Dominacja ubogich skał o odczynie kwaśnym w Sudetach sprawia, że poza nielicznymi wyjątkowymi pasmami, takimi jak Góry Kaczawskie, ich flora jest dosyć uboga. Jednak Sudety nadrabiają to malowniczością, pięknem kamiennej architektury i wieloma tajemnicami. Większość przedwojennych mieszkańców tych okolic, ludność niemiecka, została wysiedlona po przejęciu Ziem Zachodnich przez Polskę. Dawni mieszkańcy pozostawili jednak swoje domy i ogródki, a w nich rośliny, ślady dawnej kultury. Podczas mojego pierwszego pobytu w Sudetach, w roku 2005, odkryłem w Górach Kamiennych pierwsze dzikie stanowisko miodunki czerwonej w Polsce, zapewne zdziczałej z uprawy, gdyż naturalnie występuje w Karpatach Wschodnich.

A dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że sudeccy Niemcy pozostawili nam też swoją ulubioną roślinę kuchenną, marchewnik anyżowy, zwany też marchewnikiem wonnym (Myrrhis odorata). Roślinę tę uprawiano w ogródkach, ale rozprzestrzeniła się -  głównie wzdłuż potoków - i jest dzisiaj charakterystycznym elementem sudeckiej flory, pospolitym np. w Kotlinie Kłodzkiej, Górach Izerskich, Kamiennych czy Sowich. Kres zasięgu tej rośliny, często uprawianej w zachodniej Europie, znajduje się właśnie w Sudetach. Ale zdarza się ją spotkać też w nizinnej części Dolnego Śląska i na Pomorzu Zachodnim.

Skąd pochodzi marchewnik?

Marchewnik wywodzi się z południa Europy. Można jeść jego surowe lub gotowane pędy nadziemne (liście i łodygi), a także korzenie. Tak też czyniono na Śląsku, gdzie dodawano do sałatek jego zielone nasiona. Liści najlepiej używać zanim roślina zakwitnie, potem nieco tracą aromat. Nasiona, zarówno zielone, jak i dojrzałe, można stosować jako przyprawę. Z liści robi się też napar.

Marchewnik bardzo przypomina trybulę leśną (Anthriscus sylvestris), rosnącą często na przydrożach w całym kraju, w takich samych miejscach jak marchewnik. Trybula ma podobną wielkość i kształt liści, jednak jej łodygi i liście są prawie nagie, u marchewnika zaś są miękko, lekko owłosione. Liście marchewnika często mają białe plamy i pięknie, anyżowo pachną (trybula ma zapach pietruszki). Marchewnik można też pomylić z lekko trującym świerząbkiem gajowym (Chaerophyllum temulum). Gatunek ten ma owłosienie bardziej szczeciniaste niż marchewnik i nieprzyjemny zapach (bynajmniej nie anyżowy), choć występuje na podobnych siedliskach. Rozpoznawanie roślin z rodziny baldaszkowatych (inaczej selerowatych) jest dla laika dosyć trudne, więc ostrzegam przed poszukiwaniem marchewnika poza Sudetami - znalezienie go gdzie indziej jest mało prawdopodobne. Najlepiej po prostu zacząć uprawiać go w ogródku.

Osobiście byłbym bardzo wdzięczny za wszelkie doniesienia o przedwojennych tradycjach związanych z użytkowaniem tej rośliny w Sudetach i innych regionach Ziem Odzyskanych.

Wszewłoga górska

Wszewłoga górska (Meum athamanticum)Wszewłoga górska (Meum athamanticum) fot. archiwum

Innym kulinarnym rarytasem Sudetów jest wszewłoga górska (Meum athamanticum), niewielka roślina z rodziny baldaszkowatych (tak jak marchewnik). Wielkością trochę przypomina kminek i podobnie jak kminek rośnie na górskich pastwiskach.

Jej liście i korzenie o słodkim smaku zbliżonym do pasternaku można dodawać do zup. Używano ich też dawniej w Szkocji; brytyjska nazwa tej rośliny to baldmoney - ma ona związek ze starogermańskim bogiem Baldrem.

Jako przyprawę stosuje się liście wszewłogi również w górach hiszpańskiej Galicji, gdzie znana jest pod nazwą prixel de monte. Roślina ta ma bardzo przyjemny i delikatnych smak zbliżony do kopru włoskiego (fenkułu), jest jednak zdecydowanie drobniejsza. W Bawarii robi się na wszewłodze nalewkę (niemiecka nazwa tej rośliny to Bärwurz, czyli niedźwiedzie ziele). Lecznicze preparaty z korzenia wszewłogi pobudzają trawienie, działają moczopędnie, a także wykrztuśnie.

Potrawka z marchewnikiem

(dla 2 osób, przygotowanie: około 40 minut)

2 pomidory
cebula
duży prawdziwek
kilka dużych liści marchewnika
200 g obranego bobu
garść suszonych śliwek
125 ml wody
80 ml oliwy

Pomidory, cebulę i grzyby kroimy w cienkie plastry. Marchewnik siekamy. Do żeliwnego garnka lub glinianego naczynia typu tadżin wkładamy wszystkie składniki, zalewamy wodą i oliwą. Gotujemy pod przykryciem pół godziny na małym ogniu.