz większe rzesze głodnych turystów i mieszkańców ze wszystkich stron miasta.

Jeżdżący po świecie turyści z kulinarnym zacięciem poszukują nie tylko smaków dostarczanych przez nagradzane restauracje. Kto za cel podróży stawia sobie poznanie autochtonicznych smaków, musi wejść w miasto głębiej – autentycznych doznań szuka się w pierwszej kolejności w halach targowych i marketach. To w nich można zetknąć się z folklorem i spróbować lokalnego jedzenia. W Krakowie w tej roli sprawdza się Stary Kleparz. O ile na szeroko rozumianym Zachodzie niejedno targowisko zdążyło się przez ruch turystyczny zgentryfikować, o tyle Kleparz, od zawsze nie do końca ładny, stoi, jak stał, wsparty na blaszanych rurkach. I chociaż chwali się, gdzie tylko może, że darmowe wi-fi dostępne jest na całym placu, innym nowym modom opiera się z godnością.

Ludzie ciągle przychodzą na Kleparz dlatego, że jest taniLudzie ciągle przychodzą na Kleparz dlatego, że jest tani Anna Cupczyńska

Ludzie ciągle przychodzą na Kleparz także dlatego, że jest po prostu tani. Lech Haydukiewicz, który w tej chwili posiada własny kiosk Litewskie Rarytasy, jeszcze kilkanaście lat temu badał ze swoimi studentami koszyki cenowe różnych krakowskich targowisk. Stary Kleparz był jednym z najtańszych. Choć dzisiaj podobno dobił do krakowskiej średniej, a na jego terenie pojawiają się coraz droższe sklepiki, ciągle pozostaje bardzo przystępny dla mieszkańców miasta. Ci robią na targu codzienne zakupy, niekoniecznie szukając wymyślnych smaków. Produkty powszednie ciągle zajmują największą część stoisk, i to ich sprzedażą trudnią się najstarsi kupcy placu.

Kiosk numer 55 od czterech pokoleń prowadzi ta sama rodzina kupców. Ponoć Karol Wojtyła właśnie u nich kupował kiełbasę krakowską, kiedy był proboszczem w pobliskiej parafii. Wygląda jak zwykły mięsny, po chwili jednak odsłania swoje skarby – wędliny z Podstolic czy prawdziwą lisiecką od Stanisława Mądrego, który z resztą odtworzył receptury na krakowską podsuszaną. W budce numer 40 sprzedaje się nabiał od Serowarni Magdalenka. Są uwielbiani za uczciwe niepasteryzowane mleko, przepyszne i pachnące masło oraz ogromny wybór serów twarogowych. Nieopodal, pod numerem 38, pierwszorzędnej jakości mięsa sprzedaje Gugulski, znany w regionie ze świetnej baraniny. Świeże ryby można kupić zaraz obok od Gospodarstwa Ekologicznego Stawy.

Stary Kleparz, pełne stragany o każdej porze rokuStary Kleparz, pełne stragany o każdej porze roku Anna Cupczyńska

Wszystkie skarby na stół!

W sercu Starego Kleparza stoją stoły ze wszech stron otoczone ponumerowanymi kioskami. Na przednich można zdobyć soki i przetwory – często o niskim lub zerowym dodatku cukru. Czasem któryś rolnik podskoczy do lasu, abyśmy mogli rozkoszować się esencją leśnych malin lub jeżyn. Na stoisku Lato w słoiku można kupić pierwszorzędne wyroby Anny Makuch oznaczone logo „Made in Małopolska”. W swoich słoikach zamyka pigwę do herbaty, ogórki kiszone, mnóstwo konfitur i kilka sałatek. Środek targowiska zazwyczaj zajmują warzywa, a z tyłu dzieje się magia. Swojskie kurczaki okupują końcówkę Kleparza – w liczebności przebijają je tylko obecne na placu gołębie (siedzące jednak bliżej piekarni). Kleparskie baby rozkrajają twarogi, bundze i sery wędzone. Wystarczy sięgnąć po plasterek przeznaczony dla kupujących, żeby przepaść przy stole na dłużej. W kilku miejscach można kupić miody. Warto podejść do pana Choinki, który ma pasiekę w woj. świętokrzyskim. Kiedy temperatury na to pozwalają (czyli są wystarczająco niskie), przywozi swoje tradycyjne wędliny i kiełbasy wyrabiane z mięsa z niewielkiego prywatnego uboju.

Kontrabanda prima sort

Za komuny Stary Kleparz był miejscem, w którym można było kupić rzeczy w sklepach niedostępne. Przekupki spod lady potrafiły wyciągnąć mięso, kawę, a nawet egzotyczne owoce. W tej chwili, chociaż już legalnie, to targowisko ciągle dostarcza nam produktów, których próżno szukać gdzie indziej.

Stary Kleparz, Węgierskie SpecjałyStary Kleparz, Węgierskie Specjały Anna Cupczyńska

Wyroby z mangalicy, surowe pikantne kiełbaski pierwszej jakości, wybór słoniny, w lecie pachnąca jak nigdzie indziej papryka, a nawet kiszone arbuzy to zaledwie wycinek tego, co można kupić w kiosku 54 zajmowanym przez Węgierskie Specjały. Paweł Tabor ściąga jedzenie ze wszystkich węgierskich regionów. Przywozi ze sobą również przepisy na dania, które gotuje na wielkich patelniach pod swoim kioskiem. Ich leczo i paprykarz stały się na tyle popularne, że zaczęli się systematycznie pojawiać na największych festiwalach kulinarnych w regionie. Inna firma instytucja to Oliwki etc., która uczy Polaków, jak mogą smakować oliwka i ser! Zupełnie niedawno otworzyli bowiem nowy kiosk o prostej nazwie Ser i szynka, w którego ladach spoczywają najlepsze polskie sery.

Stary Kleparz, Litewskie Rarytasy - Bracia HaydukiewiczStary Kleparz, Litewskie Rarytasy - Bracia Haydukiewicz Anna Cupczyńska

Pełny asortyment ciężko dostępnych produktów, ściąganych zza wschodniej granicy, można podziwiać (i kupować) w Litewskich Rarytasach. Tam makrele atlantyckie, konfitury rokitnikowe, kindziuki i wspaniali właściciele, którzy z chęcią porozmawiają o swoim towarze w pięciu językach.

Stary Kleparz, Pani LawendaStary Kleparz, Pani Lawenda Anna Cupczyńska

Cudownie jest też zajrzeć do Pani Lawendy, która po latach spędzonych we Francji przywiozła ze sobą zapach Prowansji, a razem z nim przepis na syrop fiołkowy. Ciężko dostępną dziczyznę kupuje się w Dzikim Tropie, a najlepsze marynowane karczochy we włoskim Che Bonta. Po zakupach poleca się odpoczywać w malutkim ogródeczku kawiarni NajNaj – do Antka i Magdy wpadają kupcy i ich goście oraz największe krakowskie sławy. Kiedyś dane mi było wypić tam espresso z Romą Ligocką oraz zjeść może i najlepszą w mieście zupę miso z Martą Bradshaw.

Kawiarnia NajNajKawiarnia NajNaj Anna Cupczyńska

Na dniach mają się otworzyć kolejne arcyciekawe stoiska. Kiosk po nieodżałowanym Krakowskim Standardzie, który poił gości starego placu doskonałym winem (selekcji Pawła Białobrockiego, niegdyś sommeliera restauracji Senses), za chwileczkę zapełni się jakościową garmażerką spod ręki Kuby Lorka i Pawła Portoyana. Wina mają wrócić.

W okolicy

Handel kwitnie także dookoła Kleparza. Lokale w pobliżu są zajmowane przez coraz to ciekawsze sklepy i restauracje, przedłużają teren kupiecki aż po pierzeje okolicznych kamienic. Na zachodniej ścianie rynku można obkupić się w fenomenalne sery ściągane głównie z Holandii, ale także z innych europejskich krajów szczycących się serowarniczą tradycją. Próbowanie tych najstarszych, w których laktoza zamieniła się już w chrupiące, pełne karmelowego umami kryształki, ma znamiona doznania mistycznego.

Kilka numerów dalej ukraińscy bracia Szewczenko zdobią we wszystkie kolory tęczy swoje wyszukane desery, za rogiem czai się współczesny Handelek śniadaniowy, na innym rogu zaś ogromne bliskowschodnie delikatesy Dubai pełne korzennych przypraw i ceramiki. Zaraz obok nich można wstąpić do Muzeum Obwarzanka lub zjeść w jednym z dwóch świetnych barów, w których gotują rodowite Koreanki. W sąsiedztwie można napić się także kaw jakości speciality lub zjeść wykwintny polski obiad w restauracji Filipa 18, w której – jak to w krakowskich kuchniach bywa – gotuje się, używając, produktów przyniesionych prosto z kleparskich stoisk.

Godziny otwarcia placu: pon.-pt. 6-18, sob. 6-16, niedz. 8-15; w sezonie letnim na Starym Kleparzu odbywają się festiwale Najedzeni Fest! oraz Art & Food Bazar.